Atak na pielęgniarkę hospicjum. Szarpanina i kopniaki

Zaatakowała pielęgniarkę w hospicjum (zdjęcie ilustracyjne)
"Tu ratujemy życie, a tu nam odbierają życie". Medycy chcą mieć prawo do odmowy podjęcia czynności
Źródło wideo: Grzegorz Jarecki/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W ręce policjantów wpadła 40-latka podejrzana o zaatakowanie pielęgniarki pracującej w jednym z warszawskich hospicjów. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że podczas awantury kobieta miała kilkukrotnie uderzyć pielęgniarkę oraz ją kopać.

Jak podała stołeczna policja, jedna z pielęgniarek podczas obchodu zauważyła kobietę przebywającą w sali swojego ojca już po zakończeniu godzin odwiedzin.

"Pracownica placówki poprosiła ją o opuszczenie oddziału. Początkowo kobieta tłumaczyła, że chce pozostawić ojcu przyniesione rzeczy. Sytuacja szybko jednak zaczęła się zaostrzać" - opisała asp. szt. Marta Haberska, rzeczniczka Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Miała kilkukrotnie uderzyć i kopać pielęgniarkę

Według relacji pielęgniarki, odwiedzająca nie chciała zastosować się do jej poleceń. "W pewnym momencie wyjęła z torebki pojemnik z gazem. Pielęgniarka zareagowała i wytrąciła go z jej ręki. Wtedy doszło do szarpaniny. Kobieta miała ruszyć w kierunku pielęgniarki, kilkukrotnie uderzyć ją rękami w ciało oraz kopać" - przekazała policjantka.

Pracownica hospicjum zaczęła wzywać pomocy, zdołała też wyprowadzić agresywną kobietę z oddziału. Na miejscu pojawili się również inni pracownicy placówki. Ostatecznie odwiedzająca zabrała swoje rzeczy i opuściła hospicjum.

Teraz sprawę badają policjanci z mokotowskiej komendy. Po ustaleniu tożsamości agresorki oraz miejsca jej pobytu, funkcjonariusze pojechali pod ustalony adres. 40-latka została zatrzymana.

Kobieta usłyszała zarzut dotyczący naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem przez nią obowiązków służbowych. Polskie prawo przewiduje za to przestępstwo karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do trzech lat.

Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: