Wrocław

"Ojciec zeznał, że dziecko zmarło. Ciało spalił w piecu". Zarzuty dla rodziców

Wrocław

Dziecko zmarło, zarzuty dla rodziców
TV MasterMatka dziecka usłyszała zarzuty. Gdzie jest noworodek, nie wiadomo

Nie żyje noworodek, którego szukała policja w Polkowicach (woj. dolnośląskie). Nie wiadomo, w jaki sposób dziecko zmarło. Z wyjaśnień rodziców wynika jedynie, że ojciec, Konrad B., spalił ciało dziecka w piecu. Wcześniej pojawiały się plotki, że mogło zostać sprzedane.

Prokuratura Rejonowa w Głogowie przedstawiła matce, Katarzynie B., zarzuty nieudzielenia dziecku pomocy i narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia. Katarzyna B. tłumaczyła, że dziecko urodziła sama, w pozycji stojącej, przez co w momencie porodu noworodek uderzył o podłogę. Mimo to kobieta nie wezwała pogotowia, tylko - jak sama twierdzi - zaniosła dziecko do przydomowej komórki.

Ojciec, Krystian B., usłyszał zarzut poplecznictwa i znieważenia zwłok. Z jego wyjaśnień wynika, że martwego już noworodka spalił w piecu.

Jeszcze dziś prokuratura w Głogowie, która prowadzi sprawę, wystosuje do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla obojga rodziców.

Ustalają, jak doszło do śmierci

To, w jaki sposób i kiedy zmarło dziecko, ustalą teraz śledczy. - Nie wiadomo, czy zgon nastąpił na skutek uderzenia o podłogę. Matka wyjaśniła jedynie, że do czasu porodu dziecko żyło, bo czuła jego ruchy - tłumaczy Barbara Izbiańska, prokurator rejonowa z Głogowa.

Ciała dziecka nie odnaleziono, więc śledczy postawił zarzuty na podstawie wyjaśnień rodziców.

Była ciąża, dziecka nikt nie widział

O sprawie Katarzyny B. pisaliśmy wczoraj. Pierwsi o tajemniczej historii anonimowo zostali poinformowani pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Radwanicach. Dotarły do nich informacje, że mieszkanka Radwanic podejrzanie długo nie wychodzi z domu. Pojawiły się plotki, że "była w ciąży, ale nikt nie widział dziecka". W poniedziałek pracownicy GOPS pojawili się przed domem Katarzyny B., ale nikt im nie otworzył. Nazajutrz pojawili się tam już z policją. Początkowo podejrzewano, że rodzice sprzedali dziecko do Niemiec. CZYTAJ WIĘCEJ

Rodzina wcześniej była już pod nadzorem GOPS. - Od ponad półtorej roku nie korzysta z naszej pomocy - wyjaśnia Ewelina Maruchniak, kierownik ośrodka.

Autor: mir/gp / Źródło: TVN24 Wrocław, RMF FM

Źródło zdjęcia głównego: piabay / fritzbraus

Pozostałe wiadomości