Bartłomiej M. może wyjść z aresztu. Sąd wyznaczył kaucję

TVN24

Były rzecznik MON Bartłomiej M. został aresztowany w styczniu tego ("Fakty" TVN z 30.01.2019 r.)Fakty TVN
wideo 2/32

Sąd Okręgowy w Warszawie wyraził zgodę, by Bartłomiej M., były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej i szef gabinetu politycznego byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, wyszedł z aresztu pod warunkiem wpłacenia poręczenia majątkowego. - Jeżeli zapłaci do 8 lipca kwotę 100 tysięcy złotych, to będzie mógł opuścić areszt - przekazał mecenas Luka Szaranowicz.

Były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomiej M. przebywa w areszcie od 30 stycznia tego roku. Jest podejrzany o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Rodzina wpłaci kwotę "najprawdopodobniej w dniu dzisiejszym"

- Sąd podjął decyzję o przedłużeniu aresztu na okres dwóch miesięcy, ale to tak zwane przedłużenie warunkowe - poinformował w środę Luka Szaranowicz, obrońca Bartłomieja M.

Jak wyjaśniał, oznacza to, że "jeżeli [Bartłomiej M. - przyp. red.] zapłaci do 8 lipca kwotę 100 tysięcy złotych, to będzie mógł opuścić areszt". Dodał, że "posiedzenie [sądu - red.] odbyło się dzisiaj".

Przekazał również, że sąd zastosował wobec byłego rzecznika MON dwa inne środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu oraz dozoru policji raz w tygodniu.

Drugi z obrońców Bartłomieja M., adwokat Piotr Fidura, poinformował z kolei, że wyznaczona przez sąd kwota zostanie wpłacona przez rodzinę w najbliższych dniach. - Najprawdopodobniej w dniu dzisiejszym - dodał.

Śledztwo w sprawie niegospodarności

Bartłomiej M. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne 28 stycznia w Warszawie wraz z pięcioma innymi podejrzanymi, na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury.

Jak poinformowano wówczas, oprócz Bartłomieja M. byli to także były poseł Mariusz Antoni K., były członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Radosław O., dwaj byli dyrektorzy PGZ S.A. i była pracownica Ministerstwa Obrony Narodowej. Zostali oni zatrzymani w związku z prowadzonym od grudnia 2017 roku przez prokuraturę w Tarnobrzegu śledztwem dotyczącym niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuciła Bartłomiejowi M. oraz byłemu posłowi Mariuszowi Antoniemu K. "powoływanie się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tysięcy złotych".

Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia swoich uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. "Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł" - podano w komunikacie rzecznika prokuratury po ogłoszeniu zarzutów.

Za Bartłomieja M. poręczył ojciec Tadeusz Rydzyk, dyrektor toruńskiego Radia Maryja. Jego osobiste poręczenie przedstawili sądowi adwokaci Bartłomieja M. Rydzyk zapewniał w nim - jak przekazał mecenas Piotr Fidura - że M. nie będzie "utrudniał postępowania karnego, a w szczególności stawiennictwa na wszelkie wezwania organów ścigania".

Na stronie Radia Maryja zamieszczono wówczas tekst poręczenia osobistego dyrektora Radia Maryja. Ojciec Rydzyk poza formułką poręczenia osobistego, ręcznie napisał: "Z tego co znam pana Bartłomieja M. [w oryginale pełne nazwisko - przyp. red.] to zawsze zachowywał się odpowiednio, a przez ostatnie lata jako student WSKSiM [Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej - przyp. red.] nie tylko bez zastrzeżeń, ale bardzo przykładnie. Mam nadzieję, że powstałe niejasności zostaną szybko wyjaśnione bez krzywd dla Pana Bartłomieja i całej sprawy" - dodał redemptorysta.

Zarzuty dla pozostałych zatrzymanych

Pozostali z sześciorga zatrzymanych 28 stycznia przez CBA również usłyszeli zarzuty. Byłemu członkowi zarządu PGZ Radosławowi O., byłemu dyrektorowi biura marketingu PGZ Robertowi K. oraz byłemu dyrektorowi wykonawczemu firmy Robertowi Sz. zarzucono działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

Wobec byłej pracownicy MON prokuratura zastosowała środki wolnościowe. Natomiast do wniosku prokuratury o zastosowanie aresztu dla Mariusza Antoniego K. Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu w styczniu tego roku się nie przychylił. Zastosował wobec podejrzanego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tysięcy złotych oraz zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu.

Autor: akr//now / Źródło: PAP

Raporty: