Polska

"Jak będzie trzeba, to wynajmiemy ochroniarza"

Polska

Konferencja prasowa prezesa PiS.
TVN24, fot: PAP/Leszek SzymańskiKonferencja prasowa prezesa PiS.

- Nie wiem, czy to było zlecenie, czy wystąpienie pewnej części elektoratu Platformy Obywatelskiej - tak Jarosław Kaczyński skomentował pobicie przez nieznanych sprawców Anny Cugier-Kotki, która zagrała w spocie jego partii. Prezes PiS atakował wszystkich: PO za to, że pod jej rządami "Polska idzie w kierunku Białorusi", Zbigniewa Ziobrę za szkodzenie partii i nierzetelność mediów... tym razem "muzycznych".

Prezes PiS wie dlaczego Anna Cugier-Kotka dopiero w poniedziałek wieczorem powiedziała o pobiciu jej przez trzech mężczyzn (miało do tego dojść w sobotę rano), a we wtorek postanowiła przeprowadzić obdukcję. - Była w szoku, kobiety tak mają - przekonywał. Jarosław Kaczyński przyznał też, że o całej sytuacji wiedział wcześniej niż dziennikarze. Skąd? Tego nie wiadomo.

Polska jak Białoruś?

Pewne jest natomiast, że były premier będzie domagał się ukarania sprawców pobicia. - Nie ma najmniejszej wątpliwości, że chodziło o tutaj o motywy polityczne. Nie wiem czy to zlecenie, czy wystąpienie pewnej części elektoratu Platformy Obywatelskiej, (...) ale domagam się aby sprawcy zostali schwytani i odpowiednio potraktowani. Mamy tu do czynienia z sytuacją skandaliczną, w której osoba popierająca partię opozycyjną podlega represjom - argumentował. "Represje" te porównał nawet do sytuacji w kraju sprzed 1956 roku, bo tylko wtedy zdaniem prezesa "atak na partie szedł z jednej strony od prokuratury, a z drugiej strony od kabaretów".

"Cugier-Kotka dostawała pogróżki"
"Cugier-Kotka dostawała pogróżki"TVN24

Jak PiS zamierza wesprzeć aktorkę? - Jeśli będzie trzeba wynajmiemy Annie Cugier-Kotce ochroniarza. Czujemy się za nią odpowiedzialni bo wyświadczyła nam przysługę - zaznaczał. Były premier dodał, że bez względu na dalszy rozwój tej sytuacji "ma wrażenie, że pod rządami PO Polska maszeruje w stronę Białorusi".

Prezes nie chce pracować w Radiu Zet

Przy okazji dostało się także mediom za nieobiektywne - zdaniem Kaczyńskiego - traktowanie PiS. Tym razem na pierwszy ogień poszły "media muzyczne".

Ataki ze strony "mediów muzycznych".
Ataki ze strony "mediów muzycznych".TVN24

Gdy reporter Radia Zet zapytał "dlaczego między innymi jego rozgłośnię obarcza się winą za słaby wynik Pis-u w wyborach?", prezes odparł: - Wynik nie był słaby, a wy zachowujecie się skandalicznie. Wysługujecie się jednej partii i to na najniższym poziomie. Ja bym wstydził się pracować w Radiu Zet.

Dziennikarz radia odpowiedział, że się nie wstydzi. Wtedy prezes PiS stwierdził: To jest różnica zdań między nami. Zawsze w Polsce były dwie grupy: ta z AK i ta z innych środowisk.

Spokojny o Ziobrę

Szef Prawa i Sprawiedliwości odniósł się też do zamieszania jakie wywołały dwie poniedziałkowe wypowiedzi - pierwsza Zbigniewa Ziobry, druga właśnie Jarosława Kaczyńskiego. Najpierw z apelem o "autorefleksję" wystąpił do spin doctorów partii były minister, później apel do Ziobry wystosował Kaczyński. - Niech się uczy języków, bo to teraz dla niego powinno być najważniejsze - mówił.

We wtorek swoje słowa podtrzymał i ujawnił, że odbył już z niepokornym posłem rozmowę. - Przedstawił mi wyjaśnienia. Niemniej zrobił coś, co partii zaszkodziło i zachęciło do negatywnych wypowiedzi na jej temat. Proszę to już zostawić. Sprawa jest zamknięta - ucinał. Na koniec zaznaczył jednak, że nie boi się scenariusza, który zakładałby, że Ziobro odejdzie z PiS-u.

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24, fot: PAP/Leszek Szymański

Pozostałe wiadomości