Zabili 32-latka, jego partnerkę ciężko ranili. Dożywocie dla ojca, po 25 lat więzienia dla synów

TVN24 | Poznań

Autor:
ww
Źródło:
TVN 24
Obrońca Ivana D.H. skazanego na dożywocie będzie składał apelacjęTVN 24
wideo 2/3
TVN 24Obrońca Ivana D.H. skazanego na dożywocie będzie składał apelację

Iwana D.H. i jego dwóch synów: Martina D. i Dimitara D. sąd uznał winnymi zabójstwa 32-latka i usiłowania zabójstwa jego 26-letniej partnerki. W maju zeszłego roku napadli na parę przed jedną z kamienic w Kostrzynie nad Odrą, zaatakowali ich i zadawali ciosy nożami. - Żałuję, że ten chłopak zmarł - mówił Martin D. - Nie brałem udziału w zabójstwie, wszystkiemu jest winny Iwan - twierdził drugi syn oskarżonego. Wyrok jest nieprawomocny.

Wyrok zapadł w piątek w Sądzie Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim. Sąd uznał, że obywatele Bułgarii Iwan D.H. oraz jego dwaj synowie Martin D. i Dimitar D. są winni zabójstwa ich 32-letniego rodaka i usiłowania zabójstwa jego 26-letniej partnerki, również ich rodaczki.

Skład orzekający, któremu przewodniczył sędzia Joachim Wieliczuk, wymierzył karę dożywocia Iwanowi oraz po 25 lat więzienia dla jego synów.

Dodatkowo, zasądził od całej trójki oskarżonych zadośćuczynienia: od każdego po 75 tysięcy złotych na rzecz brata zmarłego oraz po 50 tysięcy złotych na rzecz pokrzywdzonej Ayry (kobiety, która przeżyła atak).

Oskarżeni nie przyznawali się do winyTVN 24

Nigdy nie przyznali się do winy

W uzasadnieniu sędzia Wieliczuk podkreślał, jak bardzo w sprawie pomógł zebrany materiał dowodowy. - Bezspornym dowodem okazał się monitoring, rzadko się zdarza, że śledczy dysponują takim nagraniem - mówił sędzia. Podkreślił, że decydujące też były zeznania 26-latki.

- Żałuję, że ten chłopak zmarł. Przyznaję się, że uczestniczyłem w bójce, a nie w zabójstwie – mówił oskarżony Martin D. Drugi syn próbował zrzucić winę na ojca. - Nie brałem udziału w zabójstwie, wszystkiemu jest winny Iwan – przekonywał Dimitar.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca Iwana D.H. podkreślił, że będzie się odwoływał od wyroku. - Od początku konsekwentnie się do winy nie przyznawał, nie mógł paść inny wniosek z moich ust. Moim obowiązkiem jest złożenie apelacji, bo od takiej kary apelacja być musi, musi być ten wyrok kontrolowany przez sąd drugiej instancji - mówi mecenas Jerzy Synowiec.

"Ofiary nie były przypadkowe"

32-letni Bułgar i jego 26-letnia partnerka zostali zaatakowani nożami przez grupę mężczyzn w nocy z 14 na 15 maja przy ulicy Jana Pawła II. Mężczyzna zginął na miejscu, kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Według świadków i osób, które widziały nagranie z monitoringu, przed kamienicą, obok której doszło do tragedii, zatrzymały się dwa samochody na bułgarskich numerach rejestracyjnych. Wysiadła z nich grupa mężczyzn. Następnie zaatakowali parę.

Jak podawała policja, ofiary nie były przypadkowe. Mężczyźni zamierzali zaatakować właśnie te osoby.

Po kilkudziesięciu godzinach od zabójstwa funkcjonariusze ustalili tożsamość napastników. Za trzema obywatelami Bułgarii w wieku 28, 30 i 49 lat został wystawiony Europejski Nakaz Aresztowania. Mężczyźni zostali zatrzymani 23 maja we Francji przez tamtejszą straż graniczną podczas próby wyjazdu do Wielkiej Brytanii.

Uciekinierów zatrzymała francuska straż granicznaLubuska policja

18 czerwca ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim postawiła zatrzymanym zarzut zabójstwa 32-latka i usiłowania zabójstwa 26-letniej Bułgarki. - Zatrzymani odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do winy - informował wtedy Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Autor:ww

Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24