Brytyjski rząd

Brytyjski rząd

Brytyjska królowa Elżbieta II wyraziła zgodę na wejście w życie ustawy o porozumieniu w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej. To oznacza, że niezbędny do uporządkowanego brexitu akt prawny zaczął obowiązywać. Teraz Wielką Brytanię czeka niemal roczny okres przejściowy.

Większa inwigilacja internetu, pełny dostęp do poczty elektronicznej i historii odwiedzanych stron oraz brak jawności w postępowaniu sądowym, gdy w grę będzie wchodzić bezpieczeństwo narodowe - to plan wielkich zmian zaproponowanych przez rząd Davida Camerona, który ma wejść w życie w Wielkiej Brytanii jeszcze w najbliższych miesiącach.

Królowa Elżbieta II wygłaszając tradycyjną mowę na otwarcie posiedzenia brytyjskiego parlamentu, obok zapowiedzi walki jej rządu o wprowadzenie mechanizmu stabilności finansowej i zapewnienie rozwoju gospodarki narodowej w najbliższych miesiącach, zapowiedziała też reformę Izby Lordów. Ustami królowej rząd zapowiedział, że chce zmniejszyć izbę, a nawet 80 proc. miejsc w niej miałoby być wybieranych w wyborach bezpośrednich.

W następstwie skandalu lobbingowego brytyjski premier David Cameron zapowiedział, że opublikuje listę osób, które wpłaciły na fundusz Partii Konserwatywnej i były podejmowane przez niego na Downing Street lub w wiejskiej rezydencji Chequers.

Jeden z dwóch skarbników partii konserwatywnej Peter Cruddas podał się do dymisji, gdy wyszło na jaw, że oferował dziennikarzom podającym się za inwestorów płatny, dostęp do premiera Davida Camerona i ministra finansów George'a Osborne'a.

Brytyjski konserwatywny rząd zapowiedział w środę obniżkę podatku dochodowego i przyspieszenie cięć podatku od przedsiębiorstw. Spadek dochodów do budżetu zrekompensują dodatkowe obciążenia nałożone na banki i najbogatszych posiadaczy nieruchomości.

Od podkreślania przyjaźni i trwałości sojuszu między USA a Wielką Brytanią rozpoczęli spotkanie w Waszyngtonie prezydent Barack Obama i brytyjski premier David Cameron. Wcześniej na trawniku przed Białym Domem politycy wymieniali się żartami na temat brytyjsko-amerykańskiej wojny 1812 roku.

Szef brytyjskiego ministerstwa finansów oświadczył wprost, iż państwu "skończyły się pieniądze". George Osborne zapowiedział, że Londyn nie będzie już zaciągać kolejnych pożyczek i obniżać podatków, bowiem nie ma na to funduszy. - Całe pieniądze zostały wydane przez poprzednie rządy w dobrych latach - stwierdził minister.

Członek brytyjskiej Izby Gmin Eric Joyce usłyszał w piątek trzy zarzuty napaści w związku z incydentem ze środy, gdy w parlamentarnym barze zaatakował innego posła. Joyce, który w czwartek wieczorem wyszedł z aresztu, został zawieszony w prawach posła.

Brytyjski minister ds. energii i zmian klimatycznych Chris Huhne podał się do dymisji, ponieważ został oskarżony o działanie na szkodę wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o przekroczenie prędkości podczas jazdy samochodem i związane z tym oszustwo. Huhne twierdzi, że jest niewinny.

54 proc. Szkotów nie życzy sobie opuszczenia Zjednoczonego Królestwa, wynika z sondażu cytowanego przez "Daily Telegraph". Jednocześnie między Edynburgiem a Londynem trwa próba sił o formę przyszłego referendum niepodległościowego.

Sprzeciw premiera Davida Camerona wobec paktu fiskalnego Unii Europejskiej nie przestaje dzielić brytyjskiej koalicji rządzącej. Wicepremier Nick Clegg kolejny raz skrytykował konserwatystę.

Minister w laburzystowskim gabinecie cieni Diane Abbott przeprosiła publicznie za kontrowersyjny wpis na Twitterze, w którym stwierdziła, że "biali ludzie kochają grać w 'dziel i rządź'". Abbott skrytykowała zarówno jej własna partii, jak i współrządzący liberałowie.

"Trywializowanie kobiet-polityków bazujące na ich wyglądzie" jest seksistowskie, oznajmiła brytyjska posłanka do Izby Gmin Louise Mensch w magazynie "GQ". Słowom Mensch towarzyszyły jej pozowane zdjęcia w ubraniach od znanych producentów.

Dom w Hiszpanii lub Portugalii jeszcze niedawno był marzeniem każdego brytyjskiego emeryta. Teraz brytyjskie MSZ pracuje nad awaryjnymi planami ratowania "szczęśliwców", gdyby system bankowy tych państw miał się załamać.

- Pojechałem do Brukseli starając się osiągnąć porozumienie. To, o co prosiłem w imieniu Wielkiej Brytanii było skromne, rozsądne i istotne - powiedział David Cameron w Izbie Gmin, gdzie po powrocie z szczytu Brukseli uzasadniał swoje stanowisko. Premier przekonywał parlamentarzystów, że można być pełnoprawnym członkiem UE, bez angażowania się w każdą decyzję podejmowaną przez Wspólnotę.

Brytyjski minister finansów George Osborne oświadczył w radiu BBC, że kraje strefy euro wsparły swą walutę, uzgadniając nową umowę w sprawie pogłębienia integracji gospodarczej, ale stabilizowanie euro będzie jeszcze wymagało dużo pracy.

"Ustalenia brukselskiego szczytu są politycznym sukcesem prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego" - ocenia unijny szczyt w najnowszym wydaniu brytyjski tygodnik "The Economist", nazywając jednocześnie sam szczyt "wielkim europejskim rozwodem".