To, że jest sucho widać gołym okiem - jak bardzo, pokazywał dziennikarzom Grzegorz Sokół, rolnik z gminy Choroszcz na Podlasiu. - Tu tętniło życie: żaby, kaczeńce, szuwary, a teraz wszystko wyschło - powiedział. Na polach ziemia przypomina popiół. Źle jest w praktycznie w całej Polsce. - Zboża usychają, trawy praktycznie nie ma. Czekamy na ten deszcz - stwierdził Sokół.
W województwie warmińsko-mazurskim rolnik z gminy Pasłęk Damian Pawłyk przyznał, że "pola są przesuszone, uprawy bardzo źle wyglądają" i podkreślił, że "możemy inwestować w odżywki i nawozy, ale teraz najlepszym nawozem będzie deszcz".
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
Jan Szymankiewicz z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej powiedział, że obecnie można mówić o suszy hydrologicznej. Wyjaśnił, że na ten stan rzeczy miał "potężny deficyt opadów w kwietniu".
Ściółka o wilgotności kartki papieru
Wystarczy spojrzeć na mapę opadów - są miejsca na południu kraju, gdzie w kwietniu spadło zaledwie 5 procent tego, co powinno. Odpowiednio dużo deszczu spadło tylko w dwóch regionach. - Mamy ogromny deficyt wody i to właściwie od 2015 roku - zwrócił uwagę Jan Szymankiewicz.
Sytuację trochę poprawiła zima, ale nie wszędzie śniegu było dużo. Poza tym, szybko zrobiło się ciepło - śnieg stopniał, ale woda nie wsiąkła w ziemię, bo ta była zamarznięta. - Deficyt wody jest ogromny - przyznał klimatolog prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Tego nie da się załatać jedną śnieżną zimą - dodał.
Przeraźliwie sucho jest w lasach. Jeden niedopałek, jedna iskra z ogniska czy grilla może spowodować gigantyczny pożar. W nadleśnictwie Ełk w miejscowości Mrozy Wielkie gaszenie ognia trwało siedem godzin - z żywiołem walczyło 16 zastępów straży pożarnej.
Leśnicy z Podlasia nie mogą spać spokojnie - u nich sytuacja jest ekstremalnie zła. - Leśnicy o godzinie 9 i o godzinie 13 kontrolują wilgotność ściółki. Ona jest poniżej 10 procent, czyli to jest wilgotność kartki papieru - zwróciła uwagę rzeczniczka prasowa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Ewelina Szklarzewska.
Niżówka ostatnim etapem suszy
Susza, z niewielkimi wyjątkami, dotyka także lasy w całej Polsce. W wielu miejscach ściółka jest, jak wiór. Aby cokolwiek się poprawiło, zdaniem leśników, powinno padać przez kilkanaście dni. Jednak musi to być spokojny deszcz, a nie gwałtowne opady.
Eksperci z niepokojem patrzą także na poziom wód podziemnych, który stale się obniża. Prognoza Państwowego Instytutu Geologicznego na maj jest taka, że siedmiu województwach będzie występowała tak zwana niżówka.
- Niżówka to ostatni etap suszy. To reagowanie wód podziemnych - przekazała Małgorzata Woźnicka z Państwowego Instytutu Geologicznego. - Jeśli reagują, to jest naprawdę niedobrze - podkreśliła.
To może oznaczać wysychanie studni i zbiorników wodnych. Niżówka występuje zwykle po suchym lecie, a nie wiosną. W prognozach widać opady, ale gwałtowne, które gdy spadną na wysuszoną ziemię, spowodują raczej więcej szkody niż pożytku.