Japonia trzęsienie ziemi

Japonia trzęsienie ziemi

Seria awarii po trzęsieniu ziemi w japońskiej elektrowni Fukushima I wywołała reakcję państw korzystających z energii atomowej. Władze Szwajcarii poinformowały w poniedziałek, że zawieszają projekty dotyczące ponownego uruchomienia elektrowni jądrowych. Niemcy zaś zawiesiły na trzy miesiące decyzję o wydłużeniu okresu działania 17 elektrowni. Jednak liczne kraje deklarują, że nie zmienią swoich planów odnośnie energetyki jądrowej.

Polskim służbom konsularnym w Japonii nie udało się skontaktować dotychczas z 11 Polakami. Jednak tylko 2 z nich przebywało bezpośrednio w rejonie kataklizmu. MSZ przypuszcza, że pozostałym dziewięciu osobom, które przebywały w innych rejonach, nic nie zagraża. Japońska agencja Kyodo podała w poniedziałek, że na razie nie ustalono co stało się z około 2,5 tys. zagranicznych turystów, którzy przebywali na obszarach dotkniętych kataklizmem.

MSZ Federacji Rosyjskiej ma nadzieję, że kataklizm w Japonii zbliży Moskwę i Tokio w taki sposób, jak 11 września 2001 roku zbliżył Rosję z USA, a katastrofa pod Smoleńskiem z Polską - pisze w poniedziałek dziennik "Kommiersant".

Japońskie media liczą ofiary w poszczególnych regionach kraju, które ucierpiały w czasie trzęsienia ziemi. Dane są przerażające: ostateczny bilans sięgnie co najmniej kilkunastu tysięcy zabitych. Piątkowe trzęsienie zabiło ludzi w 12 spośród 47 prefektur. Najgorzej było w trzech prefekturach północno-wschodniej Japonii. W jednym z miast prefektury Iwate po przejściu tsunami nie doliczono się 12 tys. mieszkańców - podczas gdy miasto liczy 15 tysięcy.

Japonia robi, co może, by uspokoić sytuację na rynku finansowym i przywrócić stabilność jena. W poniedziałek Bank Japonii dokonał największej operacji finansowej w swojej historii i wpompował w rynki gigantyczną sumę 7 bln jenów (85,5 mld dolarów). Tymczasem japońskie fabryki wstrzymują produkcję. Do 16 marca pracę w swoich fabrykach zawiesiła Toyota. Nie pracują też Nissan, Honda i Sony. Indeksy Nikkei i TOPIX spadły najmocniej od 2008 roku.

"Sendai jest odcięte od świata. Dziś prąd już dochodzi do sporej części domów, ale wody i gazu nie ma. Ogromna armia ratowników przeczesuje zalane tereny" - relacjonuje Cezary Treda, doktorant Uniwersytetu Tohoku. Sendai to stolica najbardziej dotkniętej kataklizmem prefektury Miyagi. Jest położone zaledwie 170 km od epicentrum wstrząsów, które w piątek nawiedziły Japonię.

- Jest spokojnie, ale w sklepach pustki - nie ma baterii, lamp, brakuje wody i papieru toaletowego - mówi Marek Gajewski, Polak mieszkający w japońskiej Jokohamie. Choć sytuacja jest trudna, ludzie pomagają sobie i ze spokojem znoszą warunki, w jakich znaleźli się po trzęsieniu ziemi.

Mało kto by się spodziewał, że dyskusja nt. energii jądrowej i węglowej, może być tak gorąca. W programie "Fakty po Faktach" TVN24 pokłócili się specjalista od energetyki jądrowej prof. Władysław Mielczarski i fizyk prof. Łukasz Turski. Mielczarski nazwał Turskiego "prymitywem" i "wieśniakiem", gdy ten zarzucił mu niemoralną i nieetyczną postawę. Turski nie pozostał dłużny. Profesorowie wyszli ze studia jeszcze przed zakończeniem programu.

Chociaż mieszkańcy Japonii po raz kolejny odczuwali dziś wstrząsy wtórne, starają się wracać do normalnego życia i usuwać najpoważniejsze szkody. Polska modelka Krystyna Giergiel wysłała nam nagranie, na którym opowiada o problemach z wydostaniem się z wyspy, a Reporter 24, Adam Kalbarczyk relacjonował na antenie TVN24, jak radzą sobie mieszkańcy miejscowości położonych w pobliżu Tokio.

