Przestępczość w Warszawie

Przestępczość w Warszawie

Zdążyli wyskoczyć z auta, zanim rozpadło się na części. To tylko kolizja?

Trasa szybkiego ruchu, okolice Warszawy, właśnie rozpoczyna się poranny szczyt. Rozpędzony tir wjeżdża z impetem w samochód dostawczy, który stoi na poboczu. Z samochodu, w ostatniej chwili, wyskakują dwie osoby, auto rozpada się na wiele części. Policja uznaje: to kolizja, i wręcza obu kierowcom symboliczne mandaty. Sprawa jednak trafia do sądu, bo prokurator uznał, że to, co stało się na trasie szybkiego ruchu, to nie wykroczenie, a przestępstwo. Kolizja skończyła się mandatem czy wyrokiem? Sąd po sześciu latach podjął decyzję w tej sprawie.  

Pędził ponad 300 kilometrów na godzinę z telefonem w ręce. "Nie wypełnił znamion przestępstwa"

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie kierowcy, który pod koniec czerwca chwalił się nagraniem, na którym pokazywał jazdę autem z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę. Mężczyźnie zarzucano początkowo spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Prokuratura uznała jednak, że zachowanie 33-latka "nie wypełniło znamion przestępstwa". Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostanie zbadane w ramach nadzoru przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.