TVN24 | Polska

Jeden z płodów bliźniaczych ma wadę letalną, a drugi jest zdrowy, co wtedy? "Mamy sadystyczne prawo"

TVN24 | Polska

Autor:
mjz//rzw
Źródło:
tvn24.pl, Gazeta Wyborcza
"Po niemal trzydziestu latach od liberalizacji prawa aborcyjnego, w najśmielszych swoich snach nie przypuszczałam, że do tego dojdzie"TVN24
wideo 2/5
TVN24"Po niemal trzydziestu latach od liberalizacji prawa aborcyjnego, w najśmielszych swoich snach nie przypuszczałam, że do tego dojdzie" (wideo z października 2020 roku)

Prawo skazuje na śmierć dzieci, które mogłyby żyć - twierdzi senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza. Od kilku miesięcy szuka odpowiedzi na pytanie, co październikowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, zaostrzający przepisy aborcyjne, oznacza w sytuacji ciąży bliźniaczej, kiedy jeden płód ma wadę letalną, a drugi jest zdrowy, ale zagraża życiu pierwszego. Ministerstwo Zdrowia odpisało, że taka sytuacja zdarza się "rzadko", a resort sprawiedliwości początkowo zasłonił się "brakiem podpisu cyfrowego" w piśmie od senatora, a potem oświadczył, że to nie on zajmuje się wykładnią prawa.

Kierowany przez Julię Przyłębską Trybunał Konstytucyjny orzekł w październiku 2020 roku, że niekonstytucyjny jest przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku, zezwalający na aborcję, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Oznacza to, że kobieta, mimo ciężkiej wady płodu, musi rodzić.

ZOBACZ PEŁNĄ TREŚĆ WYROKU TK

Pytania o ciążę bliźniaczą, kiedy jeden płód ma wadę letalną

Senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza zainteresował się, co w świetle orzeczenia TK należy zrobić w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z ciążą bliźniaczą, gdy jeden płód jest zdrowy, a drugi ma wadę letalną, zagrażającą życiu pierwszego. Takie pytanie skierował do instytucji państwowych.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Na początku lutego senator wysłał pisma do Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Sprawiedliwości. Wskazywał w nich, że w obecnej sytuacji, w związku z zakazem terminowania płodów śmiertelnie chorych, "zdrowe z bliźniąt skazane jest na śmierć".

Ministerstwo Zdrowia: takie przypadki zdarzają się rzadko, ale się zdarzają

Na pismo kierowane do resortu zdrowia odpowiedział jego wiceszef Waldemar Kraska.

"W opinii Krajowego Konsultanta w dziedzinie perinatologii, powyższa sytuacja jest niezwykle poważnym zagadnieniem. Wprawdzie rzadko zdarza się, że obarczony wadą letalną płód zagraża bezpośrednio życiu swojego współbliźniaka, niemniej sytuacje takie mogą mieć miejsce. Każda ciąża bliźniacza już z definicji jest ciążą podwyższonego bądź wysokiego ryzyka, a zatem w sytuacji, kiedy jeden z płodów obarczony jest wadą letalną, zakończenie jego rozwoju przynajmniej teoretycznie zwiększa szanse drugiego płodu na osiągnięcie dojrzałości do życia pozamacicznego" - napisał.

W dalszej części pisma wiceminister Kraska wskazuje, że przed zmianą przepisów ustawy z 1993 roku, spowodowaną wyrokiem TK, "podejmowano niekiedy decyzję o selektywnej terminacji bliźniaka obarczonego wadą letalną (najczęściej bezmózgowie lub tzw. płód bezsercowcy), ale też nie było to postępowanie rutynowe, lecz każdorazowo indywidualna decyzja".

Dodaje przy tym, że "selektywna terminacja w ciąży bliźniaczej może wiązać się w pewnym odsetku przypadków z całkowitą utratą ciąży, a w przypadku ciąży jednokosmókowej może nawet stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia drugiego bliźniaka". Na koniec swojej odpowiedzi przyznaje jednak, że w obecnym stanie prawnym takie działanie jest nielegalne.

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na interwencję senatorską Krzysztofa Brejzy w sprawie terminacji ciąży bliźniaczejtvn24.pl
Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na interwencję senatorską Krzysztofa Brejzy w sprawie terminacji ciąży bliźniaczejtvn24.pl

Ministerstwo Sprawiedliwości: nie jesteśmy od wykładni przepisów prawa

Ministerstwo Sprawiedliwości w pierwszej odpowiedzi nie odniosło się merytorycznie do pytania senatora Brejzy, powołując się na błąd formalny. Napisało mianowicie, że "brak podpisu cyfrowego uniemożliwia jednoznaczną ocenę autentyczności otrzymanej korespondencji oraz nadanie dalszego biegu sprawie".

