OFE

OFE

Jest absolutną nieprawdą, że na reformie emerytalnej stracą ludzie młodzi - przekonywała minister pracy Jolanta Fedak podczas zorganizowanego w Warszawie przez SLD wysłuchania publicznego ws. rządowego projektu zmian w systemie emerytalnym. Ministrowie z PO się nie pojawili.

- Za dwa lata wrócimy do dyskusji o systemie emerytalnym. Przyjrzymy się zmianom, które teraz wprowadzamy, przeanalizujemy ich efekt i nie można wykluczyć, że dokonamy korekty - mówi w rozmowie z "Polską - The Times" minister pracy Jolanta Fedak i nie wyklucza, że składki do OFE mogą spaść do zera.

Podczas porannego głosowania we wtorek Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt PiS ws. zmian w OFE. Posłowie zdecydowali też, że rządowy projekt trafi do komisji finansów publicznych.

System emerytalny nie może być doraźnym elementem łatania dziury w budżecie - przekonywała w Sejmie wiceprezes PiS Beata Szydło. Według niej, proponowana przez rząd reforma to miraż i "nie można jak Piotruś Pan ciągle marzyć o Nibylandii". - Jak się marzy, dobrze mieć w kieszeni pieniądze - stwierdziła Szydło.

- Szukaliśmy najlepszego rozwiązania a nie kompromisu, który dałby satysfakcję uczestnikom debaty. Satysfakcję muszą mieć emeryci - mówił premier Donald Tusk podczas środowego wystąpienia w Sejmie poprzedzającego debatę na temat reformy Otwartych Funduszy Emerytalnych.

PSL zaakceptowało rządowy projekt zmian w OFE, choć bez entuzjazmu - poinformował premier Donald Tusk. Przyznał też, że spodziewał się, iż przyjdzie mu zapłacić "jakąś cenę" za dążenie do zmian w systemie emerytalnym. W środę po południu w Sejmie odbędzie się debata ws. zmian w systemie emerytalnym.

Minister finansów Jacek Rostowski jest przekonany, że proponowane przez rząd zmiany w systemie emerytalnym wejdą w życie od 1 maja 2011 roku. - Z terminarzem prac damy sobie radę - zapewnił.

Stefan Niesiołowski z PO nie pozostawia suchej nitce na prof. Leszku Balcerowiczu, który krytykuje rząd ws. reformy emerytalnej. - W zajadły sposób atakuje rząd. (...) To język Leppera - mówił w "Rozmowie Rymanowskiego" w TVN24. Profesora bronił Marek Migalski z PJN. - To, co chce zrobić rząd jest skokiem na kasę - ocenił. Na to odparł mu Niesiołowski: - To niegodne doktora (...), to niegodne człowieka.

32 proc. Polaków uważa, że w sporze o OFE pomiędzy profesorem Leszkiem Balcerowiczem, a Jackiem Rostowskim rację ma ten pierwszy. Tylko 14 proc. rację przyznaje ministrowi finansów - wynika z sondażu przeprowadzonego dla TVN24. Równocześnie jednak znacząca większość pytanych, aż 46 proc., nie potrafi powiedzieć, czyja opinia jest słuszna. 8 proc. badanych uważa, że żadne z dwóch rozwiązań proponowanych przez ekonomistów nie jest dobre dla Polski.

- Zachowanie opozycji w sprawie OFE to jeden wielki skandal. Mówienie, że ktoś komuś kradnie pieniądze, to kłamstwo - przekonywał w "Kawie na ławę" poseł PO Adam Szejnfeld. Zdaniem Adama Hofmana z PiS, decyzja ws. emerytur to nie "reforma, ale kupowanie czasu dla rządu". Zgodził się z nim Jerzy Wenderlich z SLD, który zauważył, że zmiany to jedynie środki doraźne, a rząd stosuje zasadę, że "po wyborach to choćby potop".

- PiS domaga się uczciwej dyskusji o OFE i decyzji, które przywrócą rozsądek i sprawiedliwość - oświadczył prezes partii Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem obecnie wokół decyzji ws. systemu emerytalnego urządza się "inscenizację", o czym świadczy choćby spotkanie ekonomistów u prezydenta. - To jest elementem społecznej manipulacji, stworzenia pewnego wrażenia - mówił.

Andrzej Olechowski dołączył do chóru krytyków proponowanych zmian w OFE. - To jest decyzja, która nie rozwiązuje sprawy długu, a z drugiej strony może i śmiertelnie uderza w system emerytalny – ocenił były minister finansów. A o obecnym powiedział: - Miałem nadzieję, że zajmie się finansami, nie polityką.

- Skąd my ich znamy? To wciąż ci sami specjaliści od miraży - tak zaczyna się najnowszy spot Prawa i Sprawiedliwości. Na zdjęciach, oprócz polityków rządzącej PO, są też prof. Leszek Balcerowicz, Jan Krzysztof Bielecki i Jerzy Buzek.

Leszek Balcerowicz podejmuje rękawicę rzuconą mu przez rząd i zgadza się na udział w telewizyjnej debacie ws. zmian w OFE. "Będę wdzięczny za wskazanie przedstawiciela rządu, który weźmie ze mną udział w takiej debacie. Nie mam nic przeciwko temu, aby był to Minister Finansów Jacek Rostowski" - napisał Balcerowicz w swoim oświadczeniu. - Cieszę się - odpowiada Rostowski i dodaje, że ma nadzieję na spotkanie "1 na 1".

Skomplikowane obliczenia i głosy polityków w sprawie nowej reformy emerytalnej niekoniecznie przemawiają do przeciętnego Polaka. Czy opłaca się oszczędzać w III filarze, korzystając z nowej ulgi podatkowej wprowadzonej przez rząd? Sprawdzili to reporterzy programu "Polska i Świat".

Rząd ogranicza dopływ pieniędzy do OFE - to dla funduszy zła wiadomość. Ale w rządowym projekcie już dostrzegają one okazję do nowego zarobku i ostrzą sobie zęby na nasze oszczędności w ramach nowych Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego.

"Najbliższe trzy Posiedzenia Sejmu zostały objęte bezwzględną dyscypliną obecności i głosowania" - sms takiej treści dostali dziś wszyscy posłowie PO od szefa klubu Tomasza Tomczykiewicza. Jak przyznają, chodzi przede wszystkim o głosowania ws. rządowej reformy OFE.

W piątek w samo południe ekonomiści i eksperci będą dyskutować o reformie OFE na zaproszenie prezydenta. W debacie weźmie udział prezydent oraz krytyk rządowych planów Leszek Balcerowicz. Nie wiadomo, kto będzie reprezentował rząd. - Mnie by się marzyło, aby był to minister finansów Jacek Rostowski - powiedział w TVN24 Tomasz Nałęcz.

- Same korzyści - tak minister finansów Jacek Rostowski podsumował w TVN24 zmiany, jakie będą miały miejsce po wejściu w życie rządowych propozycji w systemie emerytalnym. - Z naszych wyliczeń wynika, że mimo zmniejszenia składki, emerytury będą wyższe o ok. 2,3 proc., dzięki temu, że więcej będzie inwestowane w akcje. A poza tym zmniejszy się dług publiczny - mówił.

Rząd ma zająć się we wtorek zmianami w systemie emerytalnym. Zgodnie z głównym projektem składka emerytalna przekazywana do OFE miałaby zostać czasowo zmniejszona z 7,3 do 2,3 proc., aby w 2017 roku dojść do poziomu 3,5 proc. Są jednak poprawki zwiększające ją do 4,6 lub pięć proc. Wicepremier Waldemar Pawlak powiedział w TVN24, że będzie się skłaniał ku pierwotnej propozycji, czyli 3,5 proc.