Ojciec Ludwik Wiśniewski: wrogość to nasz znak rozpoznawczy

Polska

Spadek liczby Polaków uczestniczących w niedzielnych mszach (wideo z dn. 4.01.2018)tvn24
wideo 2/2

"Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrześcijaństwo. I nie jest to wynik propagandy libertyńskiej, zabiegów kół masońskich czy międzynarodowych spisków. Chrześcijaństwo wykorzeniamy my sami, duchowni i najgorliwsi członkowie Kościoła, własnymi rękami i na własne życzenie" - pisze w "Tygodniku Powszechnym" dominikanin o. Ludwik Wiśniewski.

W tekście "Oskarżam", opublikowanym we wtorek w "Tygodniku Powszechnym" dominikanin o. Ludwik Wiśniewski wskazuje, że "w Polsce umiera chrześcijaństwo". "Wykorzeniają je gorliwi członkowie Kościoła. Biskupi milczą, niestety" - zauważa.

81-letni o. Wiśniewski jest znanym duszpasterzem akademickim, działaczem opozycji antykomunistycznej. W 2006 roku odznaczony został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2015 prezydent Bronisław Komorowski odznaczył dominikanina Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Ojciec Wiśniewski: wrogość stała się naszym znakiem rozpoznawczym

Ojciec Wiśniewski w maju 2017 roku napisał list do blisko stu polskich biskupów, który opublikowany został w "Tygodniku Powszechnym". W swoim tekście dominikanin definiował sześć najpilniejszych zadań stojących przed polskim Kościołem. Ponad pół roku później stwierdza, że sytuacja się pogarsza przy biernej postawie polskich biskupów.

Dominikanin wraca do badań opublikowanych 4 stycznia przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, który wskazał spadek o trzy punkty procentowe liczby osób biorących udział w niedzielnych mszach świętych (dominicantes). W 2016 roku liczba dominicantes wynosiła 36,7 proc. Ojciec Wiśniewski wskazał, że jest to najniższy udział zdeklarowanych katolików w niedzielnych mszach w historii powojennej Polski.

"Wprowadziliśmy w naszą religijność element, który ją rozsadza: wrogość. Jesteśmy nią nie tylko zarażeni, ale przyzwyczailiśmy się do niej: stała się do pewnego stopnia wręcz naszym znakiem rozpoznawczym" - diagnozuje dominikanin. "Można więc pluć, drwić i deptać ludzi, można bezpodstawnie oskarżać ich o niegodziwości, a nawet zbrodnie, i równocześnie powoływać się na Ewangelię, stroić się w piórka obrońcy chrześcijańskich wartości i Kościoła, odbywać pielgrzymki na Jasną Górę, składać świątobliwie ręce do modlitwy i ukazywać w mediach rozmodloną twarz" - dodaje.

"Oskarżam was o niszczenie chrześcijaństwa"

Zdaniem o. Wiśniewskiego wszechobecna wrogość ilustruje stosunek Polaków do uchodźców i migrantów. Negatywne nastawienie do obcych to "namacalny rezultat agresywnej antykatechezy którą uprawiają politycy, wspierani niestety przez wielu duchownych".

"Rządzący dziś Polską odwołali się do najbardziej mrocznych zakamarków polskiej duszy. Potrafili 'ulepić potwora' i przestraszyć prawie dwie trzecie Polaków, dobrze wiedząc, że może to przynieść wyborcze zwycięstwo" - stwierdza dominikanin. Wiśniewski przypomniał, że Konferencja Episkopatu Polski zaproponowała stworzenie "korytarzy humanitarnych". "Ale nasz rząd, złożony z ministrów zasiadających w pierwszych ławach warszawskiej katedry na smoleńskich 'miesięcznicach', odrzucił tę propozycję, twierdząc, jeśli dobrze zrozumiałem, że jest ona zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Większej hipokryzji nie można sobie wyobrazić" - ocenia o. Wiśniewski.

"Jeszcze nie tak dawno Polska była szanowanym liderem przemian po upadku komunizmu, a teraz stała się 'chorym człowiekiem Europy'. Nie widzicie tego, posłowie i senatorowie? Wiele najpoważniejszych autorytetów oskarża was o niszczenie Polski, ja natomiast, z wielkim zażenowaniem, ale z całą stanowczością oskarżam was o niszczenie chrześcijaństwa i dlatego proszę, byście zaniechali głoszenia, że jesteście obrońcami Kościoła" - pisze o. Wiśniewski.

Ojciec Wiśniewski: miesięcznice smoleńskie to nie jest żadne chrześcijaństwo

Zdaniem dominikanina, sukces przeciwników przyjmowania uchodźców był możliwy dzięki wieloletniemu "wsączaniu wrogości" w życie religijne. "Mistrzem świata w tej kategorii jest o. Tadeusz Rydzyk" - ocenia dominikanin.

"To również trzeba powiedzieć pełnym głosem: Radio Maryja, Telewizja Trwam i 'Nasz Dziennik' sączą od lat truciznę, nazywając to ewangelizacją. Ta trucizna jest tym bardziej jadowita, że jej rozprzestrzenianie popiera wielu biskupów. Tylko nieodżałowany abp Józef Życiński miał odwagę publicznie powiedzieć, że te dzieła są dalekie od chrześcijaństwa i wypędzają ludzi z Kościoła. Jestem przekonany, że wielu biskupów podziela stanowisko abp. Życińskiego, ale milczą" - zauważa duszpasterz. Ojciec Wiśniewski wskazuje również na to, że miesięcznice smoleńskie "to nie jest żadne chrześcijaństwo, tylko jego parodia i profanacja krzyża!". "Wrogość i nienawiść w religijnym opakowaniu są przecież gorsze niż pogaństwo. Dlaczego tylu ludzi nie rozumie, że to zaraza?". "Wielu wierzących oczekuje, że Episkopat w końcu oświadczy, iż miesięcznice nie mają charakteru religijnego i nie może być na nich noszony krzyż; że biskupi wezwą duchownych, aby w tych marszach nie brali udziału. Ja zaś oskarżam Jarosława Kaczyńskiego, organizatorów i uczestników miesięcznic (także tych, którzy w tym wydarzeniu uczestniczą w dobrej wierze) o to, że niszczą autentyczne chrześcijaństwo i Kościół w Polsce" - podkreślił. "Jedyną siłą, która w Polsce dysponuje jeszcze pewnym autorytetem, jest Episkopat. Dlatego ośmielam się prosić, zresztą w imieniu wielu myślących podobnie: Księża Biskupi, wkroczcie na publiczną arenę. Wybiła godzina, kiedy jesteście bardzo, ale to bardzo potrzebni – Kościołowi, lecz również Polsce" - podsumował o. Wiśniewski.

Autor: tmw/AG / Źródło: Tygodnik Powszechny

Źródło zdjęcia głównego: Adam Walanus/wiki CC BY-SA 4.0