Do zdarzenia doszło w czwartek w godzinach popołudniowych pod Warszawą. Kierujący samochodem osobowym marki Skoda, jadąc przez Marki, poruszał się z prędkością 92 kilometrów na godzinę w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do "pięćdziesiątki".
Mimo poleceń zatrzymania się wydawanych przez policjantów drogówki z Wołomina, mężczyzna kontynuował jazdę. Funkcjonariusze rozpoczęli pościg. Kierujący nadal nie reagował na wydawane polecenia i kontynuował ucieczkę ulicami Marek.
Przejechał na czerwonym świetle, spychał z drogi inne auta
"W trakcie pościgu kierujący wjechał na skrzyżowanie, na czerwonym świetle. Następnie zjechał na przeciwległy pas, zmuszając innych uczestników ruchu do zjechania na pobocze. Przejechał również przez linię podwójnie ciągłą. Takie zachowanie stanowiło poważne zagrożenie nie tylko dla policjantów prowadzących pościg, ale przede wszystkim dla przypadkowych kierowców i innych osób znajdujących się na drodze" - podała Komenda Powiatowa Policji w Wołominie.
Po przejechaniu kilku kilometrów, w miejscowości Stanisławów Pierwszy, na drodze numer 632 kierujący próbował wykonać manewr skrętu w prawo. "Nie zapanował jednak nad pojazdem, zjechał z jezdni na pobocze i uderzył w baner reklamowy" - opisano w komunikacie.
Po alkoholu, bez prawa jazdy i ubezpieczenia
Podczas badania okazało się, że mężczyzna kierował pojazdem, będąc w stanie po spożyciu alkoholu. Ponadto wyszło na jaw, że kierujący nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami, a samochód, którym się poruszał, nie posiadał wymaganego ubezpieczenia OC.
Mężczyzna usłyszał zarzuty obejmujące przestępstwo oraz szereg wykroczeń. Teraz o losie kierującego zadecyduje sąd.