ulewy

ulewy

Zalane drogi, podtopione domy, osunięcia ziemi - to skutek ulew, jakie w ostatnich dniach przeszły przez Wyspy Kanaryjskie. Miejscami szkody są poważne, a mieszkańcy zmagają się z awariami sieci energetycznej. Na Teneryfie w czwartek odwołano lekcje w szkołach, bo obowiązywał najwyższy, czerwony alarm pogodowy, natomiast na sąsiednich Gomerze i Gran Canarii obniżono go o jeden stopień, do pomarańczowego.

Burze z ulewami zaatakowały w poniedziałek amerykańską "Dolinę Słońca", metropolię Phoenix i jej okolice. Miejscami spadło tam nawet 50 l deszczu na metr kwadratowy. Poza miastem gwałtowne strumienie wody spływające ze wzniesień porywały samochody.

Kilkanaście samochodów porwała lawina błotna, która zeszła koło Manitou Springs w amerykańskim stanie Kolorado. To skutek ulew, które rozmiękczyły biegnącą wzdłuż drogi skarpę. Służby ostrzegają przed kolejnymi podtopieniami i osunięciami gruntu, które mogą zagrozić domom w regionie.

Nawałnice nie odpuszczają. Po tych, które przeszły przez południe i centrum w nocy z poniedziałku na wtorek, przyszły poranne, których skutki mocno odczuli mieszkańcy m.in. Krakowa i Warszawy. We wtorek w Gdyni deszcz zatrzymał pociągi SKM. Podtopienia występują w Małopolsce, na Mazowszu, Górnym i Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce.

Burze, nawałnice i grad dały się w poniedziałek we znaki mieszkańcom wielu regionów Polski. Najwięcej strat żywioł wyrządził w Małopolsce, na Śląsku, Dolnym Śląsku, Mazowszu i w Łódzkiem. Strażacy interweniowali łącznie 1800 razy.

Wczorajszy opad był anomalią i to anomalią, którą klasyfikowalibyśmy jako bardzo rzadko występującą - komentuje klimatolog ulewę, jaka przeszłą w niedzielę przez Warszawę. Ze względu na zmiany klimatu z takimi ekstremalnymi zjawiskami będziemy mieć do czynienia coraz częściej. Naukowiec pociesza jednak, że możemy się na nie lepiej przygotować, pod warunkiem, że lepiej wykorzystamy nowoczesne narzędzia, jakimi dysponujemy.

Rzeki deszczówki płynące ulicami, kierowcy uwięzieni w autach na autostradzie, podtopienia - to efekt zaledwie jednej popołudniowej burzy, jaka przeszła przez amerykańskie Houston. Chociaż nie brakowało silnych wyładowań i mocno wiało, najwięcej problemów sprawił ulewny deszcz. Miejscami spadło go nawet 180 l/mkw.

W jemeńskiej stolicy Sana'a niektóre ulice zmieniły się w niebezpieczne, gwałtowne strumienie. Miejscami woda sięga niemal do pasa. To skutek gwałtownych ulew, jakie nawiedziły region.

Co najmniej 27 osób zginęło w wyniku powodzi i obsunięć mas ziemi podmytych przez długotrwałe deszcze w brazylijskim stanie Rio de Janeiro. Ostatniej doby spadła tam gigantyczna suma 428 litrów deszczu na metr kwadratowy, czyli o połowę więcej niż średnia dla całego miesiąca. Ulewy pozbawiły dachu nad głową półtora tysiąca osób.

Blisko 50 tysięcy osób ucierpiało przez gwałtowne ulewy związane z porą deszczową, która nastała właśnie w Peru. Położone na południowym zachodzie kraju regiony Arequipa i Ica zmagają się z powodziami i osunięciami gruntu. Gwałtowne zjawiska doprowadziły do śmierci sześciu osób.

Ogromne ilości morskiej piany pokrywają kolejne obszary australijskiego wybrzeża. - Jakby się wskakiwało prosto w chmurę - zachwycali się mieszkańcy i turyści, którzy skorzystali z okazji do niecodziennej zabawy. Jednak nie wszyscy mogą się tak beztrosko cieszyć, bo w głębi kraju trwa walka z ulewami i powodziami.

Sporo zabawy mieli mieszkańcy i turyści z nadmorskich miejscowości australijskiego stanu Queensland. Silny wiatr towarzyszący burzy tropikalnej Oswald przykrył tamtejsze wybrzeże grubą warstwą morskiej piany. W innych rejonach stanu tak wesoło już nie jest, bo sprowadzone przez Oswalda ulewy wywołują groźne powodzie.

Ulewne deszcze wywołały w piątek powódź w północnoaustralijskim stanie Queensland. Miejscami spadło nawet 700 litrów deszczu na metr kwadratowy. Strefa opadów przemieszcza się w głąb kontynentu, którego południowa część nadal zmaga się z pożarami lasów.

Dwie ofiary śmiertelne - to wynik porywistego wiatru, jaki przetoczył się w sobotę przez Półwysep Iberyjski. Do tragicznego wypadku doszło na południu Hiszpanii, w okolicach Kartageny. Wiatr przewrócił kamienny mur, a gruzy przygniotły dwóch pasterzy owiec.

Sporych rozmiarów frachtowiec wyrzucony na plażę - taki widok można oglądać w mieście Aveiro na portugalskim wybrzeżu. Statek znalazł się tam z powodu trudnych warunków pogodowych. W sobotę Portugalię i sąsiednią Hiszpanię nękały silny wiatr i ulewy.