zwierzęta

zwierzęta

Stanisław Tym dbał o swoje psy do samego końca

Choć znaliśmy go z niezapomnianych komediowych kreacji, on sam mówił, że najbardziej jest dumny ze swoich psów. - Kocham je i one mnie. (...) Zbudowałem dom na Suwalszczyźnie i postanowiłem, że będę w domu trzymał chore psy, biedne, takie, co są potrącone, bezdomne, bezpańskie - opowiadał. Jak się okazuje, tej miłości był wierny do końca.

Ognik po pożarze przeżył męczarnię. Zanim zmarł, leczyli go herbatą, ziołami i homeopatią

Omara uśpili po prawie trzech miesiącach od pożaru i pod innym imieniem. Konia ze znikomymi szansami na przeżycie i bolesnymi ranami na dwóch trzecich powierzchni ciała zabrała na drugi koniec kraju Fundacja Centaurus. Powstały zbiórki, a Omar - któremu zmieniono imię na Ognik - był żywą promocją medycyny alternatywnej. Nawet po śmierci konia fundacja wciąż przyjmuje "darowizny na Ognika". Sprawą zajmuje się prokuratura, która zapowiedziała "stanowcze kroki".