Polska

Hofman "zaprasza" Gowina. "Zaczął mówić językiem PiS-u"

Polska

Aktualizacja:
Hofman: Gowin zaczął mówić językiem PiS-u
TVN 24Adam Hofman broni Jarosława Gowina

Głosy krytyki, ale i pochwały płyną z ust opozycji pod adresem Jarosława Gowina. Adam Hofman z PiS "zaprasza" ministra sprawiedliwości do przejścia na drugą stronę politycznej sceny oraz dodaje, że Gowin "zaczął mówić językiem PiS-u" i "nie ma za co przepraszać". Natomiast według Ruchu Palikota, minister mówiąc o tym, że "ma w nosie literę prawa" złamał je i nawołuje - pośrednio - do jego nieprzestrzegania. RP zawiadomił w tej sprawie prokuraturę.

- Na jeden dzień Jarosław Gowin zaczął mówić głosem PiS-u i z takiego ministra, który zawsze zasłania oczy i nic nie widzi, stał sie człowiekiem, który widzi, że coś jest nie tak, że jest układ gdański. Mam nadzieję, że nie stchórzył przed sitwą - komentuje słowa szefa resortu sprawiedliwości Hofman.

Mularczyk: Gowin miał prawo żądać akt
Mularczyk: Gowin miał prawo żądać akt tvn24

"Gowin nie ma za co przepraszać"

Jak dodaje, "Gowin nie ma za co przepraszać". - Największym przeproszeniem będzie zagłosowanie za wnioskiem o komisję śledczą w sprawie Amber Gold. Jeśli minister dostrzegł sitwę, której przez długi czas nie widział, to musi w związku z tym zmienić swoją decyzję w głosowaniu na temat komisji śledczej, żeby tę sitwę wyświetlić, pokazać obywatelom - podkreśla członek komitetu politycznego PiS-u.

Gowina broni też Solidarna Polska. - Nie zasługuje na krytykę za to, że ściągnął do ministerstwa akta procesów karnych twórcy Amber Gold, bo chce sprawę wyjaśnić - ocenia szef tej partii i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Według niego krytyka Gowina to "tworzenie pseudoafery". O tym, że minister miał prawo zażądać akt sprawy Marcina P. przekonany jest także kolega partyjny Ziobry Arkadiusz Mularczyk. - Niektóre sformułowania były zbyt dosadne, ale można zgodzić się, że w ciągu ostatnich tygodni widzimy, że wymiar sprawiedliwości się nie popisuje. (...) Trochę przesadził (Gowin - red.), powinien stosować język umiaru - dodaje jednak.

Dębski: Gowin daje zły przykład

Dębski: Gowin daje zły przykład
Dębski: Gowin daje zły przykładtvn24

Ruch Palikota twierdzi z kolei, że słowa Gowina były absolutnie niedopuszczalne i wypowiadając je dał fatalny przykład obywatelom. - Tusk nawoływał do niepłacenia abonamentu i telewizja pewnie zbankrutuje, teraz minister sprawiedliwości nawołuje, by w cudzysłowie łamać prawo - ocenia Artur Dębski z RP. Poseł Ruchu, razem ze swoim partyjnym kolegą Sławomirem Kopycińskim, zwrócił się do Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku o wszczęcie postępowania przygotowawczego w związku z podejrzeniem przekroczenia przez Gowina uprawnień służbowych Według posłów RP istnieje "uzasadnione podejrzenie", że minister sprawiedliwości i prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku przekroczyli uprawnienia służbowe jako funkcjonariusze publiczni. Posłowie zwracają się w związku z tym do Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku o "zweryfikowanie wskazanych informacji w toku postępowania przygotowawczego".

RP i SLD: Gowin złamał przepisy W piśmie Ruchu Palikota podkreślono, że przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych nie upoważniają "do wywożenia akt sądowych z siedziby sądu i kontrolowania ich przez urzędników ministerstwa sprawiedliwości". "Ponieważ działania kontrolne ministra sprawiedliwości i prezesa Sądu Apelacyjnego nie znajdują żadnej podstawy prawnej, należy uznać je za przekroczenie uprawnień przez wyżej wskazanych funkcjonariuszy publicznych i działanie na szkodę interesu publicznego" - czytamy w piśmie. Wcześniej doniesienie do prokuratury ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Gowina złożył Dariusz Joński z SLD.

Gowin przeprasza, ale podtrzymuje treść

W czwartek Gowin pytany o zarzuty medialne, że mógł złamać przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych, powiedział: "Mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch i ważne jest to, że Polacy mają prawo żyć w państwie, gdzie wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych". W piątek minister przeprosił za sformułowanie, że "ma w nosie literę przepisów", ale jednocześnie podkreślił, że podtrzymuje sens tej wypowiedzi. Argumentował, że gdyby pozbawić ministra sprawiedliwości dostępu do akt sądowych, to nie mógłby sprawować nadzoru nad sprawnością postępowań, a także występować o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Autor: jk,ŁOs//gak,tr / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24

Raporty:
Pozostałe wiadomości