Pierwszą informację na ten temat podał RMF FM. Według ustaleń dziennikarzy do zdarzenia doszło w Żyrardowie przed Wigilią, a samochody należały do Polaka i Ormianina. Policja uruchomiła procedury związane z przeciwdziałaniem aktom dywersji i sabotażu na kolei.
O szczegóły zapytaliśmy w Komendzie Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu.
Przesłuchanie i umorzenie
- Dostaliśmy zgłoszenie o osobach kręcących się przy torach. Mając na uwadze poprzednie sytuacje, policjanci natychmiast zareagowali. Na miejscu zastali dwa samochody. Ustalili właścicieli aut i ich użytkowników. Dwaj mężczyźni sami zgłosili się do komendy w Żyrardowie. Tam zostali zatrzymani - przekazała podinspektor Katarzyna Kucharska, rzeczniczka KWP.
Jak zapewniła, policjanci sprawdzili miejsce zdarzenia oraz przeszukali samochody. Nie było tam jednak nic, co mogłoby wskazywać na planowanie przestępstwa.
- Nie znaleziono nic niebezpiecznego i wykluczono akty dywersji. Mężczyźni po przesłuchaniu zostali zwolnieni. Sprawa została umorzona przed wszczęciem - przekazała policjantka. Jak zaznaczyła, podczas przesłuchania mężczyźni twierdzili, że jedno z aut uległo awarii, a drugim jeden z nich przyjechał, by pomóc koledze.
Autorka/Autor: katke/gp
Źródło: rmf24.pl, tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock