"Nie szło mu w grze", rzucił dwuletnią Lilianką o ścianę. Zarzut zabójstwa dla ojczyma i matki

Poznań

Szymonowi B. grozi dożywocieTVN 24 Poznań
wideo 2/4

Dwuletnia Lilianka zginęła, bo ojczym rzucił nią w furii o framugę drzwi. Matka nie poinformowała o tym fakcie lekarzy, czym przyczyniła się do jej śmierci. Dziewczynka miała krwiaki w mózgu, jego obrzęk, a także pęknięcia czaszki. Zmarła po kilku dniach. Pilska prokuratura przedstawiła parze zarzuty zabójstwa. Grozi im dożywocie.

Dramat rozegrał się w marcu zeszłego roku. - Według relacji kobiety, ojczym dziecka był zajęty grą na komputerze. Gdy "nie szło mu w grze", chwycił przechodzące obok niego dziecko za rączkę i pchnął, w skutek czego dziewczynka uderzyła głową w futrynę - mówiła Magdalena Roman z Prokuratury Rejonowej w Pile.

Zmarła podczas operacji

Dziewczynka do szpitala trafiła dopiero po dwóch dniach, gdy stan jej zdrowia się pogarszał. Matka nie informowała jednak lekarzy o tym, co się stało. - Nie przekazała tych informacji lekarzom, którzy badali dziewczynkę w sobotę, niedzielę i poniedziałek - mówiła Roman.

Lilianka zmarła na stole operacyjnym.

Pierwszy raz dziewczynka trafiła z urazami do szpitala już w połowie stycznia zeszłego roku. Wtedy przeprowadzono badania, które wykluczyły skazę krwotoczną. Skierowano też doniesienie do prokuratury o możliwości znęcania się nad dzieckiem. Postępowania jednak nie udało się zakończyć, bo dziewczynka zmarła.

Zobacz materiał Faktów:

Prokuratura zmienia zarzuty

Po śmierci dziewczynki zatrzymani zostali ojczym i matka Lilianny. Oboje zostali tymczasowo aresztowani i usłyszeli zarzuty. On - znęcania się nad dzieckiem, ona - nieudzielenia mu pomocy.

Teraz Prokuratura Rejonowa w Pile zmieniła te zarzuty. Przedstawiła obojgu zarzuty zabójstwa w zamiarze ewentualnym. - Doprowadzili do śmierci małoletniej Liliany. Matka i jej mąż - wiedząc, że w styczniu dziecko doznało poważnych obrażeń głowy, a następnie matka będąc świadkiem zachowania swojego męża polegającego na popchnięciu i uderzeniu o metalową futrynę - nie udzielili pomocy i w ten sposób godzili się na śmierć dziecka - wyjaśnia Roman.

Andżelice B. i Szymonowi B. grozi kara od 8 lat więzienia do dożywocia.

Prokuratura zdecydowała o zmianie kwalifikacji czynu po analizie zgromadzonej dokumentacji medycznej i opinii biegłych, którzy w postępowaniu dotyczącym ewentualnych błędów lekarzy w sztuce medycznej stwierdzili, że wina leży po stronie opiekunów dwulatki.

- Oboje nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili składania wyjaśnień - podaje Roman.

Autor: FC/gp / Źródło: TVN 24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: Uwaga TVN, TVN24