Serbia

Serbia

Kraj zmierza do katastrofy. Warto wypowiedzieć te słowa, by zdać sobie sprawę z tego, w jakiej kondycji znajduje się Bośnia i Hercegowina. Prawie połowa ludzi nie ma tam pracy, a politycy największych partii zdecydowali właśnie, że kolejne lata to najlepszy czas, by zagrać kartą etniczną. Mówią otwarcie o rozbiciu Bośni lub zmianie jej wewnętrznych granic. Zachód, który 20 lat temu napisał dla tego kraju konstytucję, na wszystkie pytania odpowiada "nie". Ale ta odpowiedź nikogo już nie zadowala.

Sąd w Belgradzie zrehabilitował skazanego na karę śmierci i straconego blisko 70 lat temu generała Dragoljuba (Drażę) Mihailovicia, który podczas drugiej wojny światowej dowodził lojalną wobec monarchii jugosłowiańskiej partyzantką serbską.

Świtało. W wielkanocny poranek panowała gęsta mgła. Drogą przez las jechała kolumna pojazdów, które wiozły do Plitvic chorwackich policjantów. Wpadli w zasadzkę. Kilkudziesięciu ludzi kryjących się w śniegu, między drzewami, otworzyło ogień z karabinów i pistoletów. 31 marca 1991 r., niedaleko Parku Narodowego Plitvice padła pierwsza ofiara wojny w byłej Jugosławii.

Warszawski sąd po raz trzeci odroczył wydanie opinii dotyczącej serbskiego generała. Zapytanie dotyczy tego, czy może on odbywać w Polsce karę 14 lat więzienia. Vladimir Lazarević został skazany przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii w Hadze za zbrodnie wojenne, jakie popełniał na Albańczykach w Kosowie pod koniec lat 90.

Liczba wniosków o azyl złożonych w krajach rozwiniętych wzrosła o 45 proc. w 2014 roku z powodu m.in. konfliktów w Syrii i Iraku zbliżyła się do rekordowego poziomu z początku wojny w Bośni i Hercegowinie - wynika z danych opublikowanych przez ONZ.

Rząd Serbii, zaostrzający kontrolę nad prywatnym posiadaniem broni, zaapelował do mieszkańców, żeby nie wyrzucali na śmietnik granatów, amunicji itp., bo grozi to wypadkami. MSW przypomina, że do czerwca broń można oddawać policji bez konsekwencji.

W ostatnich dniach lutego dopracowano plan: rozbroić milicjantów, przejąć komendę i skład broni, zastraszyć miejscowych urzędników. 1 marca 1991 roku oddział paramilitarny wspomagany przez uzbrojonych, serbskich mieszkańców Pakraca we wschodniej Chorwacji ogłosił przejęcie kontroli nad regionem "w celu zapewnienia ochrony ludności serbskiej". Równocześnie w jego kierunku jechały jugosłowiańskie czołgi. Dowództwo oddziałów podległych Belgradowi nie wiedziało jednak, że Chorwaci wyślą lada moment swoje siły specjalne. Te dostały jeden rozkaz: odbić Pakrac.

Serbskie siły bezpieczeństwa wzmocniły w środę patrole na granicy z należącymi do Unii Europejskiej Węgrami, próbując w ten sposób uszczelnić przejście graniczne i powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów.

Trzy tysiące Chorwatów, Serbów, Węgrów i przedstawicieli innych narodowości naprzeciwko 10-krotnie silniejszym oddziałom jugosłowiańskiej armii ludowej (JNA), jej czołgów, lotnictwa, ciężkiej artylerii i okrętów zakotwiczonych na Dunaju. Tak wyglądał rozkład sił u początków obrony Vukovaru. Przez 87 dni do upadku miasta jego mieszkańcy pokazywali, że podziały etniczne w Jugosławii nie przebiegają wzdłuż linii wyznaczanych przez polityków w Belgradzie. To bowiem na rozkaz tych ostatnich wojskowi postanowili w imię Wielkiej Serbii stworzyć nowe, "czyste etnicznie" państwo na Bałkanach. W Vukovarze dopuścili się bestialskich zbrodni. Po zajęciu miasta zamordowali m.in. pacjentów miejscowego szpitala.