Somalia

Somalia

Co najmniej 24 osoby nie żyją, a kilkadziesiąt zostało rannych po tym, jak islamscy radykałowie zaatakowali somalijski parlament w Mogadiszu.

- Co najmniej 20 osób zginęło w piątek w stolicy Somalii, Mogadiszu podczas gwałtownych starć między siłami rządowymi a islamskimi rebeliantami - podała agencja AP, powołując się na personel medyczny stołecznych szpitali. Piątkowe starcia nastąpiły po dwutygodniowym okresie relatywnego spokoju w mieście, które jest sceną niemal nieprzerwanych walk od 1991 roku.

Islamscy rebelianci, skorumpowani podwykonawcy, a nawet lokalni pracownicy ONZ stoją za kradzieżami połowy żywności przeznaczonej dla głodujących Somalijczyków. Takie skandaliczne dane zawarte są w nieopublikowanym jeszcze raporcie ONZ. Dotarli do niego dziennikarze "New York Timesa".

Porwana przez somalijskich piratów para Brytyjczyków przebywa w niewoli już prawie sto dni. Na nagraniu, do którego dotarła telewizja Sky News, Paul Chandler błaga o pomoc w zapłaceniu za niego i za jego żonę okupu.

Nie tylko broń maszynowa, ale nawet moździerze i czołgi wzięły udział w Mogadiszu w niezwykle gwałtownym starciu somalijskich rebeliantów z siłami pokojowymi Unii Afrykańskiej.

Ponad miesiąc przed próbą wysadzenia samolotu przez nigeryjskiego zamachowca, podobny zamach usiłował przeprowadzić pasażer samolotu odlatującego z Somalii. Miał przy sobie chemikalia podobne do tych, jakich chciał użyć zamachowiec lecący w Boże Narodzenie z Amsterdamu do Detroit.

Somalijscy rebelianci nie przyznają się do czwartkowego zamachu w Mogadiszu. Rzecznik organizacji al-Szabab twierdzi, że za śmierć 22 osób, w tym trzech ministrów prozachodniego rządu, odpowiada sam rząd.

Somalijscy ministrowie zdrowia, edukacji i szkolnictwa wyższego zginęli w wybuchu w w hotelu Shamo w Mogadiszu. - To, co dzisiaj się stało, jest tragedią narodową - powiedział minister ds. informacji Dahir Mohamud Gelle.

Humorystycznie postanowił potraktować minister Radosław Sikorski pytanie o ewentualną polskie zaangażowanie w misję Unii Europejskiej w Somalii, nad którą zastanawiali się w Brukseli unijni ministrowie.

W niespodziewanym ataku artyleryjskim islamskich bojowników na somalijską stolicę zginęło co najmniej 18 osób, a 58 zostało rannych. Żołnierze misji pokojowej Unii Afrykańskiej (AMISOM) odpowiedzieli ogniem.

Kałasznikow, dwa granaty, mina przeciwczołgowa i komputer - tak wyglądała pierwsza nagroda w konkursie wiedzy o Koranie i recytowania jego wersetów. Quiz zorganizowało ugrupowanie islamskich rebeliantów al-Szabab z Somalii. A wygrał go rezolutny... 17-latek.

Krwawe starcia w Somalii. W strzelaninie pomiędzy siłami rządowymi, a islamskimi rebeliantami zginęło co najmniej 17 osób. Liczba ofiar może się zwiększyć.

Tragiczny bilans ofiar czwartkowego zamachu na somalijską bazę ONZ. Miejscowe władze podały, że w dwóch potężnych eksplozjach w bazie sił pokojowych Unii Afrykańskiej (AMISOM) i późniejszej akcji odwetowej w stolicy kraju Mogadiaszu, zginęło 16 osób. Wcześniej mówiono o 11 ofiarach.

Dwaj francuscy doradcy wojskowi, których 14 lipca porwali w Mogadiszu Somalijczycy, są już wolni. Nie jest jednak jasne, jak Francuzom udało się wyrwać porywaczom.

Sześciu cudzoziemców, prawdopodobnie Pakistańczyków, zginęło w środę od strzałów w meczecie w miejscowości Galkajo na północy Somalii. Wcześniej, we wtorek, z Somalii nadeszły bardziej pomyślne wieści.

Amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton podczas swojego afrykańskiego tournee nie tylko obiecała większe poparcie dla somalijskiego rządu, który walczy z islamistami powiązanymi z Al-Kaidą, ale też uznała wtrącanie się Erytrei w sprawy Somalii za "nie do przyjęcia".

Kliknęli na internetowej stronie i zalali się łzami. Małżeństwo z Minneapolis dowiedziało się o śmierci swojego 20-letniego syna Jamala, gdy zobaczyli w sieci zdjęcie jego ciała, z przestrzeloną głową, na ulicach Mogadiszu w Somalii.

Francuscy doradcy ds. bezpieczeństwa, porwani w tym tygodniu w Somalii będą sądzeni według prawa szariatu - ogłosił przedstawiciel porywaczy, bojowników organizacji Al-Szabab.

Dwaj francuscy doradcy, pracujący dla somalijskiego rządu, zostali porwani z hotelu w Mogadiszu. Wcześniej agencje podawały informacje, że porwanymi są dziennikarze. Nie wiadomo, kto stoi za uprowadzeniem.