Przyjechała zatankować paliwo. Świadek, który zauważył w jakim jest stanie nie pozwolił jej odjechać i wezwał policję. Na miejsce skierowani zostali funkcjonariusze radomskiej drogówki, którzy zatrzymali Renatę R. Była kompletnie pijana, miała we krwi 2,76 promila alkoholu. Miała już zakaz prowadzenia. Została doprowadzona do prokuratury, gdzie usłyszała zarzuty.
"To nie był pierwszy raz, gdy Renata R. kierowała pojazdem mechanicznym wbrew orzeczonemu zakazowi prowadzenia takich pojazdów mechanicznych. Podobne zdarzenie z jej udziałem miało miejsce 18 lipca, także w Radomiu, w związku z czym prowadzone jest postępowanie karne" - informuje prokurator Aneta Góźdź, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
39-latka przyznała się i wyraziła ubolewanie. Grozi jej kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Sąd zdecydował o jej tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
"Uznał, że jej czyn cechuje duża społeczna szkodliwość. Była już uprzednio karana za podobne przestępstwa, a swoim zachowaniem naruszyła nie po raz pierwszy obowiązujący ją zakaz" - dodaje prokurator Aneta Góźdź.
Zderzenie z autobusem, pijana kierująca
W piątek, po godzinie 21, na drodze krajowej nr 57 w miejscowości Szczuki (powiat makowski) kierująca osobowym Renault uderzyła w autobus.
"Po zdarzeniu kobieta próbowała odjechać z miejsca. Na szczęście świadek uniemożliwił jej dalszą jazdę. Policjanci sprawdzili stan trzeźwości kierującej. Badanie wykazało ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. 35-latka została zatrzymana, zabezpieczono również jej pojazd" - przekazuje kom. Monika Winnik z policji w Makowie Mazowieckim.
Nikt w tym zdarzeniu nie odniósł poważnych obrażeń.
35-latka odpowie za kierowanie w stanie nietrzeźwości oraz spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Grozi jej do trzech lat więzienia.