Pomorze

Rodzice zabrali noworodka ze szpitala. Sąd cofnął decyzję o ograniczeniu im praw rodzicielskich

Pomorze

Aktualizacja:
Sąd podjął decyzję w oparciu o opinie ekspertów
Sąd podjął decyzję w oparciu o opinie ekspertówTVN 24
wideo 2/20

Rodzice nie chcieli się zgodzić na zabiegi okołoporodowe u swojego dziecka, lekarze uważali, że są konieczne. Sąd rodzinny w Białogardzie w środę podjął decyzję w sprawie rodziców, którzy uciekli z noworodkiem ze szpitala. Uchylono wcześniejsze postanowienie o ograniczeniu im praw rodzicielskich.

Rodzice nie pozwolili obmyć noworodka z krwi, a oczy chcieli zakrapiać mlekiem matki – twierdzi ordynator szpitala w Białogardzie, którego lekarze wnioskowali do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich dla małżeństwa S.

W ubiegłym tygodniu sąd po konsultacjach z ekspertami przychylił się do wniosku lekarzy.

Niespełna godzinę po dostarczeniu postanowienia rodzice zabrali noworodka i uciekli. Od tej pory szuka ich policja. Nie wiadomo, gdzie przebywają.

To jeszcze nie koniec

Piątkowa decyzja sądu rodzinnego w sprawie pary była tymczasowa. Miała obowiązywać do czasu wydania wyroku. Kolejna rozprawa w tej sprawie ruszyła we wtorek o godz. 13 i przez kilka godzin toczyła się zamkniętymi drzwiami. Rodzice noworodka nie pojawili się na sali. Reprezentował ich pełnomocnik.

Jednak decyzję w sprawie podjęto dopiero w środę po południu. - Sąd uchylił wcześniejszą decyzję o ograniczeniu praw rodzicielskich i nadzorze kuratora. Ale to nie oznacza, że to już koniec sprawy tych rodziców. A to dlatego, że sprawa z powództwa lekarzy będzie się dalej toczyła, ale już w normalnym trybie - dowiedziała się Natalia Skawińska, reporterka TVN24.

Reporterka rozmawiała już z pełnomocnikiem pary. Ten powiedział jej, że rodzice bardzo się cieszą z tej decyzji i teraz mogą spokojnie wrócić do domu. Na razie ich córeczkę bada lekarz. A to dlatego, że chcą mieć pewność, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zabrać ją w dłuższą podróż.

- Mecenas nie zdradza kiedy, jak i skąd będzie wracać rodzina - mówi Skawińska.

Ponadto pełnomocnik rodziców złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarzy.

Pełnomocnik rodziców dziecka: proszę sobie wyobrazić sytuację mamy
Pełnomocnik rodziców dziecka: proszę sobie wyobrazić sytuację mamyTVN 24

Nie wiadomo gdzie są

Sprawą rodziców zajęła się też prokuratura, która w poniedziałek wszczęła śledztwo. Rodzicom noworodka grożą zarzuty narażenia życia i zdrowia dziecka. Kodeks przewiduje za to nawet 5 lat więzienia.

Na razie rodzice skutecznie się ukrywają, dlatego nie udało się ich jeszcze przesłuchać.

– To sprawa niezmiernie trudna, bo nastąpiła tu wyraźna kolizja dwóch stron uprawnionych do opieki nad noworodkiem, czyli rodziców i lekarzy – mówił prokurator Ryszard Gąsiorowski. – Wątpliwość, kto ma zdecydować, rozstrzygnął sąd, ale rodzice uchylili się od jego decyzji – dodał.

Rodzice kontra szpital

W czwartek, 14 września, w białogardzkim szpitalu urodziła się dziewczynka w 36. tygodniu ciąży. Według ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie przez personel medyczny podstawowych czynności medycznych wobec noworodka.

- Obawialiśmy się o zdrowie noworodka. Trzeba było się porozumieć, a tu nie było tego porozumienia w najmniejszym stopniu – twierdzi Roman Łabędź, kierownik oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala "Centrum Dializa" w Białogardzie.

- Rodzice odmówili wykonywania jakichkolwiek czynności wobec dziecka. Na przykład nie mogliśmy go obmyć z wydzieliny poporodowej i krwi czy zakropić mu oczu – tłumaczył doktor Łabędź. - Pediatrzy długo rozmawiali z matką. Miała, podobnie jak ojciec dziecka, inne podejście w stosunku do współczesnej medycyny. Byli przeciwnikami szczepień, a oczy chcieli zakrapiać mlekiem matki – opowiadał ordynator.

"Porozumienia nie było w najmniejszym stopniu"
"Porozumienia nie było w najmniejszym stopniu"TVN24 Szczecin

Dlatego lekarze powiadomili sąd rodzinny i na terenie szpitala przeprowadzono rozprawę. Sąd orzekł o ograniczeniu rodzicom władzy rodzicielskiej w zakresie udzielanych świadczeń medycznych. Gdy pracownik sądu dostarczył do szpitala pismo z postanowieniem sądu, rodzice z dzieckiem opuścili placówkę. Rodziny od piątku poszukuje zachodniopomorska policja. Istnieje podejrzenie, że rodzice będą próbowali uciec do Norwegii, gdzie żyją od pewnego czasu.

"Dziecko jest w dobrym stanie"

Rodzice dziecka opublikowali w internecie nagranie, na którym tłumaczą powody swojej ucieczki. Oficjalnie w ich imieniu wypowiada się pełnomocnik.

- Nie jest prawdą, że rodzice narazili dziecko na niebezpieczeństwo utraty zdrowia. Dziecko jest w stanie dobrym. Zostało przebadane przez pediatrę, który wystawił zaświadczenie o stanie zdrowia. Zarówno mama, jak i dziecko są pod opieką lekarzy - powiedział TVN24 Arkadiusz Tetela, pełnomocnik rodziny.

Dodał że "psychicznie nie czują się dobrze". - Apelują, by zakończyć tę nagonkę medialną i policyjną - mówił adwokat. Podkreślił również, że rodzina chciałaby już wrócić do domu, ale obawia się, że wówczas wbrew ich woli dziecko zostanie "poddane procedurom w szpitalu, na które oni nie wyrażają zgody".

Pod lupą ministerstwa

Głośną sprawa noworodka z białogardzkiego szpitala zainteresowała wiceministra sprawiedliwości. Patryk Jaki poprosił w poniedziałek o akta sprawy.

- Intuicja mi podpowiada, że ci rodzice mogą mieć wiele racji (...). Dobrze by było, żeby jednak ci rodzice pokazali się z tym dzieckiem. Jeżeli zostanie zbadane i okaże się, że nic się nie stało, że dziecko jest w dobrym stanie (...), to uważam, że decyzja sądu była absolutnie skandaliczna - powiedział Patryk Jaki w radiowej Jedynce.

Zastrzegł, że nie zna wszystkich okoliczności tej sprawy. Podkreślił, że Ministerstwo Sprawiedliwości "próbuje włączyć się w ten spór". - My w tym sensie jesteśmy podwładnymi wyroku sądowego, który jest taki, jaki jest. Wiele wskazuje na to, że mógł zapaść, nie po raz pierwszy z resztą w Polsce, pochopnie - powiedział wiceminister. - Pamiętajmy, że prawa rodziny są konstytucyjnym fundamentem naszego państwa. Dzieci są własnością rodziców, a nie państwa - dodał.

Minister chce kontroli

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł we wtorek zlecił wojewodzie zachodniopomorskiemu kontrolę w szpitalu w Białogardzie. - Kontrola ma na celu ocenę prawidłowości zastosowanego postępowania medycznego oraz organizacyjnego wobec dziecka - informuje Milena Kruszewska, rzeczniczka MZ.

Interwencję z urzędu w tej sprawie podjął również Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

Robert Bryzek z biura rzecznika wyjaśnił w rozmowie z PAP, że postępowanie będzie dotyczyć "naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej, również do prawa do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością, oraz prawa pacjenta do informacji - w tym przypadku prawa przedstawicieli ustawowych dziecka, czyli rodziców".

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa//ec / Źródło: TVN24 Pomorze/PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości