"Urodziny" cukierni i różowy napis na witrynie. Sprawę zbada konserwator zabytków

Napis LXXX na witrynie cukierni na Saskiej Kępie
Napis LXXX na witrynie cukierni na Saskiej Kępie
Źródło: Klemens Leczkowski / tvnwarszwa.pl
Sieć cukierni Lukullus zaskoczyła wyglądem swojego lokalu na Saskiej Kępie. Na witrynie i części elewacji pojawił się różowy napis przypominający graffiti. Mieszkańcy zaczęli się zastanawiać, czy promocyjne logo nie zaszkodziło zabytkowej kamienicy. Konserwator zapowiada kontrolę.

Sporych rozmiarów napis "LXXX" na witrynie, a częściowo także elewacji budynku na rogu ulic Walecznych i Francuskiej mieszkańcy zauważyli w weekend. Jaskraworóżowe litery wyglądające na wymazane sprayem wywołały poruszenie. I dyskusję, czy to akt wandalizmu dokonanego pod osłoną nocy czy nowa kampania promocyjna. Jednak, nawet gdyby chodziło o drugą opcję, to nie anuluje ona pytań, bo budynek pod adresem Walecznych 29 jest objęty ochroną konserwatora zabytków.

Okrągłe urodziny i rzymska "80"

Napis jest elementem kampanii promocyjnej Lukullusa, który ma w Warszawie kilka cukierni, między innymi na Chmielnej, Mokotowskiej czy Lisowskiej. Potwierdza to w rozmowie z tvnwarszawa.pl właściciel Albert Judycki.

- To fragment naszej kampanii urodzinowej. Lukullus świętuje w tym roku 80. urodziny. Razem z Wiką Wojciechowską, która projektowała kiedyś całą naszą identyfikację, wymyśliliśmy, że takim logo urodzin będzie rzymska osiemdziesiątka (LXXX). Lukullus był rzymskim generałem w starożytności, a to logo będzie nam towarzyszyło przez cały rok. Co miesiąc będą między innymi premiery urodzinowych ciastek i inne wydarzenia. W styczniu pojawił się ten znak, który jest też na naszych opakowaniach, witrynach i samochodach - tłumaczy nam Judycki.

Napis LXXX na witrynie cukierni na Saskiej Kępie
Napis LXXX na witrynie cukierni na Saskiej Kępie
Źródło: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl

Skąd wziął się pomysł? - Pomyśleliśmy, żeby świętować w taki mało standardowy sposób. Patrząc w przyszłość, a nie w przeszłość. Wymyśliliśmy, że będziemy to robić w formie takiego "niesfornego prawnuczka" mojego dziadka, który naszą cukiernię zakładał. Chcieliśmy, żeby ten napis był trochę symbolem tego, że nie starzejemy się, że jest jeszcze w Lukullusie duch młody, żywy i trochę buntowniczy i trochę przekorny - wyjaśnia właściciel Lukullusa.

Judycki przypomina, że podobną akcję przeprowadziła w zeszłym roku jedna z francuskich sieci luksusowych domów towarowych, otwierająca sklep w Nowym Jorku. Wówczas napisy przypominające graffiti pojawiły się na nowojorskich budynkach i taksówkach.

Kontrowersyjna reklama

Komentujący kampanię w mediach społecznościowych zwracają uwagę, że może ona zachęcać do wandalizmu, mazania po ścianach.

"Wybraliście sobie bardzo kontrowersyjną formę reklamy. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, że w Warszawie wiele budynków jest pomazanych sprayem przez zwykłych wandali. Borykamy się z tym problemem od lat, a Wy umieszczaniem swojego LXXX na elewacjach, tylko zachęcacie innych" - brzmi jeden z komentarzy pod postem promującym akcję na Facebooku.

Napis LXXX na witrynie cukierni na Saskiej Kępie
Napis LXXX na witrynie cukierni na Saskiej Kępie
Źródło: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl

Właściciel twierdzi, że nie było celem wywoływania kontrowersji. - Graffiti można traktować jako sztukę, ale też jako wandalizm. Staraliśmy się, żeby to było bliżej czegoś artystycznego. Wywołało to jednak dość skrajne opinie. Jedni są zachwyceni, drudzy zbulwersowani. Napis jest zrobiony ze zmywalnych farb, a my jesteśmy znani z tego, że dbamy o nasze lokale, ich estetykę - przekonuje Albert Judycki.

- Jest to oczywiście tymczasowa interwencja artystyczna. Elewację później doprowadzimy do stanu idealnego, poprzedniego. Dbałość o Warszawę i estetykę była nam zawsze bliska - zapewnił właściciel Lukullusa.

"Jest nam głupio"

We wtorek około południa w mediach społecznościowych pojawiło się oświadczenie firmy, która wyjaśniła sprawę.

"Umieszczenie nowego logotypu na witrynach naszych lokali w formie graffiti niektórych oburzyło. Nie taki był nasz cel. Niezadowolonych przepraszamy. Szczególnie mocne przeprosiny należą się społeczności Saskiej Kępy. Jest nam głupio, że Was rozwścieczyliśmy. Wybaczcie!" - napisano. Zadeklarowano również, że napis z lokalu na Saskiej Kępie zostanie usunięty "tak szybko, jak tylko pozwoli pogoda", z pozostałych punktów w pierwszych dniach lutego.

"Obiecujemy (i taki był nasz plan), że witryny zostaną doprowadzone do stanu idealnego, wyczyszczone a tam, gdzie będzie taka konieczność - pomalowane" - zadeklarowano.

Będzie kontrola konserwatora

O sprawę zapytaliśmy również stołecznego konserwatora zabytków. - Piszemy pismo do Lukullusa, ponieważ zrobili to bez pozwolenia. Jednocześnie występujemy do mazowieckiego wojewódzkiego konserwatora zabytków z prośbą o kontrolę - zapowiada stołeczny konserwator zabytków.

Jak ocenia Krasucki, nawet jeśli to zmywalna farba czy naklejka, "takie zachowanie legitymizuje nielegalne bazgroły". - Na takie rzeczy trzeba mieć pozwolenie. Saska Kępa jest zabytkowa i powinni mieć na to zgodę konserwatora - wyjaśnia urzędnik.

W 2015 roku informowaliśmy, że ówczesny wojewódzki konserwator zabytków zdecydował o wpisaniu do rejestru zabytków historycznej zabudowy Saskiej Kępy. Chodzi o kilkadziesiąt budynków powstałych do 1939 roku. Mowa o obiektach na obszarze ograniczonym Wałem Miedzeszyńskim, aleją Waszyngtona, Saską, Zwycięzców, placem Przymierza, Brukselską i Ateńską.

42 spośród budynków na Saskiej Kępie zostało wpisanych do rejestru zabytków nieruchomych województwa mazowieckiego już w końcu lat 70. minionego wieku. Sam układ urbanistyczny Saskiej Kępy jest także chroniony już od lat, później jednak dołączyły do niego kolejne budynki, które znajdowały się poza obszarem chronionym.

Budynki objęte ochroną konserwatora zabytków
Budynki objęte ochroną konserwatora zabytków
Źródło: Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków

Elitarna część miasta

Bliskość centrum, dobra komunikacja z nowo wybudowany most Poniatowskiego, a jednocześnie odcięcie od męczącego miejskiego zgiełku – te zalety sprawiły, że w XX-leciu międzywojennym Saska Kępa stała się jednym z najbardziej elitarnych części miasta. Do Warszawy przyłączona została w 1916 roku.

Lata 20. i 30. to prawdziwy rozkwit tej części miasta. Powstały wtedy wille i jednorodzinne budynki, które stały się saską wizytówką.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
TVN24 HD

TVN24 HD
NA ŻYWO

TVN24 HD
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: