Zagrożenie powodziowe

Zagrożenie powodziowe

"Czas na tramwaj wodny", "Wychodząc z domu, nie zapomnij pontonu", "Ruch na ulicach odbywa się płynnie" – takie i inne obrazki pojawiły się na jednym z portali społecznościowych. Internauci burzliwie komentowali wrocławski paraliż komunikacyjny po wtorkowej nawałnicy. Zalane były główne ulice miasta, nie kursowały tramwaje.

- Takiej sytuacji nie było nawet po powodzi w 1997 roku - mówią mieszkańcy Opolszczyzny. Opowiadają, że woda w budynkach sięgała 1,70 m. Teraz, w Głuchołazach, gdzie sytuacja była najbardziej dramatyczna, trwa wielkie sprzątanie. Burmistrz przyznaje już pierwszą pomoc poszkodowanym. - Potrzebujemy kilku milionów zł - martwi się. Ulewy przeszły również nad Dolnym Śląskiem. W trzech gminach powiatu jeleniogórskiego ogłoszono we wtorek alarmy powodziowe. Od wtorku dolnośląska straż interweniowała około 400 razy.

Kolejny w maju alarm pogodowy - tym razem na Dolnym Śląsku. Intensywny deszcz nie daje za wygraną: zatopione auta, kierowcy na dachach i drogi zamienione w potoki. Od rana setki telefonów, dziesiątki interwencji i pełna mobilizacja strażaków. Służby zjeżdżają z całej Polski i szykują się na najgorsze.

Sytuacja w mieście Obrenovac, położonym ok. 20 km na południowy-zachód od Belgradu, jest tragiczna. W centrum miasta stoi jeszcze około dwóch metrów wody. Służby wywożą padłe zwierzęta, wielki smród unosi się w powietrzu - tak wysłanniczka TVN24 do Serbii Agnieszka Veljković relacjonuje sytuację po największej powodzi na tym terenie od 120 lat. Od 15 maja w jej wyniku na całych Bałkanach zginęło co najmniej 50 osób.