Mars

Mars

Curiosity ma swojego podglądacza. Jednej z należących do NASA sond kosmicznych udało się sfotografować z orbity ślady, jakie pozostawił po sobie łazik. Na zdjęciu widać i robota "we własnej osobie".

Nasze wyobrażenie Marsa jako Czerwonej Planety może niebawem legnąć w gruzach. Wszystko dlatego, że Curiosity pozamiatał marsjański pył. Używając swojej "zmiotki", łazik ujawnił, że pod rdzawą warstwą czerwieni ukrywa się bladoszara powierzchnia.

To była naprawdę duża niespodzianka - tak naukowcy komentują odkrycie, które może mieć poważne konsekwencje dla poszukiwania możliwości życia poza Ziemią. Powszechnie występujące na naszej planecie bakterie zaskakująco dobrze adaptują się do warunków, jakie panują na Marsie: niskiego ciśnienia, chłodu i atmosfery bogatej w dwutlenek węgla.

Marsjański meteoryt, znaleziony niedawno w Maroku, może stanowić brakujące ogniwo między ciepłym i wilgotnym klimatem Marsa w przeszłości, a zimnym i suchym, jaki panuje tam obecnie. - Kiedyś były tam idealne warunki do formowania się życia, potem to się zmieniło - twierdzą naukowcy.

Zamiast różnych odcieni czerwieni, błękit oceanów i zieleń roślinności. Czy w przeszłości Mars mógł wyglądać jak Ziemia? Kevin Gill, inżynier oprogramowania, który stworzył obraz Czerwonej Planety w technologii Blue Marble twierdzi, że jak najbardziej.

"Ciekawość" dotarła na Marsa. Łazik NASA Curiosity, 6 sierpnia wylądował na Czerwonej Planecie. Dzięki jego pracy mamy dowiedzieć się, czy na Marsie istniało kiedyś życie. Wiadomo już, że odnaleziono tam ślady substancji zawierających węgiel, które są podstawowym "budulcem" organizmów żywych.

Pęknięcia występujące na powierzchni Księżyca, które pokazuje bardzo dokładna mapa pola grawitacyjnego Srebrnego Globu, mogą mieć ogromne znaczenie dla poszukiwań wody na Marsie. Zdaniem badaczy takie struktury, obecne i na Czerwonej Planecie, mogły np. pozwolić tamtejszej wodzie znaleźć się w głębszych warstwach skorupy.

Dzisiejsze tereny Wyżyny Kolorado pomogą naukowcom z amerykańskiej agencji kosmicznej (NASA) odszukać ślady życia na Marsie. Inwersja rzeźby w okolicy miasteczka Hanksville w stanie Utah to znak, że kiedyś płynęły tak rzeki. Podobnych inwersji szukają satelity na orbicie Czerwonej Planety oraz łazik Curiosity.

NASA ogłosiła, że planuje wysłać w 2020 roku na Marsa kolejny łazik. Będzie on wzorowany na obecnie pracującym na planecie Curiosity. Agencja nie określiła jeszcze, co byłoby celem następnej misji, ale kierunek jest jasny: wysłanie człowieka na Czerwoną Planetę.

Amerykańska agencja kosmiczna NASA ogłosiła, że planuje wysłać w 2020 roku na Marsa kolejny łazik i że będzie on wzorowany na obecnie pracującym na planecie Curiosity. NASA nie określiła jeszcze, co byłoby celem następnej misji. Według agencji byłby to jednak kolejny krok w kierunku ewentualnej misji załogowej na Marsa po roku 2030 r.

Łazik Curiosity znalazł na powierzchni Marsa ślady substancji zawierających węgiel, czyli podstawowy "budulec" organizmów żywych - doniosły agencje prasowe, powołując się na badaczy NASA obecnych na konferencji naukowej w San Francisco. W tym samym czasie na internetowych stronach agencji pojawił się komunikat mówiący, że "brak na razie jednoznacznego potwierdzenia wykrycia substancji organicznych pochodzenia marsjańskiego". Co zatem odkryli Amerykanie?

Rozczarowanie - tak najkrócej podsumować można reakcje ludzi oczekujących na poniedziałkowy komunikat NASA ws. odkryć łazika Curiosity. Nadzieje rozdmuchał jeden z pracowników agencji zapowiadając "historyczne" wyniki badań. Usłyszeliśmy zaś o wykorzystaniu kompletu narzędzi maszyny i stwierdzeniu złożonego składu chemicznego gleby na Marsie.

Mieszcząca się w kanadyjskim Quebecu kopalnia azbestu, służy naukowcom jako namiastka powierzchni Marsa. W Jeffrey Mine testowano pojazd, który w przyszłości mógłby się poruszać po Czerwonej Planecie.

Amerykańska spółka SpaceX, która skonstruowała orbitalny statek transportowy, będzie pracować nad zbudowaniem pojazdu załogowego będącego w stanie kursować pomiędzy Ziemią i Marsem. Właściciel firmy, miliarder Elon Musk przedstawił swoją wizję skolonizowania Czerwonej Planety. Bilet miałby kosztować pół miliona dolarów.

Chociaż łazik Curosity żadnego jeszcze nie sfotografował, podczas swojego pobytu na Marsie prawdopodobnie niejeden raz zetknął się już z "pyłowym diabłem". O wystąpieniu tych charakterystycznych zjawisk meteorologicznych świadczą dane zebrane przez stację meteorologiczną łazika.

Takiego Marsa jeszcze nie oglądaliście. Na tych superdokładnych obrazach Czerwonej Planety widać największy kanion Układu Słonecznego - Valles Marineris. Wielki Kanion Kolorado to przy tej "bliźnie na twarzy Marsa" ledwie draśnięcie.

Linne to jeden z najmłodszych, najmniejszych i najlepiej zachowanych księżycowych kraterów. Naukowcy NASA mają nadzieję, że dostarczy wielu informacji o tym, jak powstają i ewoluują tego typu zagłębienia zarówno na Księżycu, jak i na Ziemi.