- Umowa pomiędzy Muzeum Sztuki Nowoczesnej a firmą Klavo zatrudniającą osoby do obsługi publiczności została rozwiązania pod koniec ubiegłego roku.
- Przedstawicielka MSN Józefina Bartyzel zapewniła, że w trakcie trwania umowy były wdrażane "działania naprawcze", ale nie wszystkie zostały wprowadzone, stąd decyzja o zakończeniu współpracy.
- Z kolei prezes firmy Klavo Waldemar Chmiel utrzymuje, że decyzja o rozwiązaniu umowy "była wynikiem wspólnych ustaleń i merytorycznego podsumowania dotychczasowej współpracy".
- Muzeum Sztuki Nowoczesnej pracuje nad nowym, systemowym rozwiązaniem zatrudniania obsługi.
O nieprawidłowościach związanych z zatrudnianiem osób odpowiedzialnych za obsługę odwiedzających muzeum alarmowały na początku grudnia m.in. Warszawskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej (WKMIP) oraz stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Według pierwszej z organizacji w ostatnim roku osoby pracujące przy obsłudze publiczności w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie "mierzyły się z chaosem, niestabilnością i szeregiem naruszeń wynikających z korzystania przez instytucję z usług firm zewnętrznych".
WKMIP, powołując się na relacje pracowników, pisze o zatrudnianiu na trzy umowy o pracę na 1/16 etatu i "łataniu" reszty umowami na zlecenie. Od zatrudnianych za pośrednictwem spółek osób wymagano statusu studenta i jednocześnie dyspozycyjności na poziomie 3/4, a nawet całego etatu. Według młodzieżówki związków zawodowych pracownikom nie zapewniono pełnych szkoleń BHP, zasady odbierania urlopu były niejasne, a zmiany czasami przekraczały 12 godzin bez wymaganych przerw dobowych. Natomiast informacje o zmianach warunków zatrudnienia miały być oznajmiane pracownikom za pośrednictwem komunikatorów internetowych, bez indywidualnych spotkań. Większość pracowników miała zostać zwolniona na tydzień przed wygaśnięciem umów.
Zerwana umowa
Wkrótce po podjęciu tematu przez związkowców i aktywistów Muzeum Sztuki Nowoczesnej wydało oświadczenie, w którym poinformowało, że umowa z firmą Klavo została rozwiązana.
- Zgłaszane problemy dotyczyły niewłaściwej koordynacji grafików i czasu pracy oraz nieodpowiednich standardów komunikacji wewnętrznej w Klavo - wyjaśnia Józefina Bartyzel, kierowniczka działu komunikacji w MSN. - Ponieważ nadzorowaliśmy wykonanie umowy przez firmę na bieżąco, także w tych przypadkach kontaktowaliśmy się z konsorcjum. Drogą spotkania, komunikacji mejlowej i wezwań do wyjaśnień ustaliliśmy z konsorcjum plan działań naprawczych. Nasze interwencje zaowocowały między innymi dwukrotną zmianą osoby koordynującej pracę zespołu Klavo z ramienia firmy, o co osoby zatrudnione w Klavo wnosiły. Część z działań naprawczych była wprowadzana na bieżąco, niestety nie wszystkie. W efekcie umowa została rozwiązana - wskazuje przedstawicielka muzeum.
Prezes firmy Klavo w przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu przekazał, że decyzja o rozwiązaniu umowy "była wynikiem wspólnych ustaleń i merytorycznego podsumowania dotychczasowej współpracy".
W odniesieniu do zarzutów dotyczących warunków i organizacji pracy w Klavo, jej prezes przekonuje, że "procesy zatrudnienia realizowane są zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa pracy". "Wszelkie formy umów oraz wymiar etatu są każdorazowo dostosowywane do charakteru zadań oraz - co kluczowe - do dyspozycyjności zgłaszanej przez samych pracowników" - podkreśla Waldemar Chmiel.
Z oświadczenia wynika, że komunikatory internetowe jako forma kontaktu z pracownikami wynikały z "dynamicznie zmieniającego się harmonogramu instytucji kultury".
"Jako organizacja stale się rozwijająca, dbamy o optymalizację kanałów informacyjnych. Po analizie wewnętrznej oraz dialogu z zespołem, wdrożyliśmy nowoczesne narzędzia i standardy komunikacyjne, które mają na celu jeszcze większą transparentność i komfort pracy naszych pracowników" - podkreśla Chmiel.
Zaprzecza też informacjom o braku szkoleń BHP czy naruszaniu norm dobowego odpoczynku. "W związku z zakończeniem kontraktu z MSN, żaden z pracowników dedykowanych do tej usługi nie został zwolniony - umowy wygasły wraz z upływem terminów, na jakie zostały zawarte, lub zostały zakończone zgodnie z ich zapisami" - podsumowuje Waldemar Chmiel.
Dlaczego MSN samo nie zatrudnia ludzi?
Zatrudnieni przez Klavo zajmowali się obsługą informacji, szatni, recepcji, kina i księgarni, a także sprzedażą biletów. Na mocy umowy część z nich pełniła też rolę opiekunów publiczności, a więc osób obecnych na wystawach, które odpowiadają na pytania publiczności i dostarczają informacji o prezentowanych pracach oraz prowadzą krótkie oprowadzania do ekspozycji.
To dość długa lista zadań, jak na osoby zatrudnione przez zewnętrzną firmę. Przedstawicielka muzeum tłumaczy taki model organizacji pracy "zmiennymi potrzebami" placówki. - Zmieniają się wystawy, niektóre części są wyłączone z użytku w związku z przygotowaniami kolejnych projektów, mamy też liczne wydarzenia wieczorne - stąd w różnych okresach roku kalendarzowego natężenie potrzeb jest inne. Model, w którym elastycznie możemy zarządzać liczbą osób obsługujących muzeum, jest najbardziej optymalny - przekonuje Bartyzel.
Mimo wszystko dopytujemy, dlaczego MSN nie zatrudniło tych osób w zwyczajnym trybie, czyli na umowę o pracę, jako pracowników instytucji?
- Od roku muzeum działa w nowej, wielokrotnie większej niż wcześniej skali. Liczba osób odwiedzających muzeum wzrosła ośmiokrotnie. Takiej skali oraz dużej zmienności frekwencji w perspektywie nie tylko roku czy miesiąca, ale nawet tygodnia sprostać mogła firma specjalizująca się w usłudze obsługi publiczności. Mogła ona dostosować działania do bieżących, dynamicznie zmieniających się potrzeb muzeum - odpowiada Józefina Bartyzel. - Taki model współpracy jest uzasadniony także w zakresie gospodarnego wydatkowania środków publicznych. Przetarg, na podstawie którego wybrano wykonawcę, wymagał zatrudnienia osób wykonujących tę usługę na umowę o pracę - dodaje przedstawicielka placówki. I stanowczo przekonuje, że taka forma nie wynikała z oszczędności, ale "z dużej amplitudy frekwencji i jej ośmiokrotnego wzrostu".
- Zlecenie usługi obsługi publiczności firmie zewnętrznej jest powszechnie stosowane przez instytucje publiczne w całej Polsce - twierdzi przedstawicielka MSN.
Kto zleca zatrudnianie firmom zewnętrznym?
Jak wynika z informacji przekazanych nam przez stołeczny ratusz, z usług firm zewnętrznych do obsługi spektakli i wydarzeń korzysta 7 z 31 miejskich instytucji kultury. Są to: Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza, Teatr Dramatyczny im. Gustawa Holoubka, Teatr Komedia w Warszawie, Teatr Lalka, Teatr Muzyczny ROMA, Teatr Syrena oraz Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskiej w Warszawie - Centrum Kultury Jidysz.
"W pozostałych instytucjach kultury obsługą spektakli i wydarzeń zajmują się z reguły osoby zatrudnione na umowę zlecenie (zwykle studenci) lub wolontariusze. Zwyczajowo do zakresu obowiązków osób zatrudnionych przez firmy zewnętrzne należą: kontrola biletów, obsługa szatni, obsługa widowni, w pojedynczych przypadkach udzielanie pierwszej pomocy" - wyjaśnia ratusz.
"Kultura dla władz centralnych jest na szarym końcu"
Agnieszka Lachcik, przewodnicząca Federacji Związków Zawodowych Pracowników Kultury i Sztuki (FZZPKiS), przekonuje, że taki model zatrudnienia wynika przede wszystkim z oszczędności.
- W tej chwili priorytetem dla władz centralnych są wydatki na obronność. Pierwszym w kolejce sektorem pozbawianym środków jest oczywiście kultura. Bez względu na zabarwienie polityczne, kultura dla władz centralnych jest na szarym końcu. Od wielu lat ten sektor jest po prostu niedofinansowany - mówi nam Lachcik.
Jak wskazuje przedstawicielka FZZPKiS, instytucje kultury są prowadzone przez różne jednostki. Tylko niewielka część instytucji podlega bezpośrednio państwu, reszta znajduje się pod zarządem jednostek samorządu terytorialnego.
- To ciągła walka o pieniądze - podkreśla i przekłada to na sytuację pracowników strefy budżetowej. - Jeżeli jest inflacja na poziomie trzech procent, to pracownicy budżetówki otrzymują podwyżki w wysokości trzech procent. Natomiast pracownicy instytucji kultury są w sferze finansów publicznych, ale te regulacje występujące w budżetówce ich nie obejmują - tłumaczy Agnieszka Lachcik.
- Dyrektorzy tych instytucji zazwyczaj słyszą od wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast, że nie ma dodatkowych środków na zatrudnienie nowych pracowników czy też podwyżki dla starych - wyjaśnia. - Instytucje radzą sobie jak mogą, stąd te wszystkie pomysły, aby nie zatrudniać na umowach o pracę, które generują koszty, tylko korzystać z umów cywilnoprawnych lub zlecać zatrudnienie firmom zewnętrznym - dodaje nasza rozmówczyni.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z września ubiegłego roku, pracę na podstawie umów zlecenia i pokrewnych wykonywało w Polsce ponad 2,4 miliona osób. W raporcie GUS wskazano, że najwięcej takich umów (18,3 proc.) znalazło się w sekcji "Administrowanie i działalność wspierająca", która obejmuje m.in. działalność agencji zatrudnienia świadczących usługi pośrednictwa pracy. Najwięcej osób pracujących na umowach cywilnoprawnych (305,7 tysiąca) zamieszkuje region warszawski stołeczny.
Stosunek pracy
Pracownik, który ma umowę o pracę, jest chroniony prawem pracy, ma prawo do płatnego urlopu i zwolnienia lekarskiego. Taka forma zatrudnienia daje poczucie bezpieczeństwa, którego zatrudnieni na zlecenie czy o dzieło nie doświadczają. A mogliby, bo bardzo często okoliczności, w jakich wykonują swoje zadania, wyczerpują znamiona stosunku pracy. Z adwokatką Mirosławą Żytkowską z kancelarii BWHS w Warszawie, specjalizującą się w prowadzeniu sporów z zakresu prawa pracy, rozmawiamy o warunkach, które muszą zostać spełnione, aby w razie sporu sąd ustalił stosunek pracy.
- Podstawowym elementem jest podporządkowanie pracownika. Jeżeli praca jest wykonywana pod kierownictwem pracodawcy, to mocno definiuje relację pracownik-pracodawca jako stosunek pracy. W ramach kierownictwa pracodawca może określić, w jakim miejscu i czasie pracownik ma pracować, a także wskazać, w jaki sposób praca ma być wykonywana. Dodatkowo istotnym elementem stosunku pracy jest to, że pracownik musi wykonywać ją osobiście - nie może powierzyć swoich zadań innej osobie - mówi adwokatka.
Ważna jest też kwestia ryzyka. - W stosunku pracy ryzyko sukcesu lub porażki w działalności gospodarczej ponosi pracodawca. Pracownik jest zobowiązany do starannego działania. Jeśli przedsiębiorstwo przynosi straty mimo starannego działania pracownika, jego to nie obciąża. Dla odmiany - w umowach cywilnoprawnych zapis o tej odpowiedzialności może się pojawić - wylicza mecenas Żytkowska.
Dodatkowo wskazuje, że odpowiedzialność pracownika jest ograniczona - za szkody wyrządzone przez niego osobom trzecim przy wykonywaniu pracy odpowiada pracodawca. Pracownik wobec pracodawcy również odpowiada w sposób ograniczony - do trzykrotności miesięcznego wynagrodzenia, chyba że wyrządził szkodę umyślnie.
Umowa o pracę jest oczywiście odpłatna - za pracę należy się pracownikowi wynagrodzenie, ale to akurat element, który występuje również w umowach cywilnoprawnych, takich jak umowa zlecenia czy umowa o dzieło.
Niewiele spraw o ustalenie stosunku pracy
Mecenas Żytkowska wskazuje przy tym na jeszcze jedną, ważną kwestię: sądy mogą wziąć pod uwagę zgodny zamiar i wolę stron umowy, nawet jeśli umowa wykazuje wspólne cechy dla umowy o pracę i umowy prawa cywilnego z jednakowym ich nasileniem. - Gdy obie strony zgodnie twierdzą, że ich celem było zawarcie umowy cywilnoprawnej, to sądy mogą odstąpić od ingerencji w tę swobodę zawierania umów - wyjaśnia Mirosława Żytkowska. - Inaczej oczywiście będzie, kiedy okaże się, że pracownik (słabsza strona) podpisał umowę pod presją, na przykład z lęku przed bezrobociem albo z braku wyboru między rodzajem umowy - wtedy sąd stanie po jego stronie i uzna etat - dodaje ekspertka.
Co ciekawe, biorąc pod uwagę wszystkie sprawy toczące się przed sądami pracy, te o ustalenie stosunku pracy są nadal według mecenas Żytkowskiej raczej rzadkie.
- Mówimy tu o maksymalnie dwóch tysiącach spraw w toku rocznie w całym kraju, w porównaniu do ponad 100 tysięcy spraw z prawa pracy w toku ogółem. Skala jest zatem raczej marginalna - mówi.
Z czego wynika fakt, że do sądów pracy wpływa tak mało tego typu spraw? - Zapewne wiele osób może nawet uważać, że ma stosunek pracy, ale nie chcą wchodzić w spór z podmiotem, który je zatrudnia. Pracownicy boją się konsekwencji, na przykład w postaci niewypłaconego wynagrodzenia, "wilczego biletu" czy po prostu utraty zatrudnienia. Część osób traktuje też umowy cywilnoprawne jako korzystniejsze podatkowo od umów o pracę - mówi Żytkowska.
MSN zapowiada nowe rozwiązania
Józefinę Bartyzel pytamy na koniec, czy osoby odpowiedzialne za obsługę publiczności zostaną zatrudnione na umowę o pracę bezpośrednio przez MSN.
- Od kilku miesięcy muzeum nawiązuje bezpośrednią współpracę z osobami, które pracowały wcześniej w Klavo. Aktualnie muzeum współpracuje z sześcioma takimi osobami. Pozostajemy w kontakcie z dużą grupą osób, które z ramienia Klavo świadczyły usługę obsługi publiczności, zarówno tych, które nie przyjęły zaproponowanej umowy, jak i tych, którym umowy nie przedłużono. Poinformowaliśmy je także, że pracujemy nad nowym, systemowym rozwiązaniem i że będziemy kontaktować się z nimi w temacie możliwości ponownej współpracy z muzeum - mówi nam Bartyzel.
- Intensywnie pracujemy nad tym, żeby uruchomić nowe rozwiązanie już w pierwszej połowie 2026 roku - zapewnia.
Autorka/Autor: Dariusz Gałązka
Źródło: TVN24+
Źródło zdjęcia głównego: UM Warszawa