TVN24 | Wrocław

Radny przyszedł do urzędu, usłyszał za to zarzuty. "Wiedział, że jest chory i może zarażać"

TVN24 | Wrocław

Autor:
tam/gp
Źródło:
tvn24.pl, nto.pl
09.04: Ponad 28 tysięcy nowych przypadków zakażenia koronawirusem, 768 nie żyjeTVN24
wideo 2/12
TVN2409.04: Ponad 28 tysięcy nowych przypadków zakażenia koronawirusem, 768 nie żyje

Radny z Prudnika (województwo opolskie) jest podejrzany o narażenie zdrowia wielu osób. Mężczyzna - jak twierdzą śledczy - przyszedł do urzędu pomimo "wiedzy i świadomości, że jest zakażony koronawirusem". Radny odmówił składania wyjaśnień.

Pod koniec listopada 2020 roku, gdy w Polsce trwała druga fala pandemii choroby COVID-19, w starostwie powiatowym w Prudniku odbywała się sesja rady powiatu. Sesja zwołana była w trybie zdalnym. Jednak - jak opisuje portal nto.pl - jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości przyszedł do urzędu i "poprosił o miejsce, z którego mógłby zdalnie uczestniczyć w sesji". OGLĄDAJ TELEWIZJĘ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Prokurator: miał świadomość tego, że jest chory i może zarażać

Teraz radny usłyszał zarzut. - Jest podejrzany o narażenie życia i zdrowia wielu osób, bo przyszedł do urzędu pomimo wiedzy i świadomości, że jest zakażony koronawirusem - informuje Klaudiusz Juchniewicz, szef Prokuratury Rejonowej w Prudniku. I dodaje, że radny odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie. Prokuratorzy przesłuchali nie tylko pracowników starostwa, ale także medyków, którzy zostali zwolnieni z tajemnicy lekarskiej. - Z tych zeznań wynika, że mężczyzna przyszedł do miejsca publicznego z pełną świadomością tego, że jest chory i może zarażać - podkreśla prokurator.

Dwie pracownice starostwa zachorowały później na COVID-19. Jednak - jak zaznacza Juchniewicz - w sytuacji pandemii bardzo trudno ustalić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy ich chorobą, a możliwością zakażenia przez radnego. - Innymi słowy nie jesteśmy w stanie dowodowo ustalić, od kogo się zaraziły - mówi prokurator. RAPORT TVN24.PL O KORONAWIRUSIE

"Nie jestem chory i wtedy też nie byłem jeszcze chory"

Radny, który śledczym nie chciał się tłumaczyć, sprawę swojej choroby wyjaśniał w trakcie grudniowej sesji rady powiatu. Wówczas - jak opisuje nto.pl - starosta zapytał mężczyznę, czy był zakażony koronawirusem i kiedy odbywał kwarantannę. Radny miał jednak uznać, że takie pytanie nie powinno w ogóle paść. - Nie jestem chory i wtedy też nie byłem jeszcze chory. Niech się pan o to nie martwi. Byłem w starostwie, bo chciałem uczestniczyć w sesji - cytuje słowa radnego nto.pl.

Autor:tam/gp

Źródło: tvn24.pl, nto.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: