Opaskami mocują koniom języki do żuchwy. Jest śledztwo

Koń z opaską na języku, Tor Służewiec, Gala Derby, 5 lipca 2026 roku
Organizacje walczące o prawa zwierząt złożyły zawiadomienie do prokuratury w sprawie wiązania koniom języków
Źródło wideo: Follow The White Horse 
Źródło zdj. gł.: Follow The White Horse
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Ursynów w Warszawie wszczęto postępowanie w sprawie znęcania się nad końmi biorącymi udział w gonitwach na Torze Wyścigów Konnych Służewiec. Chodzi o stosowanie opasek mocujących języki koni do żuchwy, zakładane na czas wyścigów.

Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte 1 września po zawiadomieniu złożonym przez Fundację Przyjaciel Zwierzwe współpracy ze Stowarzyszeniem Prawnicy na Rzecz Zwierząt i inicjatywą non-profit Follow The White Horse.

Sprawdzają, czy stosowano zakazaną technikę

Jak przekazała nam prokurator Katarzyna Podlodowska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, postępowanie wszczęto w sprawie podejrzenia znęcania się nad końmi biorącymi udział w gonitwach galopem. Chodzi o osoby przygotowujące konie do gonitw oraz powożące nimi w ich trakcie, które miały zadawać zwierzętom "ból i cierpienie" poprzez stosowanie zabronionej rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju z 2016 roku techniki "tongue-tie". Polega ona na założeniu opaski mocującej język konia z jego żuchwą.

1.  Ogłowie konia oraz pozostałe przedmioty, które koń niesie w gonitwie, nie mogą powodować bólu lub zranienia. 2.  Zabrania się wiązania języka do żuchwy konia.
Par 65. Regulamin wyścigów konnych
Koń z opaską na języku, Tor Służewiec, Gala Derby, 5 lipca 2026 roku
Koń z opaską na języku, Tor Służewiec, Gala Derby, 5 lipca 2026 roku
Źródło zdjęcia: Follow The White Horse

Postępowanie prowadzone jest w kierunku czynów z artykułu 35 ustęp 1a ustawy z 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt, który dotyczy znęcania się nad zwierzęciem. Czyn ten zagrożony jest karą do trzech lat pozbawiania wolności. W przypadku znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem do więzienia można trafić na pięć lat.

"Postanowienie o wszczęciu postępowania obejmuje 14 czynów popełnionych wobec takiej samej liczby zwierząt w różnych datach w okresie od końca kwietnia do początku sierpnia 2026 roku" - przekazała nam prokurator Podlodowska.

- Zawiadomienie dotyczy nie tylko samego stosowania tongue-tie, lecz także odpowiedzialności osób, które dopuszczają do udziału w gonitwach konie z takim wyposażeniem. Wszczęcie postępowania ma konkretne znaczenie procesowe. Oznacza, że organ ścigania uznał, iż zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, a zarzuty będą szczegółowo weryfikowane -wyjaśnia Magdalena Krupa-Polak, radczyni prawna ze Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt.

- Wszczęcie postępowania jest ważnym krokiem w kierunku rzetelnego wyjaśnienia, kto i w jakim zakresie odpowiada za stosowanie tej praktyki, pomimo zakazu. Od początku wskazywaliśmy, że nie można sprowadzać tej sprawy do sporu o to, czy język jest "wiązany", "mocowany" czy "zapinany". Przepis ma chronić konia, a nie daną nazwę praktyki czy rodzaj wykorzystanego paska mocującego. Dlatego zdecydowaliśmy się skierować sprawę do organów ścigania - podkreśla Ewa Leszczyńska, prezeska Fundacji Przyjaciel Zwierz.

Zapinanie to nie wiązanie? Odpowiedź organizatora

O praktyce mocowania koniom języków do żuchwy, zakazanej od 10 lat, pisaliśmy 14 sierpnia. Według informacji przekazanych przez organizacje zajmujące się ochroną zwierząt, podczas lipcowych gonitw na Służewcu cztery konie miały mieć na czas biegu założone na języki opaski zaciskowe. Do podobnych przypadków miało dojść także 26 lipca i 1 sierpnia.

O sprawę zapytaliśmy Polski Klub Wyścigów Konnych. W odpowiedzi PKWK przekazał, że w sezonie 2026 "niektóre konie startowały z zapiętymi językami".

Klub przekonuje, że "zapinanie języka stosuje się tylko w wypadku koni, które tego wymagają". Według PKWK ma ono zapobiegać przekładaniu języka ponad wędzidło, a także być stosowane w przypadku podejrzenia blokowania górnych dróg oddechowych.

PKWK wskazuje również na względy bezpieczeństwa. "Dla jeźdźca przełożenie języka ponad wędzidło może skutkować utratą kontroli nad koniem, co stanowi zagrożenie bezpieczeństwa tak dla niego, jak i konia, a także innych uczestników gonitwy - jeźdźców i koni" - odpowiada klub.

PKWK powołuje się ponadto na badania dotyczące wpływu "zapinania języka" na konie. "Znane są badania, że zapinanie języka nie wydaje się koniom przeszkadzać, a przy tym przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa" - czytamy w odpowiedzi. Klub nie wskazuje jednak, o jakie badania chodzi, ani nie podaje ich autorów czy tytułów.

Z informacji przekazanych przez PKWK wynika, że w ostatnich latach do klubu nie wpłynęły żadne skargi, zawiadomienia ani pisma dotyczące mocowania końskich języków do żuchwy.

Źródło: tvnwarszawa
Czytaj także: