W ostatnich dniach samorządy wydają ostrzeżenia o suszy hydrologicznej, apelują do mieszkańców o racjonalne gospodarowanie wodą. We wtorek burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz przyznał w mediach społecznościowych, że problem z niskim ciśnieniem w kranach w niektórych miejscowościach gminy to fakt. Najgorzej jest w godzinach wieczornych.
Winy upatrują w podlewaniu trawników"To w głównej mierze efekt suszy hydrologicznej na Mazowszu. Brak opadów w ostatnich tygodniach powoduje, że mimo wpompowywania do sieci podwójnej ilości wody, to niestety w dużej mierze jest ona wykorzystywana do podlewania ogródków. Dlatego z jednej strony naprawiamy sytuację poprzez wykorzystywanie dodatkowych dostępnych zasobów, z drugiej apelujemy, aby wstrzymać się z podlewaniem ogrodów z sieci wodociągowej, zwłaszcza w godzinach przed 22.00" - zwrócił się do mieszkańców burmistrz.
Ale według mieszkańców problem nie pojawił się dziś. I jest niezależny od pory roku. "Zimą woda kapie jak krew z nosa", "między godziną 18 a 23 nie było wody przy ulicy Pomorskiej, rano między 6 a 7 też", "Zimą też ciśnienie marne. Teraz pierwszy tydzień maja, to co będzie w kolejnych miesiącach?". - komentują wpis samorządowca.
Winą obarczają kolejne bloki wyrastające w okolicy. To tylko dwa z wielu podobnych komentarzy:
"Władze gminy od lat dopuszczają patodeweloperkę na terenach, które nie mają odpowiednio przystosowanej infrastruktury, w tym wodociągowej. A nawet dokładają swoją jak mieszkania komunalne w Bąkówce. A teraz to ludzie są źli, bo brakuje wody".
"Przepraszam, ale to żart, który trwa już od kilku lat. Proszę już przestać wmawiać wszystkim, że to wina ogródków. To wina Państwa, że do niezmodernizowanej sieci wpuszczacie tysiące nowych mieszkań".
Zapytana o sprawę rzeczniczka Urzędu Miasta i Gminy Piaseczno Joanna Ferlian-Tchórzewska powtarza argumenty o klimacie i podlewaniu trawników, które miało nastąpić "wcześniej niż miało to miejsce w latach ubiegłych".
"Trzeba pamiętać, że żadna sieć, w żadnej gminie, nie jest przystosowana do obsługi podlewania ogrodów i przy dużych odbiorach zawsze będą występować problemy z ciśnieniem wody" - zaznacza rzeczniczka w przesłanej nam odpowiedzi.
Ferlian-Tchórzewska wskazuje też, że problemy z ciśnieniem w różnych częściach gminy dotyczą głównie godzin wieczornych. Podkreśla, że w wielu miejscach pobory wody z sieci są "nawet dwukrotnie większe niż standardowe zużycie do celów socjalno-bytowych".
Dostawca zlikwidował ujęcie, gmina zrobi własne
Najgorzej mają mieszkańcy rozrastającego się Józefosławia, gdzie dochodzi problem z dostawcą wody. Piaseczyńskie wodociągi obsługują jedynie 1/3 tamtejszego systemu. Jak to możliwe?
"W roku 2024 kolejny niezależny dostawca wody dla obszaru Piaseczna i Józefosławia zakończył działalność, likwidując własne ujęcia i stację uzdatniania wody, pomimo oferty PWiK (Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji - red.) na odkup infrastruktury" - tłumaczy rzeczniczka.
I przypomina, że w lutym był problem z awarią u jednego z dostawców zewnętrznych i już wtedy mieszkańcy północnej części gminy odczuli niższe ciśnienie w sieci.
Joanna Ferlian-Tchórzewska zapytana, jak włodarze gminy zamierzają poradzić sobie z tym problemem, odpowiedziała, że od 2021 roku pracują nad realizacją "własnego ujęcia i stacji uzdatniania". Na razie jednak budowa jest na etapie "intensywnych przygotowań".
"Prace projektowe powinny się zakończyć w tym roku, rozpocznie się też wiercenie studni. Po uzyskaniu pozwolenia na budowę będzie można rozpocząć budowę pełnej infrastruktury do uzdatniania wody" - zapowiedziała rzeczniczka.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, stacja uzdatniania wody zacznie działać w 2028 roku. "Ta stacja powinna ustabilizować sytuację w północnych, najgęściej zaludnionych rejonach gminy Piaseczno" - podsumowała przedstawicielka urzędu.
Chcesz podzielić się ważnym tematem? Skontaktuj się z autorką tekstu: katarzyna.kedra@wbd.com
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl