Białystok

Białystok

System zarządzania ruchem w Białymstoku działa od czterech lat. Kamery i czujniki umieszczone na pięciu miejskich skrzyżowaniach miały wyłapywać kierowców, którzy przejeżdżają na czerwonym świetle. System rejestrowania działał kilka miesięcy. Teraz urząd miasta powołuje się na ograniczenia wynikające z przepisów rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) - zlicza wjazdy na czerwonym świetle, ale już nie zapisuje zdjęć i plików wideo.

W miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 90 km/h 28-letni kierowca audi pędził drogą krajową o 115 km/h szybciej. Tę gonitwę zarejestrowała policyjna kamera. Po zatrzymaniu pasażerka auta próbowała tłumaczyć kierowcę. Twierdziła, że zasypiała i prosiła go, by prędkością "ją rozbudził". Mężczyzna został surowo ukarany mandatem i punktami karnymi.

Kiedy badacze szukali pozostałości z okresu II wojny światowej, natrafili na kości. - To już kolejny etap przeprowadzonych badań, w których potwierdziły się przekazy o zbiorowych, bestialskich mordach na ludności cywilnej, dokonanych przez Niemców w czerwcu 1941 roku – poinformował przedstawiciel Stowarzyszenia Wizna 1939. Prokuratura w Łomży potwierdziła, że to szczątki ludzkie. Śledztwo przejął Instytut Pamięci Narodowej w Białymstoku.

Policja zatrzymała w Terespolu 32-letniego Rosjanina. To on zorganizował i nadzorował transport tygrysów, które kilka dni temu utknęły na polsko-białoruskiej granicy w Koroszczynie. Dzisiaj prokuratura ma mu przedstawić zarzut znęcania się nad zwierzętami. Mężczyzna miał być odpowiedzialny za bezpieczeństwo tygrysów podczas transportu.

Podlascy policjanci zlikwidowali hodowlę psów rasowych, która działała pod Białymstokiem. Przejęli 26 psów, głównie bulterierów, które były trzymane w transporterach, bez ruchu, światła i wody. Brodziły we własnych odchodach, miały zmiany skórne i okaleczenia. Nie były wychudzone, ale nie miały mięśni. Po wypuszczeniu z klatek miały problem z chodzeniem, czołgały się po trawie. Niektóre szczeniaki nigdy nie były na powietrzu. Właścicielka może odpowiedzieć za znęcanie się nad zwierzętami.

Mieszkaniec gminy Biskupiec (województwo warmińsko-mazurskie) kierował ciągnikiem, mając w organizmie trzy promile alkoholu. 57-latek zapomniał podnieść pług i zaorał fragment drogi. Kiedy zatrzymali go policjanci, okazało się, że ma sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.

Kiedy policjanci dotarli na miejsce interwencji, przed budynkiem zauważyli 8-letniego chłopca, który powiedział im, że mamy nie ma w domu, a on jest głodny i nie ma co jeść. Weszli w głąb podwórka i znaleźli nietrzeźwą matkę, która spała w krzakach. Obok niej leżała butelka piwa. O niewłaściwej opiece nad małoletnim synem poinformowała policjantów z Giżycka (woj. warmińsko-mazurskie) osoba postronna.

Cezary R., ojciec Amelii, został oskarżony o porwanie córki i jej matki. Odpowie też za bezprawne śledzenie żony przez ponad rok, po tym, jak bez jej wiedzy umieścił w jej samochodzie lokalizator GPS. Mężczyzna nie przyznaje się do porwania i używania przemocy wobec pokrzywdzonych. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Jego wspólnik dobrowolnie poddał się karze.

Zardzewiałe granaty moździerzowe znalazła w głębi lasu między Białowieżą a Hajnówką w niedzielę po południu kobieta, która wybrała się na grzyby. Kiedy patrol rozminowania przyjechał do Puszczy, na miejscu saperzy naliczyli kilkadziesiąt granatów kaliber 50 milimetrów wraz z zapalnikami.

W Sądzie Rejonowym w Hajnówce (województwo podlaskie) w poniedziałek ruszył jeden z trzech procesów 26 osób obwinionych o blokowanie 23 lutego IV Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Marsz w tym miasteczku zorganizowali narodowcy. Przed sądem staną głównie działacze Obywateli RP i KOD-u, którzy z białymi różami w rękach siadali na trasie marszu.

Mieszkanka gminy Niedrzwica Duża w województwie lubelskim miała pod wpływem alkoholu prowadzić samochód, w którym wiozła trójkę swoich małych dzieci. Wpadła, bo akurat odwiedzili ją pracownicy z ośrodka pomocy społecznej. Dodatkowo okazało się, że 28-latka nie ma prawa jazdy. Kobiecie może grozić nawet do pięciu lat więzienia.