Jak zagrody dla kur albo mrowisko. Dlaczego w Polsce buduje się takie osiedla?

Źródło:
tvnwarszawa.pl
Osiedle domów szeregowych koło Ożarowa Mazowieckiego
Osiedle domów szeregowych koło Ożarowa MazowieckiegoArtur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl
wideo 2/2
Osiedle domów szeregowych koło Ożarowa MazowieckiegoArtur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl

- U nas niestety kultury przestrzeni nie ma. W tym kraju myślimy, że nam jej nigdy nie zabraknie i zabudowujemy w tak właśnie zmyślny sposób, niszcząc przy okazji krajobraz wsi oraz dobre ziemie, które są w okolicy i mogłyby służyć rolnictwu. Bo to jest jak zagroda z wieloma kurnikami w środku – komentuje urbanista Paweł Mrożek, odnosząc się do inwestycji pod Ożarowem Mazowieckim, gdzie powstało osiedle z ponad setką identycznych domów. Dlaczego jego widok wciąż wywołuje tyle emocji?

Nawet twórcy popularnej gry "Simsy" symulującej życie nie pokusili się o stworzenie miasta, w którym można znaleźć tyle jednakowych obok siebie domów. Bo który gracz chciałby patrzeć na zlewające się niemal w jedno budynki na ekranie, czy zgadywać, w którym umieścił daną rodzinę "Simów". A pomylić się można, bo tutaj wszystkie wyglądają identycznie.

Te domy upchane obok siebie to jednak nie symulacja, a prawdziwe budynki. Ktoś ma w nich zamieszkać, dojeżdżać stąd do pracy czy szkoły, wychowywać dzieci, wypuszczać na podwórku psa i urządzać rodzinne przyjęcia.

Gdy deweloper pochwalił się tą inwestycją, w sieci zawrzało. Mowa o inwestycji JW Construction w miejscowości Kręczki Kaputy obok Ożarowa Mazowieckiego. To ponad setka identycznych domów w zabudowie bliźniaczej. Jak zachwala sam deweloper - znajdują się w pobliżu Kampinoskiego Parku Narodowego. Na zdjęciach z lotu ptaka wyglądają, jakby ktoś zastosował na tym terenie funkcję "kopiuj", "wklej".

Zdjęcia osiedla "Villa Campina" pojawiły się w mediach społecznościowych. Pod postem widać 1,5 tysiąca reakcji. A pośród nich są tylko dwie: jedynie "śmiejące się" i "płaczące". Skomentowało to ponad pół tysiąca osób.

"To się dopiero nazywa życie w mrowisku. Bałbym się że nie trafię do swojego domu" - tak brzmi najpopularniejszy komentarz.

"Polski obóz mieszkaniowy" - napisał ktoś inny.

"Umarłabym ze smutku, gdybym musiała tam zamieszkać" - skwitowała kolejna osoba.

"Dla mieszkańców depresja jest od razu w pakiecie, czy pojawia się po określonym czasie?" - dopytuje inny komentujący.

Widok natrętny i męczący

Dlaczego osiedle wzbudziło aż tyle emocji? Zapytaliśmy o to Pawła Mrożka. To architekt i urbanista a także założyciel facebookowego profilu Sto Lat Planowania skupiającego się na satyrycznej krytyce patologicznych zjawisk i procesów zachodzących w przestrzeni polskich miast i wsi.

- To moim zdaniem naturalna reakcja organizmu. Widok czegoś takiego powinien budzić emocje. Organizm broni się przed czymś strasznym. Jest dużo powodów zbadanych urbanistycznie, dlaczego tak nie powinno się traktować miejsc do życia. Na pierwszy rzut oka i na drugi, jest to inwestycja szkodliwa i zła – ocenia Mrożek.

Dlaczego?

Marnowanie przestrzeni, dewastowanie krajobrazu

Według Mrożka, tego typu osiedle jest nieefektywne i nieekologiczne "w każdym możliwym wypadku". - Bo dla takiej samej ilości mieszkańców zajmuje 10 razy tyle powierzchni. Energetycznie domy jednorodzinne nawet bardzo dobrze wyposażone we wszystkie zdobycze technologiczne, i tak zawsze będą gorsze niż budownictwo wielorodzinne. Powierzchnia w stosunku do kubatury. Wiemy, jak szybko się ochładza malutki obiekt, a jak trudno ochłodzić wielką zwartą bryłę – tłumaczy.

