Węgry

Węgry

"Wygląda na to, że kanclerz Angela Merkel ogłosi zwycięstwo po kampanii naciskania na Europę w sprawie nowego systemu rozdzielania uchodźców" - pisze w piątkowy poranek brytyjski „Guardian”. "Zwycięstwo" ma przede wszystkim oznaczać wymuszenie na krajach UE przyjęcia aż 160 tys. osób. Z przecieków wynika, że na przykład Polska - gdyby projekt został przyjęty - miałaby przyjąć ponad 10 tys. uchodźców. Pięć razy więcej, niż było ustalone dotychczas.

Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" zarzuca premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi, że swoimi "perfidnymi" wypowiedziami na temat uchodźców "roznieca ogień" i pogłębia istniejące w Unii Europejskiej podziały dotyczące polityki imigracyjnej.

Kilkuset uchodźców i imigrantów protestowało rano przed dworcem kolejowym Keleti w Budapeszcie. Domagali się, by węgierska policja pozwoliła ok. 2 tys. migrantów wsiąść do pociągów jadących do Austrii i Niemiec. Władze Węgier tłumaczą, że powstrzymując migrantów przed wyjazdem, usiłują egzekwować unijne prawo. Demonstranci skandują: "Wolność, wolność!" i "Chcemy pokoju". Na miejscu jest wysłannik TVN24 Biznes i Świat.

Węgry będą rejestrować wszystkich imigrantów, którzy przedostali się przez granicę UE, ale imigrantów ekonomicznych odeślą do kraju pochodzenia - oświadczył we wtorek węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto. Wcześniej służby wyrzuciły wszystkich imigrantów z okupowanego przez ostatnie tygodnie głównego dworca kolejowego w Budapeszcie. Na miejscu jest specjalny wysłannik TVN24 Marcin Kwaśny.

- Żaden normalny człowiek nigdy by tutaj nie przyszedł, ale my musimy - opowiada Nasim, jeden z bohaterów reportażu reportera magazynu "Czarno na białym", Sebastiana Wasilewskiego. Nasim, jak tysiące innych uchodźców, koczuje na serbsko-węgierskiej granicy i ma nadzieję na spokojne życie w Europie, z dala od wojny. Jego historia zostanie przedstawiona w poniedziałkowy wieczór. "Czarno na białym" w TVN24 o godz. 20.30.

Stary Kontynent doświadcza prawdziwej wędrówki ludów. Uciekających przed wojną Syryjczyków, Irakijczyków czy Afgańczyków będzie napływało więcej i więcej. Na razie Bałkany – najbiedniejszy rejon Europy – powstrzymują setki tysięcy imigrantów przed dotarciem do serca Unii Europejskiej. Ale tylko na razie, bo "miękkie podbrzusze Europy" pęcznieje i jest pozostawione same sobie. Prawdopodobne scenariusze malują się w ciemnych barwach. Nadchodzi czas, w którym Zachód będzie musiał w końcu zacząć działać, jeżeli chce uniknąć katastrofy.

Rząd Węgier rozważa wykorzystanie armii do zabezpieczenia południowej granicy kraju, przez którą tysiące imigrantów przedostają się na terytorium Unii Europejskiej - oświadczył rzecznik Zoltan Kovacs. Więcej o problemie uchodźców i imigrantów na antenie TVN24 Biznes i Świat.

Policja i straż graniczna - te dwie służby są odpowiedzialne za kontrolowanie i zatrzymywanie na granicy z Serbią imigrantów z Azji i Afryki. Po węgierskiej stronie od kilku tygodni trwa budowa muru mającego utrudnić uchodźcom dostawanie się na terytorium tego kraju, a zarazem Unii Europejskiej. W rozmowie z wysłannikiem TVN24 na Węgrzech jeden ze strażników nie ukrywa, że uważa napływającą ludność za "zagrożenie".

Wielu z nich pokonało piechotą kilka tysięcy kilometrów. Innym udawało się chwilami znaleźć transport. Wszyscy przybyli jednak do Serbii i Węgier po podróży kosztującej ich dużo sił i zdrowia. Imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki nie mają ze sobą prawie nic. Węgrzy próbujący powstrzymać ich napływ stawiają tymczasem od tygodni zasieki na granicy z Serbią. Relacja reportera TVN24.