Tak jest

Tak jest

Wybuch polskiego tenisisty, który po przegraniej w turnieju uznał, że Polska nie może mieć wobec niego żadnych oczekiwań, komentował Mirosław Drzewiecki. - Ten chłopak cierpiał na tej konferencji, sam był rozżalony, nie wiedział czemu przegrał, brakowało mu tlenu - mówił były minister sportu.

Służby specjalne przekonują Trybynał, że inwigilacyjne metody są niezbędne w ich pracy. W TAK JEST sprawę komentowała Barbara Piwnik. - Bezpieczne państwo, to także państwo bezpieczne dla obywatela. Od dawna mam wątpliwości co do stosowania podsłuchów i sięgania po billingi przez służby - mówiła była minister sprawiedliwości.

- Musimy utworzyć specjalną grupę niezależnych prokuratorów, która się tą sprawą zajmie - tłumaczył Jacek Sasin z PIS. - Rozumiem, że śledczy mają być zweryfikowani przez PiS. Miejmy nadzieję, że nie będą oni tak zweryfikowani jak pan, który pomylił brzozę ze stertą desek - odpowiadała Katarzyna Piekarska z SLD.

Solidarna Polski zaproponowała, by ustawowo uczynić tegoroczny 27 kwietnia dniem wolnym od pracy. Klub chce bowiem, by Polacy mogli bez przeszkód obejrzeć uroczystość kanonizacji papieża Jana Pawła II. "Wiele osób w tę niedzielę pracuje - choćby w hipermarketach. Dobrze, żeby te osoby mogły zostać w domu i poprzez media mieć łączność z tą uroczystością." mówiła posłanka Solidarnej Polski, Beata Kempa. Nie zgadzał się z nią polityk Platformy Adam Szejnfeld, którego zdaniem państwo nie powinno regulować takich spraw ustawowo. "Apeluję jednak do pracodawców i firm, które bez szkody będą mogły zwolnić swoich pracowników w tę jedną niedzielę, by spróbowały to zrobić." dodał Szejnfeld.

W sobotę miał miejsce w Warszawie marsz upamiętniający ścięcie Kazimierza Łyszczyńskiego, XVII-wiecznego ateisty, który oddał życie za swoje poglądy. Zasadność obchodów dni ateizmu tłumaczy radny Warszawy Krystian Legierski. - Chodzi o walkę o zasadę świeckości i zachowanie odrębności religii od państwa. - "Jeżeli jest dzień windy to równie dobrze może być dzień ateizmu, mogę się tylko zastanawiać jaką wartość to ze sobą niesie" twierdzi poseł Jacek Żalek.

Rząd przeznacza na polską armię każdego roku z budżetu kwotę w wysokości 1,95 proc. PKB. "To podstawowy wydatek" mówił szef sejmowej komisji obrony Stefan Niesiołowski. Poseł PO przypominał również, że armia musi być stale gotowa, bo "gdy przychodzi zagrożenie to jest już za późno." Nie zgadzał się z nim publicysta Roman Kurkiewicz, którego zdaniem polskie władze "powinny przede wszystkim zadbać o żyjących - inwestować te pieniądze w edukację, opiekę społeczną i zdrowotną." "Czołgami nie wygrywa się dziś wojen" mówił Kurkiewicz.

Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zaapelował do Trybunału Konstytucyjnego, aby nie ograniczać prawa służb specjalnych do inwigilowania obywateli, tłumacząc to m.in. położeniem geopolitycznym Polski. - Jeżeli pojawi się zagrożenie obcą agresją, to od tego są przepisy regulujące stany wyjątkowe, aby je stosować. Na razie żyjemy w spokojnym kraju, w Unii Europejskiej- twierdzi mec. Wojciech Brochwicz, były oficer UOP. Zdaniem Janusza Palikota - Minister Sienkiewicz próbuje wykorzystać sytuacje na Ukrainie do tego, by wywrzeć presję do wzmocnienia kontroli nad obywatelami.

Czy katolicy są prześladowani przez ateistów, a ateiści przez katolików? Na to pytanie w programie Tak Jest starali się odpowiedzieć prof. Jan Hartman i Marian Piłka. Zdaniem posła Twojego Ruchu - prof. Jan Hartmana w Polsce istnieje presja katolików na ateistów na przykład w szkole. Poseł zwrócił uwagę, że dzieci których rodzice są ateistami są przymuszane do chodzenia na lekcje religii. Z kolei Marian Piłka z Prawa i Sprawiedliwości jest zdania, że w Polsce taki problem nie istnieje. Dodał, że mówienie o braku tolerancji w Polsce jest kłamstwem, zwłaszcza wobec osób innej wiary.

NSZZ "Solidarność" wyda 3 miliony złotych na kampanię przed wyborami do europarlamentu. Związek w swoich materiałach będzie piętnować tych polityków, którzy w jego opinii przyczynili się do pogorszenia sytuacji polskich pracowników - czyli członków Platformy oraz ministra pracy Władysław Kosiniaka-Kamysza. "Kampania ma polegać przypomnieniu opinii publicznej faktów, jak poszczególne osoby w konkretnych sprawach głosowały" - tłumaczył były przewodniczący "Solidarności" i poseł PiS Janusz Śniadek. Jednym polityków atakowanych przez związek jest poseł Platformy Adam Szejnfeld, którego zdaniem chodzi przede wszystkim o zbliżające się wybory wewnątrz "Solidarności". "Chcecie wykorzystać rosnące wyborcze napięcie w społeczeństwie po to, żeby przeprowadzić wewnetrzną walkę o stołki związkowe" - oskarżał Szejnfeld.

"Program jest podejrzany, chcecie zrobić interes finansowy na certyfikatach. Nigdzie nie można znaleźć źródeł na temat projektu, a szkoły będą musiały płacić. Ktoś chce zrobić biznes na anty-gender"- mówiła w programie Wanda Nowicka. Zarzuty odpierał Jacek Sapa z Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny: "Nasza organizacja jej non-profit, nie wystawiamy faktur. Nigdzie nie ma informacji, że szkoła jest zobowiązana do płacenia."

Zaproponowane przez ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza, zmiany w sposobie funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej nie były konsultowane z lekarzami. Dodatkowo nie wszystkie rządowe propozycje znajdują poparcie wśród lekarzy. - Rząd chce teraz zwalczać, to co sam wprowadził wcześniejszymi rozporządzeniami - uważa Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. - W ochronie zdrowia, różne grupy mają swoje interesy. Trzeba je pogodzić - stwierdził w "Tak jest" wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

Protest rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie przyciąga uwagę całej sceny politycznej. Z okupującymi parlament spotkał się także szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Przewodniczący ma swoje rozwiązanie, skąd wziąć pieniądze na zwiekszenie świadczeń dla opiekunów dzieci niepełnosprawnych - chodzi o 4 miliardy złotych z funduszów pracy, "zamrożone" przez ministra finansów w depozytach terminowych. Duda przypomniał także, że "silne państwo to takie, które opiekuje się ludźmi starszymi i osobami niepełnosprawnymi".

"‪Pan Bóg chyba odebrał rozum Panu premierowi. ‬On s‪traszy wojną" ‬- mówił w programie eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego z list Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki. Donalda Tuska bronił były minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, tłumacząc, że wypowiedzi premiera trzeba traktować nie jako straszenie, ale jako uświadamianie.

Premier Donald Tusk oraz minister zdrowia Bartosz Arłukowicz przedstawili na konferencji prasowej propozycje zmian w systemie zdrowia między innymi leczenie nowotworów bez limitu, indywidualny plan leczenia, a także przyspieszenie terapii. Jak zauważył były minister zdrowia Marek Balicki - padały pytania za jakie pieniądze. Czy to aby nie będzie kosztem innych dziedzin medycyny? - To są już gotowe i przygotowane projekty, zatem nie będziemy rozmawiać o koncepcjach, celach, tylko o faktycznych i realnych rozwiązaniach - odpowiedział Adam Szejneld z Platformy Obywatelskiej.

Polityka według artystów. Pierwszy odcinek teatralnego serialu "Klątwa" Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego jedni nazywają kontrowersyjnym, inni mówią o nim, że jest kontrowersyjny. - To jest upomnienie się o wartości, o morale, o konsekwencję - mówił w programie "Tak jest" poseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki. - Pozwala na spojrzenie z dystansu na to, co dzieje się na szczytach władzy - dodawał Anrzej Rozenek z Twojego Ruchu.

Grupa dzieci niepełnosprawnych wraz z rodzicami rozpoczęła protest okupacyjny w Sejmie. Manifestujący domagają się spełnienia obietnic premiera, dotyczących między innymi podniesienia wysokości świadczeń. Jak mówiła jedna z liderek protestu, Iwona Hartwig, obecnie rodzic niepełnosprawnego dziecka dostaje zaledwie około 600 złotych pomocy, co nie wystarcza ani na zakup leków, ani na rehabilitację. Nie zgadzał się z nią senator Jan Filip Libicki, według którego wysokość świadczeń to około tysiąc złotych. Polityk Platformy namawiał także do zaprzestania protestu, ponieważ "to co robią w tej chwili protestujący, jest przez bardzo wielu polityków wykorzystywane do podnoszenia sobie marnych notowań".

80 tysięcy złotych na logo, ponad pół miliona zł na spot reklamowy i 150 tysięcy dolarów wpisowego dla MKOl - to tylko wstępne opłaty jakie ponosi miasto Kraków, starając się o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Do tego dojdzie jeszcze około 5-6 miliardów wydatków w przypadku, gdyby Polska została wybrana i musiała wybudować niezbędne obiekty sportowe. Goście "Tak jest" dyskutowali o tym, czy takie przedsięwzięcie ma sens, i czy tzw. efekt barceloński w ogóle istnieje.

W kuchni tata, przy stole drugi tata - zwany papa i synek, i wspolne rodzinne zajadanie ciastek po poludniu - tak wygląda reklama amerykanskich wypiekow HoneyMaid. - Mnie to cieszy - mówił w programie "Tak jest" Krystian Legierski, warszawski radny i działacz LGBT - ten proces, który w Stanach Zjednoczonych obserwujemy od lat 70., gdzie od wielu lat w różnych stanach pary homoseksualne mogą adoptować dzieci, ten proces postępuje i akceptacja społeczna jest coraz większa - tłumaczył. - Tradycyjna rodzina, szczególnie jeśli chodzi o nasze państwo, o Polskę, to nie jest ta rodzina z tej reklamy - odpowiadała Legierskiemu Beata Kempa z Solidarnej Polski - tam reklamuje się wszystko, żeby się dobrze sprzedawało, nawet jeśli się depta po świętościach, po dobru małoletniego dziecka - dodała.

Przygotowywana w Kancelarii Prezydenta ustawa ma uregulować kwestię reklam w przestrzeni miejskiej. Pomysłodawcy projektu liczą, że pozwoli to zatrzymać proces oszpecania miast wszędobylskimi billboardami i reklamami wielkoformatowymi, przez lata zasłaniającymi niektóre budynki. Idei przyklaskuje Seweryn Blumsztajn ze stołecznego oddziału "Gazety Wyborczej". Jego zdaniem, w obecnej sytuacji często nie można zatrzymać rozwieszania reklam, bo firmy "posuwają się do oszustw". Uregulowanie tych kwestii popiera także prawniczka, Katarzyna Kosicka-Polak, przypominając jednocześnie, że nie wolno całkowicie wykluczać obwieszania budynków, ponieważ stanowi to istotne źródła finansowania remontów, a także zarobku dla lokatorów.

Poszerzenia katalogu przestępstw motywowanych nienawiścią o przestępstwa m.in. ze względu na wiek czy orientację seksualną domaga się Twój Ruch. Według posła tej partii, Roberta Biedronia, zmiany w kodeksie karnym w tym zakresie są konieczne, bo prawo nie chroni wszystkich obywateli. W "Tak jest" działacz na rzecz ruchu LGBT - Krystian Legierski, stwierdził, że projekty celowo utknęły potczas prac komisji, bo nie mają poparcia Platformy Obywatelskiej. - W komisji siedzą przedstawiciele wszystkich ugrupowań, a nie tylko posłowie PO, broniła się Julia Pitera.