Senator Brejza podniósł tę kwestię podczas marcowego posiedzenia Senatu i ponownie zwrócił się do resortu Zbigniewa Ziobry o odpowiedź. W maju udzielił jej wiceminister Michał Woś. "Uprzejmie informuję, że obowiązujące przepisy prawa nie przewidują kompetencji Ministra Sprawiedliwości w zakresie wykładni legalnej przepisów prawa, czyli wykładni dokonywanej przez organ upoważniony" - napisał.

"W celu uzyskania odpowiedzi na pytanie zawarte w ww. oświadczeniu zalecam zasięgnięcie do orzecznictwa sądów powszechnych, Sądu Najwyższego, a przede wszystkim Trybunału Konstytucyjnego. Pomocna może okazać się także wykładnia doktrynalna (naukowa) zawarta w naukowej literaturze prawniczej np. monografiach, artykułach, recenzjach" - dodał wiceszef resortu sprawiedliwości.

Odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości na pytanie senatora Krzysztofa Brejzytvn24.pl

"Mamy sadystyczne prawo, które skazuje na śmierć dzieci, które mogłyby żyć"

Brejza, komentując w rozmowie z tvn24.pl odpowiedzi otrzymane z resortów, uznał, że "sprawa jest oczywista". - Mamy sadystyczne prawo, które skazuje na śmierć dzieci, które mogłyby żyć. I przyznaje to Ministerstwo Zdrowia - powiedział parlamentarzysta opozycji.

Jak mówił, w sytuacjach wad letalnych bliźniaczego płodu "dziecko, które może przeżyć, jest skazane na śmierć". - Nie wiem, czy lekarz wzniesie się na wyżyny humanitaryzmu i będzie ryzykował potyczkę z panem ministrem Ziobrą i innymi radykałami - dodał senator.

"Sytuacja sama w sobie jest tragiczna"

Do opisanej przez senatora Brejzę sytuacji z ciążą bliźniaczą odniósł się w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" profesor Mirosław Wielgoś, kierownik Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii.

Stwierdził, że "sytuacja sama w sobie jest tragiczna", a "pozbawienie kobiety wyboru w takiej sytuacji jest niehumanitarne". "Dla kobiety zawsze najważniejsze jest dobro dziecka i powinna mieć prawo się nim kierować. Jeśli jedno dziecko nie ma szans na przeżycie, powinna mieć szansę ratować to drugie" - podkreślił.

Wskazał, że medycyna w takiej sytuacji daje kobiecie tę szansę, "ale polskie prawo ją jej pozbawiło". "Kobieta może tylko liczyć na to, że natura sama zadziała, że chory płód obumrze, ale to nie znaczy, że nie będzie konsekwencji dla drugiego" - dodał lekarz.

"Pozbawienie prawa do selektywnej terminacji ciąży bliźniaczej"

Profesor Zbigniew Szawarski - filozof, bioetyk, honorowy przewodniczący Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN - przedstawił, jak tego rodzaju sytuacja mogłaby zostać rozwiązana w innych państwach. "Gdybym mieszkał w Sztokholmie, Edynburgu lub Paryżu, to w takiej sytuacji lekarze doradzaliby nam tak zwaną selektywną terminację ciąży bliźniaczej. Przerwano by życie chorego i pozbawionego jakiejkolwiek szansy na szczęśliwe życie płodu, kierując się dobrem zdrowo rozwijającego się bliźniaka. Dobro rodziny, dobro matki, dobro zdrowego, choć nienarodzonego jeszcze dziecka stanowi moralne uzasadnienie sugerowanej przez medycynę i prawo decyzji" - powiedział.

"Nie rozumiem, dlaczego rodzina czy samotna kobieta, znajdująca się w tej samej sytuacji w Polsce pozbawiona jest prawa do selektywnej terminacji ciąży bliźniaczej. To prawda, że pozbawienie życia nienarodzonego jeszcze dziecka chorego jest złem, tak samo jak złem jest pozbawienie życia każdego nienarodzonego dziecka" - przyznał rozmówca "Wyborczej".

Autor:mjz//rzw

Źródło: tvn24.pl, Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock