Przygotuj się na:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości wiążą się z ogromnymi utrudnieniami. Bieg Niepodległości przetnie miasto na pół, a wzdłuż trasy marszu narodowców już od samego rana ustawione będą betonowe zapory.

"Z całym impetem uderzył w mojego przyjaciela. On odkręcił się, żeby uciec, ale niestety nie zdążył"

Warszawa | Ulice

Autor:
ran/pm
Źródło:
tvnwarszawa.pl
"Z impetem uderzył w mojego przyjaciela"TVN24
wideo 2/3
Mieszkańcy o okolicznościach wypadku

- Samochód jechał z olbrzymią prędkością. Nawet nie hamował - mówi o tragicznym wypadku przyjaciel śmiertelnie potrąconego mężczyzny. Według świadków kierowca BMW znacznie przekroczył dozwoloną prędkość.

- Akurat wyjeżdżałem, bo jechałem po swoją córkę. Widziałem, jak ludzie idą przez pasy. Na początku nie poznałem, że to mój przyjaciel z rodziną - mówił reporterowi TVN24 Witold Peszczyński.

Jak relacjonuje, samochód jechał z "olbrzymią prędkością". - Nawet nie hamował. Po prostu z całym impetem uderzył w mojego przyjaciela - zaznaczył.

Z jego słów wynika, że mężczyzna zdążył jeszcze odepchnąć żonę z synem. - Odkręcił się, żeby uciec, ale niestety już nie zdążył. Sam wypadek był naprawdę makabryczny - przekonywał.

Jechał ponad sto na godzinę?

Jego zdaniem BMW mogło jechać z prędkością ponad stu kilometrów na godzinę. - Ciężko określić, ale to było bardzo szybko - skwitował.

Podobnie ocenia to Janusz Popiel, prezes organizacji Alter Ego, która pomaga poszkodowanym w wypadkach. - Droga zatrzymania tego pojazdu wskazuje, że prędkość mogła być znaczna. W mojej ocenie wstępnej przekraczał sto kilometrów na godzinę - stwierdził Popiel.

- Jeżeli on wywinął bączka, jak się popularnie mówi, stał tyłem do kierunku jazdy, to prędkość musiała być znaczna. Zatrzymanie się tego pojazdu od miejsca potrącenia pieszego to jest tak szacunkowo 80 metrów. Musiał hamować, bo inaczej by się nie zatrzymał - dodał.

Zdaniem Popiela jest jeszcze jedna przesłanka wskazująca na znaczną prędkość – chodzi o miejsce wybicia szyby w pojeździe. - On uderzył pieszego narożnikowo, pieszy uderzył prawdopodobnie głową w szybę i słupek - stąd tak ciężkie obrażenia i zgon. Policja zbierze materiał dowodowy, prokuratura przeanalizuje to i myślę, że akt oskarżenia wpłynie do sądu - przewiduje Popiel.

Wypadek na przejściu

Do tragicznego wypadku doszło na Sokratesa przy Petofiego w niedzielę około godziny 13. Przez pasy przechodzili rodzice z dzieckiem z wózku. Rozpędzony kierowa BMW śmiertelnie potrącił ojca. Dziecko z matką trafili do szpitala na obserwację.

Tragiczne wydarzenia rozegrały się na przejściu dla pieszych z wysepką na środku. BMW jechało ulicą Sokratesa od Wisły w kierunku Bemowa.

Miejsce, w którym doszło do wypadku
Google Maps / tvn24.pl

ran/pm