Informując w piątek o likwidacji nielegalnego składowiska w Nowym Miszewie, mazowiecki urząd marszałkowski przypomniał, że odpady były gromadzone tam przez spółkę Loveko od 2014 roku. Przy czym ze względu na wykryte nieprawidłowości po kontroli wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska w 2023 roku pozwolenie na tego typu działalność zostało cofnięte.
Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego podkreślił, że z nielegalnego składowiska w Nowym Miszewie usuniętych zostanie ponad 18 tysięcy ton odpadów, które "stanowią zagrożenie dla środowiska i bezpieczeństwa mieszkańców". Koszt prac, które mają potrwać od marca do października tego roku, to ponad 94 miliony złotych.
Ziemia, gruz, opony, azbest...
"Aby jak najszybciej ruszyć z pracami, środki założy samorząd województwa mazowieckiego, choć jest to zadanie administracji rządowej" - podkreślił urząd marszałkowski. Wyjaśnił, że za realizację zadania odpowiada firma Mo-Bruk, która specjalizuje się w przetwarzaniu i unieszkodliwianiu odpadów. Jej partnerami są Zakład Utylizacji Odpadów i spółka Raf-Ekologia.
"Część odpadów zostanie przetworzona na paliwa alternatywne, a reszta będzie unieszkodliwiona" - podkreślono w informacji. Podano przy tym, że na składowisku w Nowym Miszewie znajdują się obecnie m.in. zanieczyszczona ziemia, gruz i materiały budowlane, jak również tworzywa sztuczne i opakowania po substancjach niebezpiecznych, a także opony i azbest.
Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik zwrócił uwagę, że "problem z nielegalnymi magazynami odpadów ma nie tylko Mazowsze, ale cała Polska". W tym kontekście ocenił, że "niestety, w ostatnich latach pojawiło się sporo problemów, także ze względu na błędy legislacyjne".
- W przypadku Nowego Miszewa próbowaliśmy przymusić przedsiębiorstwo do uprzątnięcia odpadów na własny koszt. Firma tego nie zrobiła, więc podjęliśmy decyzję o jak najszybszej likwidacji nielegalnie nagromadzonych odpadów w Nowym Miszewie. Mają one zniknąć już jesienią - powiedział Struzik, cytowany w piątkowym komunikacie mazowieckiego samorządu.
Spróbują odzyskać pieniądze
Dyrektor departamentu gospodarki odpadami, emisji i pozwoleń zintegrowanych w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego zwrócił uwagę, że sprawa nielegalnego składowiska odpadów w Nowym Miszewie nie zakończy się wraz z jego likwidacją, czyli uprzątnięciem nieruchomości.
- Naszym zadaniem będzie także dochodzenie należności z tytułu wykonania zastępczego od podmiotów, które uczestniczyły w procederze niewłaściwego postępowania z odpadami w tym miejscu - stwierdził Podgórski.
Firma nie uprzątnęła terenu
Jak podkreślił mazowiecki urząd marszałkowski, od cofnięcia w 2023 roku pozwolenia na wytwarzanie odpadów w Nowym Miszewie, prowadząca tę działalność spółka nie uprzątnęła terenu składowiska. W związku z tym ogłoszony został przetarg na usunięcie stamtąd odpadów, który rozstrzygnięto w pod koniec 2025 roku.
"Warto zaznaczyć, że pieniądze na ten cel powinny znaleźć się w budżecie państwa i trafić do samorządu województwa" - dodał w komunikacie samorząd.
W 2023 roku na składowisku w Miszewie Nowym odnotowano cztery pożary, o których informowaliśmy na tvnwarszawa.pl: w lipcu, we wrześniu i dwa w październiku.
Za każdym razem interweniowały tam służby, w tym jednostki specjalistyczne. W gaszeniu jednego z ostatnich pożarów w akcji gaśniczej uczestniczyło 26 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej oraz zakładowej straży pożarnej spółek Orlen i PERN, które mają swoje siedziby w Płocku.
Opracowała Katarzyna Kędra/b
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Sołectwo Nowe Miszewo