"Tramwaj GT6 numer taborowy 2513 przyjechał do Warszawy w ramach wakacyjnej wymiany. Będzie go można spotkać już niebawem na linii turystycznej 36" - poinformowały w mediach społecznościowych Tramwaje Warszawskie.
Na razie trwają szkolenia motorniczych – w końcu takie tramwaje w stolicy nie jeździły.
Pochodzi z lat 50.
Tramwaje Düwag GT6 to dwuczłonowe, przegubowe tramwaje niemieckie, które produkowano w latach 1956–1968. Pojazd o numerze taborowym 2513 przybył z Düsseldorfu do Poznania w 2000 roku i był eksploatowany liniowo w MPK Poznań przez 13 lat. Obecnie jest tramwajem historycznym.
Tramwaj GT6 to pojazd wysokopodłogowy przegubowy, sześcioosiowy (oparty na 3 wózkach) o długości 19,1 metra, mogący pomieścić 190 pasażerów (44 na miejscach siedzących).
Od czterech lat Warszawa z Krakowem wymieniała się historycznymi tramwajami. W tym roku dołączył Poznań.
"Cała technika jazdy jest w lewej ręce"
- Przy okazji ich jubileuszu 145-lecia, który miał miejsce na jesieni, pozyskaliśmy właśnie ten model tramwaju GT6, wyprodukowany przez Düwag i eksploatowany wcześniej w Düsseldorfie. Natomiast my oddaliśmy im skład wagonów 13N (zwane "parówkami" - red.), gdzie też służą na podobnej linii turystycznej w okresie wakacyjnym oraz na paradach związanych z jubileuszami - powiedział członek zarządu do spraw przewozowych w spółce Tramwaje Warszawskie Paweł Rzeszódko.
Rzeszódko jest także motorniczym, który bardzo ceni jazdę historycznymi tramwajami. - Jazda tramwajem historycznym, który ma już powiedzmy ponad 60 lat, jest czymś niesamowitym. Zupełnie inaczej się go prowadzi niż nowoczesne tramwaje, wyposażone w najbardziej skomplikowane urządzenia elektroniczne, sterujące zachowaniem tramwajów w poślizgu, w hamowaniu. Tutaj tak naprawdę cała technika jazdy jest w mojej lewej ręce, którą trzymam nastawnik jazdy, ewentualnie w piasecznicy, która też już w tego typu tramwaju się pojawiła i wspomaga proces hamowania - zaznaczył.
Przyznał, że czuje się zestresowany prowadząc taki tramwaj, tym jak on się zachowa, żeby nie przewrócić pasażerów przy hamowaniu, ani z nikim się nie zderzyć. - Jest to wyzwanie, więc nie każdy z naszych motorniczych chce jeździć historycznymi tramwajami. Ja zachęcam wszystkich, żeby spróbowali i przekonali się, jak kiedyś w Warszawie wyglądało prowadzenie tramwaju. Nie było tak komfortowe jak teraz, gdzie tramwaj jest nowoczesny. Wymagało dużej wprawy od motorniczego - dodał.
Rola nastawnika
Tramwaje typu Helmut po Warszawie nie jeździły nigdy. Warszawscy motorniczy musieli więc nauczyć się nimi jeździć zanim zaczną wozić pasażerów i turystów.
- Porównując ten tramwaj do naszych innych współczesnych tramwajów, to on jest dosyć nowoczesny. Przede wszystkim w naszych tramwajach motorniczy steruje płynnie rozruchem i hamowaniem zadajnikiem jazdy, który ma pod lewą ręką lub może sterować też w starszych wagonach produkcji Konstalu, tak jak np. typ 105, nogą. Natomiast tutaj mamy klasyczny nastawnik jazdy, który wymaga dużej wprawy przy zadawaniu jazdy i hamowania, żeby go nie uszkodzić podczas nieumiejętnego przyspieszania czy hamowania - wyjaśnił Rzeszódko.
Nastawnik to w starych tramwajach charakterystyczna "korba", którą motorniczy - mówiąc potocznie - "kręci w jedną lub w drugą stronę, w zależności od tego, czy chce jechać czy hamować".