USA

USA

Bezpośrednie zaangażowanie rządu USA w kontakt z irańską opozycją może okazać się przeciwskuteczne z punktu widzenia celu amerykańskiej polityki, czyli szukania kompleksowego porozumienia z władzami w Teheranie - miał napisać sekretarz stanu USA Mike Pompeo w depeszy dyplomatycznej, którą w czwartek cytują amerykańskie media. Według mediów, Pompeo wezwał amerykańskich dyplomatów do ograniczenia kontaktów z irańskimi grupami opozycyjnymi.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przyznał w czwartek, że Sojusz może wnieść większy wkład w stabilność sytuacji na Bliskim Wschodzie i walkę z międzynarodowym terroryzmem. - Zastanawiamy się nad tym, co możemy zrobić więcej - dodał. W środę prezydent USA Donald Trump zadeklarował, że poprosi NATO o większe zaangażowanie się na Bliskim Wschodzie. Tego samego dnia obaj politycy odbyli rozmowę telefoniczną.

Między atakiem rakietowym Iranu na irackie bazy, w których stacjonują Amerykanie, a oświadczeniem prezydenta USA minęło kilkanaście godzin. Kulisy tego, co działo się w tym czasie za zamkniętymi drzwiami pokoju dowodzenia w podziemiach Białego Domu ujawniła w czwartek stacja CNN, powołując się na rozmowy z "dziesiątkami" osób, które w jakimś stopniu uczestniczyły w tych wydarzeniach.

Członkowie niższej izby Kongresu zagłosują w czwartek nad rezolucją, która przewiduje ograniczenie ewentualnych posunięć militarnych Donalda Trumpa wobec Iranu - przekazała spikerka Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Wyraziła też zaniepokojenie faktem, że strategia i decyzje podejmowane przez administrację prezydenta USA nie były konsultowane z deputowanymi.

"Apeluję do wszystkich irackich frakcji o rozwagę, cierpliwość, niepodejmowanie zbrojnych działań i uciszenie ekstremistycznych głosów" - oświadczył w środę wpływowy szyicki duchowny Muktada as-Sadr, cytowany przez agencję Reutera. Według niego po "retoryce deeskalacji" ze strony USA i Iranu kryzys, w jakim znalazł się Irak w ostatnim czasie, został zakończony.

Wszystkie nasze wojskowe działania były proporcjonalne do zabicia Kasema Sulejmaniego. One zostały zakończone - oświadczył w środę w Nowym Jorku ambasador Iranu przy ONZ Madżid Tacht Rawanczi. Podkreślił, że Iran zemścił się za śmierć generała Sulejmaniego i nie zamierza podejmować nowych działań wojskowych, jeśli nie będzie agresji ze strony Stanów Zjednoczonych.

- Jeśli Amerykanie są mądrzy, na tym etapie nie zrobią nic więcej - powiedział w środę prezydent Iranu Hasan Rowhani. Skomentował w ten sposób irański ostrzał rakietowy irackiej bazy lotniczej Al-Asad oraz lotniska wojskowego w Irbilu w irackim Kurdystanie, gdzie stacjonują między innymi amerykańscy żołnierze.

"Wszystko jest w porządku! Pociski wystrzelono z Iranu na dwie bazy wojskowe w Iraku. Trwa obecnie szacowanie ofiar i strat" - oświadczył w mediach społecznościowych amerykański prezydent Donald Trump. Zapowiedział, że w środę rano czasu amerykańskiego (po południu czasu polskiego) wyda oświadczenie w sprawie ataku rakietowego Iranu na bazy w Iraku. W tej sprawie w Białym Domu odbyła się narada, w której - jak podała CNN - uczestniczyli szef Pentagonu Mark Esper, sekretarz stanu Mike Pompeo oraz wiceprezydent USA Mike Pence.

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył w środę, że Iran - atakując bazy lotnicze z amerykańskimi żołnierzami w Iraku, w Al Asad i Irbilu - "podjął proporcjonalne środki w samoobronie". Podkreślił, że jego kraj nie szuka eskalacji konfliktu ani wojny.

Bazy z żołnierzami amerykańskimi w Iraku zostały ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu - poinformował w nocy z wtorku na środę Pentagon. "Trwa szacowanie strat" - podano. Irańska telewizja państwowa twierdzi, że zginęło "80 amerykańskich terrorystów", inne źródła tego nie potwierdzają. "Nic się nie stało polskim żołnierzom stacjonującym w amerykańskich bazach wojskowych w Al Asad i Irbil" - przekazał Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, generał dywizji Tomasz Piotrowski. Odpowiedzialność za atak wziął irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Irackie wojsko w komunikacie poinformowało, że na terytorium tego kraju spadły 22 pociski rakietowe.

Nasza polityka wobec Iranu polega na ochronie ojczyzny i bezpieczeństwa naszych obywateli - podkreślił we wtorek amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo. Oskarżył Iran o torpedowanie rozmów pokojowych w Afganistanie i ostrzegł, że jeśli Iran "dokona złego wyboru", prezydent USA odpowie "w sposób zdecydowany i poważny". Powiedział też, że irański generał Kasem Sulejmani nie składał w Bagdadzie wizyty dyplomatycznej, gdy zginął w ataku amerykańskiego lotnictwa.

W ramach "Marszu słoni" w poniedziałek armia Stanów Zjednoczonych poderwała w powietrze 52 myśliwce F-35 Lightning II. Samoloty wystartowały z lotniska bazy wojskowej Hill w stanie Utah w ciągu 10 minut - podało dowództwo 388. skrzydła US Air Force.