Kilka dni temu Mateusz Morawiecki opublikował w swoich mediach społecznościowych fragment nagrania, na którym widać grupę osób tańczących poloneza przed Pałacem Kultury i Nauki. Obrazki z wieczornego tańca w centrum Warszawy zostały opatrzone komentarzem polityka w języku angielskim.
"Polska jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Młodzi ludzie w centrum stolicy, w Warszawie, wykonują narodowy taniec Polonez. Nie ma migrantów, nie ma zamieszek. Ludzie czują się bezpiecznie w nocy. Walczę codziennie o to, aby Polska nigdy nie powtórzyła błędów Francji, Niemiec i innych państw zachodnich" - mówi na wideo były premier.
"Poczułam się odsunięta od społeczeństwa"
Szybko wyszło na jaw, że autorką oryginalnego nagrania, które wykorzystał w swoim spocie prawicowy polityk, jest Sahar - Iranka, która od 11 lat mieszka w Polsce.
Autorka filmu podkreśla, że sama jest imigrantką, ale nie przyjechała do Polski, aby kogokolwiek atakować. "Rozumiem, że pan Morawiecki być może nie wybrał osobiście fragmentów mojego nagrania. Być może zrobił to jego zespół i mógł nawet nie wiedzieć, że osoba stojąca za kamerą i nagrywająca poloneza w sercu Warszawy sama jest imigrantką" - napisała Sahar na Instagramie.
Podkreśliła, że pokazanie jej nagrania w takim kontekście sprawiło, że poczuła się "odsunięta od społeczeństwa, które kocha, szanuje i z którym czuje się związana".
Wspomniała, że przyjechała do Polski z 23 kilogramami bagażu. "Nie czekało tutaj na mnie gotowe życie. Musiałam je sobie zbudować. Pracowałam. Uczyłam się języka. Poznawałam kulturę, historię i tradycje. Budowałam przyjaźnie, popełniałam błędy, dorastałam i zmieniałam się. Ogromna część tego, kim jestem dzisiaj, ukształtowała się właśnie tutaj" - napisała kobieta.
Podkreśliła, że jako Iranka, "szczególnie dzisiaj, bardzo dobrze rozumie, jak cenna jest wolność i jak cenne jest poczucie bezpieczeństwa".
Podkreśliła, że przyjechała tu, aby uczyć się, pracować, budować w Polsce życie. "Ja jestem właśnie taką imigrantką i z takiej perspektywy powstało moje nagranie z poloneza. Tego dnia nie stałam obok polskiego społeczeństwa. Byłam jego częścią. Piszę to nie przeciwko Polsce, ale właśnie dlatego, że Polska jest dla mnie ważna. 11 lat później noszę w sobie znacznie więcej Polski, niż kiedykolwiek zmieściłoby się w jednej walizce" - podsumowała Sahar.
"Byłam w szoku, kiedy to zobaczyłam"
W poniedziałek udało nam się porozmawiać z Sahar. Autorka nagrania powiedziała, że wykonała je w piątek, 21 sierpnia, podczas cyklicznej imprezy silent disco organizowanej przed PKiN. W pewnym momencie uczestnicy usłyszeli w słuchawkach poloneza z filmu "Pan Tadeusz".
- Ludzie połączyli się w pary i zaczęli tańczyć. Uznałam, że to fajny obrazek i zaczęłam nagrywać. Wiem, jak tańczy się ten taniec, bo kroków nauczyłam się, kiedy pracowałam w przedszkolu i uczyliśmy poloneza dzieci, które opuszczały przedszkole i szły do szkoły - opowiedziała Sahar.
Nagranie zamieściła w sieci. Spodobało się jej odbiorcom i szybko stało się viralem. Po kilku dniach od koleżanki dowiedziała się, w jaki sposób zostało wykorzystane na profilu Mateusza Morawieckiego.
- Szczerze mówiąc, to byłam w szoku, kiedy to zobaczyłam. To był bardzo niefajny moment, jakbym była wykluczona ze społeczeństwa, którego częścią się czuję - przyznaje Sahar.
"Lepiej prosić o przebaczenie niż o pozwolenie"
W biurze poselskim Mateusza Morawieckiego zapytaliśmy, czy osoby prowadzące media społecznościowe polityka zapytały autorkę o zgodę na wykorzystanie jej nagrania, a także czy została poinformowana, w jakim kontekście zostanie użyty wykonany przez nią film? Odpowiedzi na razie nie uzyskaliśmy.
Ale Sahar przekazała nam, że nikt nie kontaktował się z nią w sprawie nagrania. Nikt też za to nie przeprosił.
Mateusz Morawiecki odniósł się do sprawy w poniedziałkowej rozmowie w radiu RMF FM. Prowadzący zapytał polityka, czy ma poczucie, że nie był to najlepszy wpis. - Mam takie poczucie, że gdybym nie stosował zasady w swoim życiu, całym życiu zawodowym i tym korporacyjnym, biznesowym i w politycznym, że lepiej prosić o przebaczenie niż o pozwolenie, to bym nie zaszedł tutaj, gdzie zaszedłem - odpowiedział polityk.
Podkreślił też, że ta zasada dotyczy również jego współpracowników. Jeśli mają jakieś potknięcie, popełniają błąd, to należy im wybaczyć i pozwolić działać. - Jeżeli został tutaj popełniony błąd, to bardzo przepraszamy - powiedział w kontekście wykorzystania nagrania były premier.