- Szukamy kontaktu do pięciu Polaków, którzy mieli znajdować się w tym najgorszym regionie Japonii - mówi Marcin Bosacki, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jak podkreśla, większość z przebywających w walczącym z żywiołem kraju Polaków jest bezpieczna.

Za Japończykami kolejna dramatyczna noc. Mieszkańcy Tokio wciąż odczuwają wstrząsy, bezradni szukają schronienia w drgających budynkach. Wśród wielu sygnałów, jakie otrzymujemy z Japonii znalazł się mail od siostry pani Doroty z Białegostoku. - Właściwie to trzęsie się, co 10, 15 minut - relacjonuje z Tokyo jej siostra Małgorzata.

Wystarczy nawet lekki szmer, by zlokalizować uwięzionego pod gruzami człowieka. Polscy ratownicy pokazują, jak działają specjalne sensory. - Nie da się ograniczyć strachu - mówi jednak o pracy ratownika ich szef, Piotr Walczak.

Najsilniejsze nie znaczy najtragiczniejsze. W piątek Japonię nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 8,9 stopni w skali Richtera. Przypominamy kataklizmy, które miały największą siłę oraz te, które pochłonęły najwięcej ofiar.

Nawet 1,8 tys. osób mogło zginąć w wyniku potężnego trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii - podała agencja AFP. Wcześniej władze prefektury Miyagi poinformowały, że po przejściu tsunami nie można się doliczyć 9,5 tys. mieszkańców miasteczka Minamisanrik. Z kolei japońska agencja bezpieczeństwa nuklearnego uznała katastrofę w elektrowni atomowej Fukushima za mniej groźną od Czarnobyla i Three Mile Island.

Japonia to kraj, który od lat żyje i nauczył się żyć z trzęsieniami ziemi. Większość nie pochłania ofiar, ale zdarzają się naprawdę tragiczne. W 1995 roku w Kobe w ciągu 20 sekund życie straciło ponad 6 tysięcy osób. - Miasto wyglądało jak po Powstaniu Warszawskim - opisuje Henryk Lipszyc, były ambasador RP w Japonii. W 1923 roku trzęsienie zabiło 150 tys. mieszkańców Tokio.

Walą się budynki, wypadają szyby, a Japończycy "dziwnie" spokojni. Mieszkańcy "Kraju Kwitnącej Wiśni" od lat żyją w zagrożeniu wstrząsami i doskonale wiedzą jak zachować się w takich sytuacjach oraz później. Gdy w tokijskim parlamencie trzęsły się ściany i żyrandole, premier kraju nawet się nie ruszył.

Japońskie koncerny motoryzacyjne wstrzymały produkcję w zakładach znajdujących się na terenach dotkniętych piątkowym trzęsieniem ziemi o sile 8,9 w skali Richtera. Wiadomo, że kataklizmie zginęło co najmniej 137 osób, a 350 zaginęło, choć niektóre doniesienia mówią o liczbach zdecydowanie wyższych.

- Nasze ekipy ratownicze i wykwalifikowani strażacy mogą pomóc po trzęsieniu ziemi w Japonii - zadeklarował premier Donald Tusk. Jak dodał, czekamy na odpowiedź rządu japońskiego, czy taka pomoc będzie potrzebna. Szef polskiego rządu przesłał także na ręce premiera Japonii Naoto Kana kondolencje: - Jestem dogłębnie poruszony - zapewnił. Także prezydent Bronisław Komorowski przesłał depeszę kondolencyjną do Cesarza Japonii Akihito, a Radosław Sikorski do ministra spraw zagranicznych Japonii Takeaki Matsumoto - zapewnili w nich o solidarności i gotowości Polski do udzielenia pomocy Japonii.

Trzęsienie ziemi w Japonii to dodatkowy czynnik niepewności na i tak już nerwowych rynkach - tak analitycy i ekonomiści oceniają skutki piątkowego trzęsienia ziemi w Japonii światowych na rynkach finansowych. Krótko po godzinie 17 euro kosztowało 1,38 dol. oraz 4,03 zł, zaś za franka trzeba było płacić 3,13 zł. Trend się jednak odwrócił: trzy godziny później frank kosztował o ponad dwa grosze mniej, znajdując się już poniżej czwartkowego punktu odniesienia.

Japonia jest jednym z najbardziej narażonych na trzęsienia ziemi krajów świata. Niestabilność geologiczna wywołuje ok. tysiąca wstrząsów rocznie. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat Japończycy nauczyli się tak konstruować budynki, aby zminimalizować straty spowodowane przez wstrząsy.