Zwłoki 37-letniego mężczyzny w piątek w godzinach popołudniowych znaleźli funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Łomży. Ciało znajdowało się w głębokim rowie przy trasie Via Baltica w rejonie miejscowości Sulęcin Włościański. Był to zaginiony kilka dni wcześniej mieszkaniec Łomży. 23 stycznia mężczyzna wyszedł z domu i nie wrócił. Rodzina zgłosiła jego zaginięcie.
Śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa w Ostrowi Mazowieckiej. Prowadzono je w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie śmierci (artykuł 160 paragraf 1 oraz artykułu 155 Kodeksu karnego).
Zostawili go w nocy na trasie bez kurtki
"Wstępne ustalenia pozwoliły na postawienie tezy, że Michał P. podróżował samochodem z ustalonymi już osobami z Warszawy do Łomży. W godzinach nocnych przy bardzo niskiej temperaturze otoczenia został pozostawiony przez nich bez ubrania wierzchniego na drodze S6" – przekazała Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
Ciało mężczyzny znaleziono dopiero tydzień po zdarzeniu. "Na miejscu znalezienia zwłok przeprowadzono oględziny miejsca ich ujawnienia, ciało zabezpieczono do badań sekcyjnych" – poinformowała prokurator.
"Przyczyną zgonu było wychłodzenie"
Wyniki sekcji zwłok wykluczyły, by do śmierci mężczyzny przyczyniły się osoby trzecie. "Biegły wstępnie wskazał, iż przyczyną zgonu było wychłodzenie" – wyjaśniła Łukasiewicz.
Służby wiedzą, kto podróżował autem z poszkodowanym. Trwa ustalanie okoliczności, które pomogą odpowiedzieć na pytanie, jaka była przyczyna pozostawienia mężczyzny na drodze.
Opracowała Alicja Glinianowicz/b
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock