Zginęli we trzech w płonącym aucie. Badania DNA potwierdziły ich tożsamość

TVN24 | Łódź

Autor:
Źródło:
TVN24 Łódź/PAP
Płock: Auto uderzyło w skrzynkę z gazem i stanęło w płomieniachPetroNews
wideo 2/2
PetroNewsPłock: Auto uderzyło w skrzynkę z gazem i stanęło w płomieniach

W nocy z 18 na 19 września jechali we trzech. Na ulicy Harcerskiej ich samochód wypadł z drogi, uderzył w przyłącze gazowe i budynek mieszkalny, a potem stanął w płomieniach. Prokuratorzy z Płocka dostali wyniki badań DNA mężczyzn, którzy zginęli w wypadku.

O tej tragedii pisaliśmy na tvn24.pl wielokrotnie. Do teraz nie wiadomo, dlaczego osobowe auto wypadło z drogi, po czym uderzyło w ogrodzenie posesji, a następnie w przyłącze gazowe i budynek mieszkalny. Samochód się zapalił, w środku spłonęło trzech mężczyzn.

Policja podawała wówczas, że są to prawdopodobnie mieszkańcy Płocka w wieku od 26 do 31 lat, zastrzegając, iż ostatecznie tożsamość potwierdzą badania genetyczne.

Śledczy otrzymali właśnie ich wyniki.

- Przeprowadzone zostały badania porównawcze DNA osób, które zginęły w wypadku oraz osób im najbliższych. Co do wszystkich ofiar wypadku została ustalona ich tożsamość. Potwierdzono tym samym, że są to wcześniej typowane osoby, mieszkańcy Płocka - informuje prokurator rejonowa Małgorzata Orkwiszewska.

Wypadając z drogi, auto staranowało bramęRadosław Mazuchowski/Wiadomości Płock/plocknasygnale.pl

"Obudził nas niesamowity huk"

Tuż po wypadku płonęło nie tylko auto, ale też dach budynku, w który uderzył samochód. Interweniowała straż pożarna. Konieczna była tymczasowa ewakuacja mieszkańców okolicznych domostw – w sumie 20 osób.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Właściciel sąsiedniego domu, który rozmawiał z naszym reporterem, wspominał, że obudził go straszny huk.

- Myślałem, że eksplodował nam piec centralnego ogrzewania. Słyszałem tylko hałas wydobywającego się gazu - mówił.

Auto spłonęłoRadosław Mazuchowski/Wiadomości Płock/plocknasygnale.pl

Gdy zobaczył, że dom obok płonie, a gaz wciąż ulatnia się z instalacji, od razu z żoną zaczęli uciekać.

- Gaz się ulatniał, syczał niesamowicie. My w szoku, żona w szlafroku w jednym kapciu, wybiegliśmy z domu. (...) Zanim ten gaz został odcięty, to minęło jeszcze sporo czasu, około pół godziny. Wyglądało to tragicznie - podkreślał.

W sprawie zdarzenia płocka prokuratura rejonowa wszczęła wówczas śledztwo w związku z art. 177 par. 2 Kodeksu karnego, czyli dotyczące wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

Do wypadku doszło w płockich Borowiczkach Mapy Google

Autor:

Źródło: TVN24 Łódź/PAP

Źródło zdjęcia głównego: Radosław Mazuchowski/Wiadomości Płock/plocknasygnale.pl