O śmierci Jerzego Łakomskiego poinformowało we wtorek Muzeum Powstania Warszawskiego.
"Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość, że na wieczną wartę odszedł Jerzy Łakomski ps. Kajtek. Przyjaciel Muzeum Powstania Warszawskiego, był z nami podczas obchodów rocznic Powstania czy Wigilii Powstańczych" - podano.
Zmarłego pożegnał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski: "Niezwykle serdeczny człowiek. Zawsze chętnie dzielił się swoją wiedzą z młodymi ludźmi. Panie Jerzy, Warszawa dziękuje za wszystko i nigdy o Panu nie zapomni" - napisał na platformie X Trzaskowski.
Dostarczał granaty i butelki z benzyną
Jerzy Łakomski urodził się 31 marca 1932 roku. W latach okupacji niemieckiej uczęszczał do szkoły powszechnej przy ul. Grottgera w Warszawie.
W rozmowie dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego wspominał, że do pomocy powstańcom zachęcili go rodzice. - Zasadniczo oni mnie tak pokierowali, że jestem sprytny chłopak, że mogę iść i donieść butelki z benzyną i granaty "sidolówki" (granat R-42 produkowany w warunkach konspiracyjnych dla Armii Krajowej - red.). Poszedłem i od tego się zaczęło, już się przyłączyłem do powstańców. Dla mnie to było normalne - wspominał, dodając, że nie czuł strachu, a jedynie satysfakcję.
W trakcie Powstania Warszawskiego pełnił służbę pomocniczą w pułku "Baszta". Oprócz dostarczania granatów i butelek zapalających na miejsce akcji zaopatrywał powstańców w żywność. W trakcie natarcia na wóz opancerzony przy ul. Belwederskiej został zraniony przez Niemców w głowę. Po dwóch dniach wrócił do służby.
"Po kapitulacji wraz z rodziną został wysiedlony do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd po 10 dniach trafili do transportu do Krakowa. Umieszczony w podkrakowskiej wsi Kaczkowice u polskiego gospodarza. W marcu 1945 roku wrócił do Warszawy" - czytamy w biogramie.