Lotnictwo

Lotnictwo

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zgłosiła incydent dotyczący możliwego zderzenia samolotów na Lotnisku Chopina. W tym zgłoszeniu pominęła jednak informację, że prawdopodobną przyczyną incydentu była błędna decyzja kontrolera, który potem uciekł z wieży, a gdy odnalazła go policja, był pijany - ustalił tvn24.pl. Dotarliśmy do zgłoszenia w bazie Urzędu Lotnictwa Cywilnego, które to potwierdza.

Pod koniec kwietnia na biurko ministra Andrzeja Adamczyka trafił dokument, z którego wynika, że sposób zarządzania Polską Agencją Żeglugi Powietrznej może mieć wpływ na bezpieczeństwo operacji lotniczych – ustalił tvn24.pl. Tydzień później doszło do incydentu z pijanym kontrolerem. Minister Adamczyk, jak informuje nas Ministerstwo Infrastruktury, wciąż zapoznaje się z pismem z wynikami kontroli w PAŻP. - Chyba musi dojść do katastrofy, by w ministerstwie zrozumieli, że trzeba zacząć działać – ocenia nasz informator z PAŻP.

Kontroler pełniący 5 maja służbę na Okęciu uciekł z wieży, gdy pilot zwrócił uwagę na jego nietypowe zachowanie. Mężczyzna miał wydać zgodę na kołowanie na pasie zajętym przez inny samolot – ustalił tvn24.pl. Po zatrzymaniu przez policję okazało się, że kontroler miał 2 promile alkoholu we krwi. Według naszych informacji wstępna analiza wyników badania wskazuje, że mężczyzna mógł się pojawić pijany w pracy.

Urzędnicy Andrzeja Dudy wiedzieli o tym, że kontroler lotów w Zielonej Górze może pracować jedynie do godziny 22. Tvn24.pl dotarł do korespondencji mailowej, która to potwierdza. Publikujemy też nagrania rozmów pilotów prezydenckiego samolotu z wieżą. Słychać na nich o "naciskach" i pytaniach od "najważniejszych pasażerów". - Na każdym etapie były nieprawidłowości, zupełnie jak w Smoleńsku - komentuje jeden z naszych informatorów.

Jednym z powodów, dla których Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zwolniła swojego pracownika, miał być mobbing, którego ten pracownik miał dopuścić się wobec prezesa PAŻP - wynika z dokumentu, do którego dotarł tvn24.pl. Według naszych rozmówców fatalna atmosfera w PAŻP po zwolnieniach kontrolerów zagraża bezpieczeństwu ruchu lotniczego. Sama agencja twierdzi, że zwolnień wśród pracowników dokonuje właśnie z troski o bezpieczeństwo.

Dwóch kontrolerów lotów z władz związku zawodowego zostało dyscyplinarnie zwolnionych z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Wcześniej w rozmowie z magazynem "Czarno na białym" i w portalu tvn24.pl krytykowali wprowadzony przez kierownictwo PAŻP jednoosobowy system pracy. - Ludzie się boją. To może wpływać na bezpieczeństwo - mówi nam Franciszek Teodorczyk, szef związku zawodowego kontrolerów, który zwolnienie dyscyplinarne otrzymał mailem.

Autor kluczowej analizy bezpieczeństwa wyrzucony z pracy w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, prezes PAŻP łamiący własne zalecenia, kontroler, który zasnął na dyżurze, gdy samolot podchodził do lądowania, a godzinę później zasnął znowu. Reporterzy portalu tvn24.pl i magazynu "Czarno na białym" TVN24 ujawniają nowe fakty dotyczące jednoosobowego trybu pracy kontrolera ruchu lotniczego.