Polityka zagraniczna Rosji

Polityka zagraniczna Rosji

Grupa odgrywających znaczną rolę polityczną senatorów USA wysłała w piątek do sekretarza stanu Johna Kerry'ego list wzywający do natychmiastowego zaostrzenia sankcji wobec Rosji w związku z jej wsparciem dla zbrojnej rebelii na wschodzie Ukrainy. Departament Stanu oświadczył, że wspieranie przez Rosję separatystów podważa wysiłki dyplomacji międzynarodowej i jeśli Rosja oraz separatyści nie będą przestrzegać porozumienia z Mińska, będą dodatkowe koszty.

Rosyjskie władze zdecydowanie odcięły się od ukraińskich rewelacji, jakoby Władisław Surkow, doradcy prezydenta Rosji, miał udział w krwawych wydarzeniach na Majdanie w lutym 2014 roku. - To brednie godne szpitala psychiatrycznego - stwierdził rzecznik MSZ Rosji Aleksandr Łukaszewicz.

- Ukrainie postawiono ultimatum, że jeśli ukraińskie wojska chcą wyjść z Debalcewego, powinny przekazać broń Rosjanom, wywiesić białą flagę i poddać się na łaskę zwycięzców - powiedział w środowy wieczór w czasie zebrania Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy prezydent Petro Poroszenko i dość nieoczekiwanie ujawnił kilka szczegółów dotyczących rozmów pokojowych w Mińsku.

Świata "nie wolno wzywać do wojny, bo on nie jest do niej gotowy", dlatego najważniejszym zadaniem stojącym przed zachodnimi politykami jest niedopuszczenie do podziałów, jakie Rosja stara się wprowadzać - powiedział w programie "Świat" w telewizji TVN24 Biznes i Świat były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jego zdaniem jednym z "celów rosyjskich strategów" jest właśnie "doprowadzenie do upadku NATO i Unii Europejskiej". - Putin może tak agresywną politykę prowadzić jeszcze dwa lata, bo ma olbrzymi mandat społeczny - dodał Kwaśniewski.

Władimir Putin jest już w Budapeszcie. Swoją wizytę prezydent Rosji zaczął od złożenia kwiatów pod Pomnikiem Bohaterów w węgierskiej stolicy oraz na miejscowym cmentarz żołnierzy radzieckich. Jak informują węgierskie media, na cmentarzu pochowano także żołnierzy walczących z węgierskim powstaniem w 1956 r.

- Stosunki Rosji z USA znalazły się impasie – oznajmił Konstantin Kosaczow, przewodniczący komisji spraw zagranicznych w izbie wyższej parlamentu rosyjskiego, Radzie Federacji. Oświadczenie złożył po spotkaniu z amerykańskim ambasadorem w Moskwie Johnem Tefftem.

Przywódcy Rosji, Niemiec i Ukrainy omówili w rozmowie telefonicznej ustalenia z Mińska w sprawie konfliktu na wschodzie Ukrainy, głównie kwestie rozejmu, wycofania broni ciężkiej, a także sytuację w pobliżu miasta Debalcewe - podał w nocy z poniedziałku na wtorek Kreml.

Przyjęte w stolicy Białorusi dokumenty nie mają większego znaczenia. Rosja i tak nie zamierzała ich respektować. Dużo poważniejsze, fatalne konsekwencje ma sam fakt spotkania „normandzkiej czwórki”. Angela Merkel i Francois Hollande tylko zachęcili Rosję do dalszej zbrojnej agresji. Władimir Putin upewnił się co do skuteczności stosowania brutalnej siły i zastraszania, zaś Petro Poroszenko stracił iluzje, jeśli chodzi o wsparcie Europy.

Obama z Poroszenką, Merkel i Hollande z Putinem, Kerry z Ławrowem. Telefony w sobotni wieczór i noc nie zamilkły nawet na chwilę. Zachodni przywódcy dzwonili głównie na Kreml, by upewnić się, że rozmowy w Mińsku coś dały i o północy z soboty na niedzielę rozejm na Ukrainie rzeczywiście wejdzie w życie.

- Obawiamy się, że przez te dwie doby, teraz już mniej niż dwie doby, siły prorosyjskie będą próbować zająć więcej terytorium - mówił na antenie TVN24 Biznes i Świat ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca. - To wskazuje na to, że Rosja jednak nie do końca jest szczera i otwarta w rozmowach z Ukrainą, światem i Unią Europejską w szczególności, ponieważ próbuje do końca grać - dodał.

Angela Merkel podsumowała rozmowy w Mińsku stwierdzeniem, że jest "iskierka nadziei" na pokojowe rozwiązanie konfliktu na Ukrainie. Zastrzegła jednak, że "nie ma złudzeń", że potrzeba jeszcze bardzo dużo pracy. Podobnie wyraża się Francois Hollande, który zaznaczył, że "jeszcze nie wszystko zostało uzgodnione". Szef niemieckiego MSZ mówił natomiast, że "nie wszyscy będą zadowoleni".

- Prezydenci nie jadą do Mińska bez powodu - oświadczyło rosyjskie źródło dyplomatyczne, cytowane przez Reutera, na temat planowanego na środę przywódców Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji ws. Ukrainy. Kreml potwierdził udział w szczycie prezydenta Rosji Władimira Putina, który razem z prezydentami Francji i Ukrainy - Francoisem Hollande'em i Petrem Poroszenką - oraz kanclerz Niemiec ma podjąć kolejną próbę uregulowania trwającego od kwietnia 2014 roku konfliktu zbrojnego na Ukrainie i doprowadzić do podpisania planu pokojowego. Merkel określiła spotkanie "przebłyskiem nadziei".

Środowe rozmowy w Mińsku nt. kryzysu ukraińskiego będą się koncentrować na wycofaniu ciężkiej broni, stworzeniu strefy zdemilitaryzowanej i rozpoczęciu dialogu między Ukrainą a separatystami - podaje rosyjska agencja RIA Nowosti, powołując się na źródła dyplomatyczne.