Nagrywa strażników miejskich. Sąd: "Ma pan do tego pełne prawo"

TVN24

Aktualizacja:
TVN 24Od kilku już lat pan Emil nagrywa działania strażników miejskich

Przed sądem w Zielonej Górze zakończył się właśnie jeden z 13 procesów wytoczonych panu Emilowi, który nagrywa strażników miejskich przy pracy. Dziś sąd rozpatrywał skargę gminy Kargowa, która oskarżyła mężczyznę o narażenie miasta na straty wizerunkowe. Orzekł, że mężczyzna jest niewinny. Jak zawsze.

Trzem gminom z województwa lubuskiego wyraźnie nie podoba się, że pan Emil filmuje straż miejską. Kargowa, Nowe Miasteczko i Kożuchów skarżyły go już w związku z tym 13 razy.

- Sześć albo siedem z nich się już zakończyło i sąd przychylił się do moich racji - przyznaje pan Emil.

Zmora lubuskich strażników

Katalog wykroczeń, jakich miał się zdaniem samorządowców dopuścić pan Emil, jest szeroki. Był już oskarżany o nękanie, narażanie miasta na straty wizerunkowe, stalking czy nawet o potrącenie funkcjonariuszki. Sąd konsekwentnie jednak uznaje go za niewinnego.

Tak jak we wtorek, kiedy uznano, że jego działanie było w pełni uprawnione, a nagrania nie były w żaden sposób zmanipulowane. Po prostu rejestrował działanie funkcjonariusza.

- Filmowanie, komentowanie działań Straży Miejskiej, krytyka tych działań nie może być uznana za działanie bezprawne. Pan, jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, ma do tego pełne prawo - uasadniał orzeczenie sądu sędzia Zbigniew Sikora z Sądu Okręgowego w Zielonej Górze.

W Kargowej prowadzony jest proces pana Emila, który nagrywa nieprawidłowości pracy strażników miejskichTVN24 Poznań

Działają w zmowie

Pan Emil, zwany też przez internautów jako "zorro polskich kierowców", kursuje między gminami z rozprawy na rozprawę. Mimo kolejnej porażki, przedstawiciele Kargowej rozważają właśnie odwołanie od dzisiejszego wyroku uniewinniającego.

Zdaniem pana Emila, gminy działają w porozumieniu. Sądzi, że kolejnymi pozwami chcą zniechęcić go do dalszej działalności. Jak stwierdził, w ten sposób, mogą osiągnąć jedynie efekt odwrotny. O sprawie już zrobiło się głośno, a pan Emil nie zamierza przestać nagrywać strażników.

- Na pierwszy rzut oka to jest polowanie myśliwego - uważa pan Emil, zapowiadając dalsza walkę ze strażnikami w takich miejscowościach jak Kargowa. - W Kargowej pracują dwie osoby. Jedna z nich zajmuje się fotoradarem, druga obróbką tych zdjęć. Jest wiele straży, które funkcjonują. To nie jest fair. Nie może być tak, że najważniejszą rzeczą w gminie jest fotoradar - uważa.

Za każdą sprawę płaci podatnik

Świeżo uniewinniony zwraca też uwagę na koszty tej zabawy w "kotka i myszkę". Każda przegrana przez gminy sprawa, obciąża finansowo kieszeń podatników. Rozprawy są bowiem finansowane albo przez Skarb Państwa, albo przez samorządy. Samorządowcy wyraźnie jednak nie mają zamiaru dać za wygraną, a stuprocentowa nieskuteczność ich działań wydaje się ich nie zrażać. Gmina Nowe Miasteczko właśnie wystosowała przeciwko panu Emilowi pozew wręcz bliźniaczo podobny do tego, który dziś uchylił sąd w Kargowej.

O panu Emilu zrobiło się głośno już w 2010 roku, gdy zaczął publikować swoje nagrania w internecie:

Polski Zorro walczy z ukrytymi fotoradaramiEmil | Emil
"Zorro polskich kierowców" w akcji. Tak pan Emil walczy ze strażnikamiTVN 24

Autor: kk/zp,iga / Źródło: TVN24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: Emil