Nasz rozmówca zwraca też uwagę na aspekt odległości od miasta. Według niego, po sensowne usługi i tak trzeba będzie dojechać samochodem. Komunikacja publiczna nie zawsze wszędzie dociera. To kolejne koszty i kolejne mało ekologiczne rozwiązania.

- Pod każdym pozorem jest to dewastowanie naszej planety, dewastowanie krajobrazu naszego kraju i marnowanie tak naprawdę przestrzeni, którą można zorganizować z pożytkiem dla ludzi. Taniej, lepiej, w sposób bardziej ekologiczny, bardziej energooszczędny przy zachowaniu funkcji miejskich – ocenia dalej Mrożek.

Czy są jakieś plusy takiego budownictwa? Urbanista od razu stwierdza: - Tutaj nie ma zalet. To najgorsze rozwiązanie, jakie można zastosować, w taki chaotyczny sposób zachowania przedmieścia. Nie wiem, co może być gorsze niż tego typu osiedle.

Sprawdź także: "Kawalerki" wielkości komórki za setki tysięcy złotych

Tanie w kupieniu, drogie w utrzymaniu

Dlaczego zatem tak się buduje w Polsce? - Bo jest tanio. To znaczy, to jest tanie w zakupie, ale drogie w utrzymaniu – zaznacza urbanista. I podaje przy tym proste porównanie: - To jest jak kupowanie najtańszych drukarek, gdzie okazuje się, że toner kosztuje tyle, co sama drukarka. To jest mniej więcej nabieranie ludzi na ten sam numer.

Dojazd, zakupy, szukanie usług w mieście – to wszystko to kolejne i kolejne dokładanie pieniędzy. - Koszt utrzymania takiego gospodarstwa domowego, spokojnie doliczając do kredytu, jest sumarycznie większy, niż jakby się kupiło mieszkanie generalnie droższe. To jest pułapka, oszustwo i ludzie dają się na to nabierać – uważa nasz rozmówca.

A do tego dochodzi jeszcze infrastruktura: kanalizacja, drogi i inne miejsca użyteczności publicznej. Czy nadąża za takimi osiedlami? - Wszystkim nam tego potrzeba, a przez tego typu osiedla mamy ogromne hektary, gdzie trzeba budować cokolwiek, żeby w ogóle tam się dało żyć. Zamiast zapewnić porządną infrastrukturę, gdzie mieszkałoby się gęściej w i lepiej zorganizowanych miastach.

Osiedle domów szeregowych koło Ożarowa MazowieckiegoArtur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl

Za dobre przykłady podaje Hiszpanię, Włochy, Holandię czy Danię. – Tam przestrzeń lepiej się szanuje. U nas niestety kultury przestrzeni nie ma. W tym kraju myślimy, że nam tej przestrzeni nigdy nie zabraknie i zabudowujemy w tak właśnie zmyślny sposób, niszcząc przy okazji krajobraz wsi oraz dobre ziemie, które są w okolicy i mogłyby służyć rolnictwu – podkreśla.

Ale - jak podnoszą też w komentarzach ci, którzy w niewielkim stopniu bronią inwestycji pod Ożarowem - takie osiedla w Wielkiej Brytanii są normalnością. Dlaczego nie mogą być i u nas? – Wielka Brytania jest przez to strasznie brzydkim krajem. I ludzie wcale nie są tam tacy szczęśliwi. Mają te same problemy, tylko od dłuższego czasu. Czasami te osiedla różnią się od siebie, nie wszystkie są takie monotonne. Natomiast Wielka Brytania jest antywzorem dla całej Unii Europejskiej w tym, jak należy kształtować zabudowę, a my się na nich niestety wzorujemy - zaznacza Mrożek.

Jak zapobiegać takiemu budowaniu? - Mamy system planowania przestrzennego tak rozwalony w tym kraju, że nawet nie wiadomo, jak to skleić - ocenia. I podkreśla: - Wszystko, co robiliśmy przez ostatnie lata, trzeba by wywalić do kosza, jeśli chodzi o przepisy i naprawdę powinno się nad tym pochylić grono nie tylko informatyków, ale powiedzmy jakichś też autorytetów do spółki ze społecznym komponentem, który w ogóle chyba nie uczestniczył w tworzeniu przepisów, jeśli chodzi o tworzenie przestrzeni w tym kraju.

W blokowiskach też ludzie są upchani jak w kurnikach

Jak jednak argumenty o "kurniku" czy "mrowisku" przytaczane przez komentujących mają się do mieszkania w bloku, gdzie również ludzie żyją w dużych skupiskach? Zdaniem Mrożka nie ma podobieństw pomiędzy takim osiedlem a blokowiskiem. - Osiedla w zabudowie wielorodzinnej mogą być projektowane w sposób, który naśladuje tradycyjną formę zabudowy miejskiej kwartałowej. Nawet najprostsze blokowiska, które się buduje dzisiaj i ich powtarzalność elementów, jest znacznie inna – twierdzi nasz rozmówca.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Aktywista ukarany przez sąd za sformułowanie "patodeweloperka". "Pierwszy w Polsce"

Zdaniem urbanisty, bloki ulokowane w miastach są przestrzenią mimo wszystko bardziej spokojną i spójną dla oka. Co innego tyle identycznych domków w jednym miejscu. - Tutaj jest kwestia tego, że te osiedla są wizualnie po prostu natrętne i totalnie męczące. Ludzie nigdy nie mieszkali w takich warunkach. Nawet, jeśli mówimy o blokach z wielkiej płyty, to czym innym jest powtarzalność elewacji zaprojektowanej w budynku, w którego okolicy widać i można objąć wzrokiem najwyżej trzy, cztery podobne. A co innego, gdy w jednym ujęciu widzimy kilkadziesiąt powtarzających się rytmicznie form. To jest coś, co psychicznie na pewno na nas wpływa – uważa Mrożek. I zaznacza: - To jest zbadane, że ludzie w takich warunkach czują się po prostu jak zwierzęta hodowlane. I to jest na pewno bardziej potęgowane przez takie osiedla niż przez zabudowę wielorodzinną.

Według specjalisty, jeśli mowa o blokach, to i również o skumulowaniu w ich sąsiedztwie usług pierwszej potrzeby: sklepów, szkół, przychodni czy miejsc kultury. Pod miastem trudno o takie udogodnienia. - Tutaj mamy tylko samą monokulturę, kompletnie pozbawioną jakiejkolwiek funkcji, bardzo też trudną do opuszczenia. Bo to jest jak zagroda po prostu z wieloma kurnikami w środku. To brak jakichkolwiek przestrzeni wspólnych. To jest kolejna różnica między blokowiskami, gdzie mamy place zabaw, tereny przestrzeni wspólnej. Mamy też przestrzeń otwartą, jest zieleń. To nieporównywalnie gorsze rozwiązanie – wymienia dalej minusy.

Przytłaczające wrażenie

Czy rzeczywiście mieszkając w takim domu, możemy czuć się źle? Zapytaliśmy o to doktora Konrada Maja, psychologa społecznego z Wydziału Psychologii warszawskiego Uniwersytetu SWPS.

Według niego na nasze zdrowie psychiczne dobrze wpływa to, jeśli czujemy się w jakiś sposób "wyjątkowi i rozpoznawalni". O co w takim miejscu zwyczajnie trudno.

Zdaniem doktora Maja tego typu osiedla dają poczucie, że "nie możemy pokazać swojej indywidualności". – To może być dla nas źródłem złego samopoczucia, ale też nie ma co przesadzać – ocenia. Bo – jak zauważa nasz rozmówca – każdy na pewnym etapie zaczyna odnajdować w swoim otoczeniu pewne różnice i adaptować się do sytuacji. Modelować swoje otoczenie, by uniknąć stanu, w którym wszystko jest masowe, identyczne. Choć w przypadku tego osiedla problemem jest liczba domów.

- Wiadomo, że przy budowie jakiegoś osiedla jest jakiś uniwersalizm. Wszystko zrobione z takich samych materiałów, w ten sam sposób. To jest wręcz rzecz standardowa. Ale tutaj mamy kwestię ilości. Mamy do czynienia z ponad setką i to może wywoływać takie przytłaczające wrażenie – ocenia nasz rozmówca.

