Aktorzy rezygnują z gry w "Nie-Boskiej komedii". "Uczestniczymy w prowokacjach"

Kraków


Dymna, Brzozowski, Grabka, Huk, Łukowski, Zawadzki, Romanowski zniknęli z obsady "Nie-Boskiej komedii" w Teatrze Starym w Krakowie - informuje "Dziennik Polski". - Jeśli nasi aktorzy się z czymś nie zgadzają, to mają pełne prawo odmówić udziału w projekcie - komentuje w rozmowie z tvn24.pl Jan Klata dyrektor teatru.

- Rezygnacja artysty z roli może być spowodowana innymi przesłankami niż wymowa artystyczna dzieła - twierdzi Klata, który nie podaje przyczyn rezygnacji aktorów ze sztuki.

Według "Dziennika Polskiego", który powołuje się na wypowiedzi anonimowego aktora Teatru Starego, artyści nie chcieli brać udziału w spektaklu, który nie ma nic wspólnego ani z tekstem wieszcza, ani z inscenizacją Konrada Swinarskiego wystawioną na scenie teatru blisko 50 lat temu.

"To właśnie tamta premiera ma być punktem wyjścia do spektaklu przygotowywanego przez Olivera Frljića. Eksperta od śmiałych rewizji klasyki" - czytamy na stronie Teatru Starego.

Improwizacja o polskim antysemityzmie

Jak podaje gazeta, w sztuce nie pojawiają się postaci z dramatu, a aktorzy pracują bez scenopisu.

- Ani razu nie pracowaliśmy z tekstem Krasińskiego, ale uczestniczyliśmy w kolejnych prowokacjach, z których miała się wyłonić teza o współodpowiedzialności narodu polskiego za antysemityzm - mówi gazecie jeden z aktorów.

Zapytany o możliwe opóźnienie premiery spektaklu, spowodowane zaistniałą sytuacją, odpowiada: - Na chwilę obecną za wcześnie o tym mówić.

"Jesteśmy atakowani przez prasę"

- Sztuka w każdym teatrze powstaje w długim procesie. Ciężko mówić o jej ostatecznej formie przed próbami generalnymi - twierdzi w rozmowie z tvn24.pl Klata. Zapewnia też, że data premiery, która planowana jest na połowę grudnia, w tej chwili pozostaje bez zmian.

W zeszłym tygodniu w Teatrze Starym gwizdy i okrzyki "hańba i wstyd" przerwały spektakl "Do Damaszku" Jana Klaty. Protestujący oskarżali dyrektora, a zarazem reżysera spektaklu, że obraża moralność i sprzeniewierza się tradycji Narodowego Starego Teatru.

Dyrektor odpiera zarzuty i przekonuje, że w historii teatru wielokrotnie zdarzały się podobne historie. - Od zarania dziejów ludzie mogli wyrazić swój sprzeciw wychodząc ze sztuki. Nic w tym dziwnego. Od dłuższego czasu jesteśmy atakowani przez jeden z lokalnych dzienników, który codziennie publikuje "rewelacje" na temat naszego teatru. Owocem właśnie tych doniesień była sytuacja podczas spektaklu "Do Damaszku" - twierdzi i zapowiada, że nie będzie komentował plotek z prób. Na swoją obronę dyrektor wylicza sukcesy Teatru Starego: - Spektakl "Bitwa Warszawska" wystawiany będzie na festiwalu w Gdyni, "Król Edyp" już spotkał się z owacjami na stojąco w Warszawie.

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej to jeden z najstarszych teatrów w Polsce:

Mapa Targeo

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, pokazać go w niekonwencjonalny sposób - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: koko/par / Źródło: TVN24 Kraków

Raporty: