Poznański Helmut zadebiutuje na warszawskich torach

Poznański Helmut na wakacjach w Warszawie
Katarzyna Strzegowska o Warszawskich Liniach Turystycznych
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Tramwaje Warszawskie
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jego produkcja zaczęła się w połowie lat 50. Poznański Helmut na wakacje przyjechał do Warszawy. Tramwajem będzie można podróżować na linii turystycznej 36. Na stołecznych torach zadebiutuje podczas Nocy Muzeów.

"Tramwaj GT6 numer taborowy 2513 przyjechał do Warszawy w ramach wakacyjnej wymiany. Będzie go można spotkać już niebawem na linii turystycznej 36" - poinformowały w mediach społecznościowych Tramwaje Warszawskie.

Na razie trwają szkolenia motorniczych – w końcu takie tramwaje w stolicy nie jeździły.

Pochodzi z lat 50.

Tramwaje Düwag GT6 to dwuczłonowe, przegubowe tramwaje niemieckie, które produkowano w latach 1956–1968. Pojazd o numerze taborowym 2513 przybył z Düsseldorfu do Poznania w 2000 roku i był eksploatowany liniowo w MPK Poznań przez 13 lat. Obecnie jest tramwajem historycznym.

Tramwaj GT6 to pojazd wysokopodłogowy przegubowy, sześcioosiowy (oparty na 3 wózkach) o długości 19,1 metra, mogący pomieścić 190 pasażerów (44 na miejscach siedzących).

Od czterech lat Warszawa z Krakowem wymieniała się historycznymi tramwajami. W tym roku dołączył Poznań.

"Cała technika jazdy jest w lewej ręce"

- Przy okazji ich jubileuszu 145-lecia, który miał miejsce na jesieni, pozyskaliśmy właśnie ten model tramwaju GT6, wyprodukowany przez Düwag i eksploatowany wcześniej w Düsseldorfie. Natomiast my oddaliśmy im skład wagonów 13N (zwane "parówkami" - red.), gdzie też służą na podobnej linii turystycznej w okresie wakacyjnym oraz na paradach związanych z jubileuszami - powiedział członek zarządu do spraw przewozowych w spółce Tramwaje Warszawskie Paweł Rzeszódko.

Rzeszódko jest także motorniczym, który bardzo ceni jazdę historycznymi tramwajami. - Jazda tramwajem historycznym, który ma już powiedzmy ponad 60 lat, jest czymś niesamowitym. Zupełnie inaczej się go prowadzi niż nowoczesne tramwaje, wyposażone w najbardziej skomplikowane urządzenia elektroniczne, sterujące zachowaniem tramwajów w poślizgu, w hamowaniu. Tutaj tak naprawdę cała technika jazdy jest w mojej lewej ręce, którą trzymam nastawnik jazdy, ewentualnie w piasecznicy, która też już w tego typu tramwaju się pojawiła i wspomaga proces hamowania - zaznaczył.

Przyznał, że czuje się zestresowany prowadząc taki tramwaj, tym jak on się zachowa, żeby nie przewrócić pasażerów przy hamowaniu, ani z nikim się nie zderzyć. - Jest to wyzwanie, więc nie każdy z naszych motorniczych chce jeździć historycznymi tramwajami. Ja zachęcam wszystkich, żeby spróbowali i przekonali się, jak kiedyś w Warszawie wyglądało prowadzenie tramwaju. Nie było tak komfortowe jak teraz, gdzie tramwaj jest nowoczesny. Wymagało dużej wprawy od motorniczego - dodał.

Rola nastawnika

Tramwaje typu Helmut po Warszawie nie jeździły nigdy. Warszawscy motorniczy musieli więc nauczyć się nimi jeździć zanim zaczną wozić pasażerów i turystów.

- Porównując ten tramwaj do naszych innych współczesnych tramwajów, to on jest dosyć nowoczesny. Przede wszystkim w naszych tramwajach motorniczy steruje płynnie rozruchem i hamowaniem zadajnikiem jazdy, który ma pod lewą ręką lub może sterować też w starszych wagonach produkcji Konstalu, tak jak np. typ 105, nogą. Natomiast tutaj mamy klasyczny nastawnik jazdy, który wymaga dużej wprawy przy zadawaniu jazdy i hamowania, żeby go nie uszkodzić podczas nieumiejętnego przyspieszania czy hamowania - wyjaśnił Rzeszódko.

Nastawnik to w starych tramwajach charakterystyczna "korba", którą motorniczy - mówiąc potocznie - "kręci w jedną lub w drugą stronę, w zależności od tego, czy chce jechać czy hamować".

Źródło: PAP
Czytaj także: