Katowice

Katowice

- Do szpitala trafiłam tydzień temu, nie mogłam oddechu złapać. Pielęgniarki, ratownicy doglądają każdego pacjenta, pocieszają, na ile im czas pozwoli. Jestem im bardzo wdzięczna, wyszłam z tego bardzo ładnie - opowiada pani Jolanta. Nadal jest hospitalizowana, ale mogliśmy się z nią spotkać wirtualnie. Szpital w Czeladzi umożliwia swoim pacjentom rozmowy wideo z bliskimi.

- System przekazywania pacjentów ze szpitala do szpitala praktycznie nie funkcjonuje. Nie z przyczyn organizacyjnych, przewozowych, ale z banalnego, bolesnego powodu braku miejsc - mówi dyrektor szpitala powiatowego. Efekt? Ośmioro zakażonych na łóżko, co piąty medyk z koronawirusem. Z pomocą finansową przychodzą samorządy, ale to kropla w morzu potrzeb.

Sylwestrowa noc, 58-letni mężczyzna wzywa policję do starszego o rok kolegi. Przyszedł do niego z partnerką, mieli razem świętować, ale - jak twierdzili - znaleźli gospodarza śmiertelnie pobitego. Doświadczona policjantka wielokrotnie przesłuchiwała parę. W trakcie eksperymentu procesowego partnerka 58-latka wyznała, że to on zabił ich znajomego. Podejrzany nie przyznaje się do winy i nie rozmawia ze śledczymi.

Pani Elżbieta uczyła najmłodsze dzieci, rehabilitowała niesłyszące. "Znakomity specjalista, od którego miałam zaszczyt się uczyć" - pisze Dominika. Rita: "Dziękuję Ci, Elu, za wszystko, co zrobiłaś dla mnie i moich dzieci". Paweł: "Cieszyła się z moich sukcesów, nawet tych drobnych". Pani Katarzyna angażowała się z kolei w edukację ekologiczną, była miłośniczką przyrody. Nie żyją dwie nauczycielki z Katowic, zakażone koronawirusem.