Już pojawiły się stereotypowe nazwy

Dr Maj zwraca jednak uwagę na inną kwestię. – Bardziej problematyczne tutaj jest nie tyle samopoczucie mieszkańców, co atmosfera panująca wokół osiedla. To znaczy, co inni ludzie o nim mówią. W pewnym momencie mogą się pojawić określone stereotypy, określone być może nazewnictwo. Lokalna społeczność może nadać temu swoją nazwę – stwierdza doktor Maj.

I tu wśród komentujących są już pierwsze: mrowisko, chów klatkowy, czy bardziej szokujące porównania - jak "polski obóz mieszkaniowy".

- Tego się obawiam, że to może być rzeczywiście dosyć powszechne podejście do tego osiedla. To może w konsekwencji spowodować, że ludzie będą stamtąd uciekać. My chcemy być dumni z miejsca, w którym mieszkamy – mówi dalej specjalista.

Jego zdaniem przesadą jest też stwierdzenie, że mieszkanie w takim osiedlu może doprowadzić do "bardzo złych stanów emocjonalnych". Ludzie już mieszkają też w podobnych skupiskach i sobie z tym radzą. Jak? - Urządzają swoje mieszkania w jakiś sposób. Bywa i tak w przypadku przestrzeni jak np. osiedla z wielkiej płyty. Mimo wszystko mieszkańcy blokowisk potrafią się zaadaptować do takich warunków. Nie możemy powiedzieć, że jest to dla samopoczucia dobre, ale ludzie z bloków nie skaczą na głowę, bo mieszkają w takich miejscach – zauważa.

Przeczytaj również: Kradną zdjęcia cudzych mieszkań, podnoszą ceny z godziny na godzinę. Czynsze w Warszawie już prawie jak w Berlinie

Jak mrówkowce leżące

Dr Maj jest jednak przeciwny dużym osiedlom. – Niosą ze sobą ryzyko pewnego stereotypowego spostrzegania tych mieszkańców i również ryzyko tego, że nie będziemy tam się czuli "odpowiednio sami" – wskazuje. I dodaje: - Takie mrówkowce z PRL-u to teraz mrówkowce, które leżą niejako na ziemi.

Według specjalisty są to miejsca, gdzie człowiek może czuć się trochę zagubiony. - Paradoksalnie wcale więzi w takiej dużej grupie może nie nawiązać. Bo wiemy doskonale, że ludzie nawiązują więcej interakcji i więzi w mniejszych społecznościach. Rozpoznają się wzajemnie, kiedy są w stanie się zauważyć, mijać codziennie i widzą kogoś, kto jest ich sąsiadem. W takim dużym osiedlu prawdopodobnie to może być trudniejsze – ocenia.

Co więcej, wśród mieszkańców może być jakaś wzajemna niechęć do siebie. - Bo wszyscy będą tutaj niespecjalnie zadowoleni z tego, że wokół siebie mają tyle osób. Trudno jest tę "chemię pozytywną" osiągnąć, bo jedni i drudzy sąsiedzi są niezadowoleni z tego, że mają siebie naokoło, na wyciągnięcie ręki – zaznacza.

Psycholog uważa, że to tak, jak często bywa z relacjami "zza płotu". Kiedy my byśmy najchętniej mieli widok na las, a jednak widzimy sąsiada. - Lepsze relacje są wtedy, kiedy nie mamy pretensji do sąsiadów o to, "że oni są". Tutaj bez wątpienia jakiś żal możemy mieć, że zamiast jakiegoś fajnego trawnika, zamiast ładnego widoku, jesteśmy tak okno w okno czy wychodzimy i mamy nawet problem z jakąś identyfikacją, gdzie jest mój dom. Ja widzę tego typu problemy o charakterze społecznym, które wpływają na samopoczucie – podsumowuje nasz rozmówca.

Warszawa za ciasna i za droga

W większości polskich miast mieszkańców ubywa, albo przybywa bardzo mało, gwałtownie rosną za to "obwarzanki", czyli podmiejskie wsie i miasteczka. Ostatnie dane pokazują, że także Śródmieście stolicy się wyludnia. Biurowce, mieszkania na krótkoterminowy wynajem, ale także zdaniem aktywistów - flipperzy – to wszystko wypycha mieszkańców poza dzielnicę, gdzie w ostatnich latach ich liczba spadła poniżej 100 tysięcy. Ale Warszawiacy uciekają też na obrzeża miasta. Skąd to wynika? I czy wybór takiego osiedla jak pod Ożarowem Mazowieckim to już całkowita ucieczka poza miasto?

Centrum Warszawy się wyludnia tvnwarszawa.pl

- Obserwujemy od kilku lat, ale pandemia to wzmocniła, że ludzie dostrzegają te benefity mieszkania pod miastem. Ale dodatkowo, jest ten efekt związany z finansami i widać, że oferty pod Warszawą są jeszcze w granicach możliwości i zasięgu. Coraz więcej ludzi się tam przenosi – uważa doktor Maj.

Trend przenoszenia się mieszkańców ze śródmieść pod miasta widać co najmniej od końca lat 90. Kulturowym ideałem mieszkania dla większości Polaków jest "dom pod lasem". Połowa budowanych co roku w Polsce lokali mieszkaniowych to domy jednorodzinne. Druga połowa jest budowana przez deweloperów i do tej części zaliczają się także takie osiedla, jak "Villa Campina". Co oznacza, że większość oddawanych w Polsce mieszkań, to lokale wiejskie lub podmiejskie.

Rozlewanie się przedmieść, które na dłuższą metę jest bardzo drogie i nieefektywne, miała ukrócić uchwalona pod koniec rządów PiS reforma planowania przestrzennego. Ale na jej potencjalne efekty poczekamy jeszcze kilka lat.

Pustostany w Warszawie. Ile ich jest?

Autorka/Autor:Katarzyna Kędra

Źródło: tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: Artur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl

Pozostałe wiadomości

Na trasie S7 policjanci dostrzegli mężczyznę, który spacerował poboczem. Miał zadrapania, szedł bez butów. "Tłumaczył, że idąc przez las, zgubił buty, a teraz próbuje wrócić do domu" - relacjonuje policja z podwarszawskiego Piaseczna.

Podrapany i bez butów szedł trasą ekspresową. "Oświadczył, że wraca z imprezy"

Podrapany i bez butów szedł trasą ekspresową. "Oświadczył, że wraca z imprezy"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Prokuratura składa apelację w sprawie tragicznego wypadku w miejscowości Gucin pod Ostrołęką. Andrzej P. spowodował po pijanemu wypadek, w którym zginął czteroletni Miłosz, jego syn. Śledczy twierdzą: kara 10 lat więzienia jest zbyt niska, nie odzwierciedla społecznego poczucia sprawiedliwości.

10 lat to za mało. Prokuratura chce wyższej kary dla ojca Miłosza za spowodowanie śmiertelnego wypadku

10 lat to za mało. Prokuratura chce wyższej kary dla ojca Miłosza za spowodowanie śmiertelnego wypadku

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Policja i prokuratura wciąż wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku na Ursynowie. Na osiedlowej uliczce cztery miesiące temu zginęła starsza kobieta. Kierowcy, który ją potrącił, do dziś nie złapano.

Martwa kobieta leżała na osiedlowej uliczce. Wiadomo, jak zginęła, ale nie wiadomo, kto ją zabił

Martwa kobieta leżała na osiedlowej uliczce. Wiadomo, jak zginęła, ale nie wiadomo, kto ją zabił

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Jeden sąd umorzył postępowanie, drugi orzekł, że sprawę trzeba zbadać bardziej szczegółowo. Ciągnie się sprawa doktora Marka Michalewicza, naukowca, który zarzucał nieprawidłowości podkomisji smoleńskiej. Prokuratura oskarżyła go o przestępstwo. Co jeszcze sprawdzają śledczy?

Naukowiec krytykował podkomisję smoleńską, rektor zawiadomił prokuraturę. Sąd "polecił powołać biegłego"

Naukowiec krytykował podkomisję smoleńską, rektor zawiadomił prokuraturę. Sąd "polecił powołać biegłego"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Zarząd Transportu Miejskiego poinformował o zakończeniu remontów tramwajowych na Bródnie i ulicy Filtrowej. Na Obozowej gotowe są już wszystkie przebudowywane przystanki. - Od początku wakacji tramwaje pojadą po kilku kilometrach wyremontowanych torów, a pasażerowie będą mogli korzystać z bezpiecznych i wygodnych przystanków - zapowiedzieli. Zmiany zaczynają się w poniedziałek.

Dobra informacja dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej. Zmiany na Bródnie

Dobra informacja dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej. Zmiany na Bródnie

Źródło:
PAP

- Aktywny, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz wypity alkohol, nie przeszkodziły wsiąść mężczyźnie za kierownicę citroena i ruszyć w drogę - mówi Magdalena Gąsowska, rzeczniczka piaseczyńskiej policji. Przejażdżka zakończyła się wypadkiem.

Zderzenie auta z motocyklem. Jeden z prowadzących pijany

Zderzenie auta z motocyklem. Jeden z prowadzących pijany

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Samolot lecący do Grecji musiał wrócić do Warszawy. Powodem była usterka techniczna. Lądowanie, jak zapewnia nas rzecznik LOT, odbyło się "w normalnym trybie".

Lecieli do Grecji, byli już nad Rumunią, gdy samolot musiał zawrócić do Warszawy

Lecieli do Grecji, byli już nad Rumunią, gdy samolot musiał zawrócić do Warszawy

Źródło:
Kontakt 24

Do groźnie wyglądającej kolizji doszło w sobotę na moście Siekierkowskim w Warszawie. Autokar, w którym były głównie dzieci i kilka osób dorosłych, uderzył w busa. Niektóre z dzieci mają niegroźne obrażenia.

Autokar z dziećmi zderzył się z busem na moście w Warszawie

Autokar z dziećmi zderzył się z busem na moście w Warszawie

Źródło:
tvn24.pl

26 czerwca ruszają zapisy telefoniczne na wakacyjną edycją kursów samoobrony "Bezpieczna Warszawianka" i "Bezpieczny Warszawiak". Zajęcia organizowane przez straż miejską potrwają przez cztery tygodnie lipca.

"Uczymy przede wszystkim rozpoznawania i unikania zagrożeń"

"Uczymy przede wszystkim rozpoznawania i unikania zagrożeń"

Źródło:
PAP

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zdarzenia w jednej ze szkół w Przasnyszu. W kwietniu z budynku ewakuowano 340 osób, a 15 trafiło do szpitala z objawami zatrucia. Śledczy próbują ustalić, co było przyczyną.

Uczniowie wymiotowali i mieli zawroty głowy. Próbują ustalić, co było przyczyną zatrucia

Uczniowie wymiotowali i mieli zawroty głowy. Próbują ustalić, co było przyczyną zatrucia

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Strażacy gasili pożar poddasza w domu rodzinnym pod Piasecznem. Jak dowiedział się nasz reporter, przyczyną było uderzenie pioruna. Nikt nie ucierpiał.

Burza przeszła obrzeżami Warszawy. Pożar dachu domu po uderzeniu pioruna

Burza przeszła obrzeżami Warszawy. Pożar dachu domu po uderzeniu pioruna

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Niebezpieczny manewr zauważył czytelnik Kontaktu 24. Zamontowana w jego aucie kamera nagrała, jak kierowca nagle zjeżdża ze skrajnie lewego pasa trzypasmowej jezdni, żeby zaparkować. - Mignął kierunkowskazem i bez oglądania się na cokolwiek i kogokolwiek, przejechał przez dwa pasy, żeby wjechać na miejsce parkingowe - opisuje autor nagrania.

Mignął kierunkowskazem i przejechał przez dwa pasy, by zaparkować

Mignął kierunkowskazem i przejechał przez dwa pasy, by zaparkować

Źródło:
Kontakt 24

Sezon wakacyjny dopiero się rozpoczyna, a niektórym już udało się zrujnować urlopowe plany "żartami". Tylko na mazowieckich lotniskach było kilku takich "dowcipnisiów". Przepraszali, ale było na to za późno. Za każdym razem kończyło się to tak samo: wstydem wobec innych pasażerów, wycofaniem z rejsu i mandatem "na pamiątkę".

"Żarty" na lotnisku i zrujnowane wakacyjne plany

"Żarty" na lotnisku i zrujnowane wakacyjne plany

Źródło:
tvnwarszawa.pl

33-letni kierowca volkswagena po kontroli drogowej trafił do więzienia. Okazało się bowiem, że ma cztery czynne zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a do tego jest poszukiwany listem gończym za niestosowanie się do wyroków sądu.

Zatrzymany do kontroli kierowca miał cztery zakazy prowadzenia i był poszukiwany za ich łamanie

Zatrzymany do kontroli kierowca miał cztery zakazy prowadzenia i był poszukiwany za ich łamanie

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Józefowie (powiat legionowski) działa od 27 lat. Teraz może przestać istnieć. Już siedem lat powiatowy lekarz weterynarii stwierdził bowiem, że placówka nie spełnia wymogów. Teraz władze gminy zaczęły to egzekwować. Dyrekcja placówki chce prosić wójta o możliwość działania jeszcze przez dwa lata.

Opiekują się bezdomnymi zwierzętami od 27 lat. To może być koniec ich działalności

Opiekują się bezdomnymi zwierzętami od 27 lat. To może być koniec ich działalności

Źródło:
tvnwarszawa.pl

- Kolonia Śliwice powstała w latach 30. XX wieku. Miała być zalążkiem dużej dzielnicy mieszkaniowej, sięgającej Pelcowizny i nasypu kolejowego na Golędzinowie. Powstałe budynki są modernistyczne, oszczędne w formie, tym większe zdziwienie wzbudziły odkryte wymalowania na jednej z klatek schodowych - opisuje stołeczny konserwator zabytków.

W tym miejscu domy były "skromne, bez drogich okładzin elewacji". Praga znów zaskoczyła

W tym miejscu domy były "skromne, bez drogich okładzin elewacji". Praga znów zaskoczyła

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Strażnicy miejscy otrzymali zgłoszenie o zaginięciu dwóch chłopców w wieku pięciu i siedmiu lat. Obaj mieli się bawić na placu zabaw na Pradze, ale zniknęli. Chłopców odnaleziono około 2,5 kilometra dalej. Pojechali do sklepu, bo zgłodnieli.

Szymek i Leoś zniknęli z placu zabaw

Szymek i Leoś zniknęli z placu zabaw

Źródło:
tvnwarszawa.pl

"Nie tylko bezpośredni sprawcy wykroczeń na drodze mogą zostać ukarani mandatem. Również właściciele pojazdów ponoszą odpowiedzialność, jeżeli nie wskażą danych osoby, której powierzyli pojazd" - przypominają radomscy policjanci i podają przykład 31-letniego mieszkaniec Radomia, który został ukarany mandatem karnym w wysokości ośmiu tysięcy złotych.

Nie powiedział, kto driftował jego autem wokół nowożeńców. Kosztowało go to osiem tysięcy złotych

Nie powiedział, kto driftował jego autem wokół nowożeńców. Kosztowało go to osiem tysięcy złotych

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Zostawił w mieszkaniu bez opieki, wody i żywności sześć kotów. Martwe zwierzęta znaleziono po dziewięciu miesiącach. Właściciel kotów został skazany na rok więzienia za znęcanie się nad nimi ze szczególnym okrucieństwem.

Zostawił sześć kotów w mieszkaniu. Na dziewięć miesięcy, bez jedzenia i wody. Żaden nie przeżył

Zostawił sześć kotów w mieszkaniu. Na dziewięć miesięcy, bez jedzenia i wody. Żaden nie przeżył

Źródło:
PAP

Ponad dwa tysiące roślin zamiast przestrzeni wypełnionej wyłącznie betonem - tak wygląda plac wejściowy w Parku Akcji "Burza", z którego mogą już korzystać mieszkańcy. Jak zapowiada ratusz, w pełnej krasie ujrzą go również uczestnicy sierpniowych obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Ponad dwa tysiące roślin zamiast betonu. Tak wygląda plac wejściowy do Parku Akcji "Burza"

Ponad dwa tysiące roślin zamiast betonu. Tak wygląda plac wejściowy do Parku Akcji "Burza"

Źródło:
tvnwarszawa.pl