Sudan

Sudan

Prezydent Sudanu Hassan Omar al-Baszir ogłosił, że uzna wynik referendum w sprawie podziału Sudanu. - Akceptuję i szanuję wybór mieszkańców Południa - zapewnił prezydent.

Ponad 99 proc. Sudańczyków z Południa opowiedziało się za podziałem kraju na dwie części - to oficjalne wyniki referendum, które odbyło się w pierwszej połowie stycznia.

Prawie 99 procent Sudańczyków z południa kraju głosowało za podziałem kraju i powstaniem nowego państwa - wynika z danych opublikowanych na stronie internetowej komisji referendalnej południowego Sudanu. Są to pierwsze oficjalne, lecz niekompletne wyniki głosowania.

- Referendum w Sudanie Południowym jest wiarygodne, zostało przeprowadzone w sposób zorganizowany i w generalnie pokojowych warunkach - stwierdziła misja obserwatorów UE. Jak podaje Reuters, według wstępnych wyników, "przygniatająca większość" głosujących opowiedziała się za utworzeniem nowego państwa.

- W referendum dotyczącym niepodległości południowego Sudanu zagłosowało dotychczas ponad 60 proc. zarejestrowanych wyborców - podała przedstawicielka rządzącego południem Ruchu Wyzwolenia Sudańczyków (SPLM). Oznacza to, że wyniki referendum będą ważne.

Co najmniej 23 osoby zginęły od piątku w walkach między chrześcijańskim ludem Dinka a arabskimi nomadami w spornym regionie na granicy między północą a południem Sudanu, gdzie trwa referendum na temat niepodległości - poinformował przedstawiciel lokalnych władz.

Rozpoczęte w niedzielę referendum niepodległościowe na południu Sudanu ma znaczenie "historyczne" - ocenił Barack Obama. Prezydent USA pozytywnie ocenił pierwszy dzień głosowania.

Do krwawych starć między rebeliantami a południowosudańskimi żołnierzami doszło na południu Sudanu na dzień przed mającym się tam odbyć referendum w sprawie niepodległości. W zamieszkach zginęło co najmniej 6 osób.

W niedzielę rozpocznie się trwające tydzień referendum, w którym prawie 4 mln zarejestrowanych wyborców z głównie chrześcijańskiego i animistycznego południa Sudanu zdecyduje, czy chce oderwać się od muzułmańskiej północy. Jeśli obywatele południa wybiorą kartę do głosowania z rysunkiem dwóch dłoni w uścisku, 42-milionowy Sudan pozostanie jednym państwem. Jeśli jednak wybiorą kartę z wizerunkiem jednej dłoni, Sudan podzieli się na dwa kraje.

Komercyjne satelity będą od środy fotografować akty przemocy, które mogą wydarzyć się przed referendum w sprawie podziału Sudanu na dwa państwa. W projekt zaangażowana jest ONZ, Uniwersytet Harvarda, firma Google i założona przez George'a Clooney'a organizacja "Not on our watch".

- Wczoraj nieznani sprawcy porwali trzech rosyjskich pilotów helikopterów i siły bezpieczeństwa ich ścigają - przekazał agencji Reutera Abdel Hamid Kasza, gubernator Południowego Darfuru. Parę godzin później okazało się, że porwani w Sudanie piloci to Łotysze.

Rosyjski śmigłowiec pracujący dla ONZ, na którego pokładzie znajdowało się czterech rosyjskich członków załogi i pięciu sudańskich pasażerów, został w poniedziałek porwany w Darfurze - poinformowało we wtorek MSZ Rosji. Kilka godzin później, przedstawiciel ONZ zdecydowanie zaprzeczył tym doniesieniom.

Czad wykluczył aresztowanie prezydenta Sudanu Omara al-Baszira, poszukiwanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC) za zbrodnie ludobójstwa i zbrodnie przeciwko ludzkości. Baszir przyleciał do Czadu w środę na spotkanie przywódców państw regionu.

RPA zaprosiła na MŚ w piłce nożnej prezydenta Sudanu Omara al-Baszira, ale... aresztuje go, jeśli przyjmie zaproszenie - poinformował prezydent Republiki Południowej Afryki Jacob Zuma.

Rzut butami w polityka stał się najwyraźniej popularną formą protestu. Ostatnią ofiarą obuwniczego ataku był prezydent Sudanu Omar al Baszir.

Południowy Sudan jest na skraju wojny i potrzebuje międzynarodowej interwencji, alarmują w specjalnym raporcie organizacje humanitarne. W walkach plemiennych zginęło tylko w czwartek 139 osób, podały sudańskie władze.

50 batów za noszenie spódnicy otrzymała 16-letnia Sudanka. Tamtejszy wymierzył karę, bo uznał, że ubranie było "nieprzyzwoite".

Chociaż sudańska dziennikarka uniknęła 40 batów, które groziły jej za publiczne noszenie spodni, to na wolność szybko nie trafi. Za odmowę zapłacenia grzywny, zasądzonej zamiast chłosty, 30-letnia Lubna Ahmed al-Hussein trafi na miesiąc do więzienia.

40 batów za noszenie spodni - taką karę mógł wymierzyć sąd w Chartumie sudańskiej dziennikarce za noszenie spodni. Kobietę, po głośnej kampanii na całym świecie, skazano jednak "tylko" na karę grzywny.

Zabijali głównie kobiety i dzieci, zostawiając po sobie co najmniej 185 zabitych. Egzekucji na plemieniu Lou Nuer dokonali w Sudanie członkowie wrogiego plemienia - Murle.