Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do warszawskiego sądu na początku stycznia. Obejmuje on pięć osób: czterech obywateli Ukrainy - Vladyslava D., Viacheslava C., Vladyslava B. i Serhiiego Y. oraz obywatela Federacji Rosyjskiej - Aleksandra B.
Prokuratura zarzuca im działanie na rzecz rosyjskiego wywiadu oraz udział w przygotowywaniu i realizowaniu aktów sabotażu polegających na wysyłaniu przesyłek z ukrytymi mechanizmami samozapłonu. Za zarzucane czyny grozi dożywocie.
W piątek w Sądzie Okręgowym w Warszawie prokurator Artur Kaznowski z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej odczytał akt oskarżenia i proces się rozpoczął. Wcześniej na salę rozpraw zostali doprowadzeni oskarżeni.
Nie przyznał się do aktów sabotażu
Podczas piątkowej rozprawy wyjaśnienia złożył Vladyslav D. Mężczyzna nie przyznał się do tak postawionych mu zarzutów. Stwierdził też, że nie będzie odpowiadał na pytania.
- Przyznaję się do tego, że w dniu 18 lipca 2024 roku udałem się z Warszawy do Kowna, gdzie z samochodu Lexus z bagażnika wyjąłem worki foliowe, w których znajdowały się poduszki do masażu, lubrykanty, ciężarki do ćwiczeń oraz kosmetyki, które przepakowałem do czterech kartonów - mówił na sali rozpraw.
Następnie, jak wskazał, kartony te przekazał nieznanemu mu mężczyźnie. - Nie przyznaję się w pozostałym zakresie do zarzutów. Przede wszystkim do działania na rzecz Rosji na szkodę Polski i innych państw oraz aktów sabotażu - powiedział Vladyslav D. Dodał, że przyznaje się do posiadania marihuany na własny użytek.
Sędzia Janusz Zalewski przez blisko 2,5 godziny odczytywał jego zeznania z postępowania przygotowawczego. Wynika z nich m.in., że mężczyzna poszukiwał pracy i na komunikatorze Telegram odezwał się do niego nieznajomy, który zaproponował mu przewóz ładunków na terenie kraju i zagranicą. Na każdy wyjazd miał dostawać samochód, który mógł znaleźć dzięki tzw. pinezce.
Kursy z paczkami za pieniądze
Z wyjaśnień oskarżonego z postępowania przygotowawczego wynika m.in., że jeździł do Warszawy, Kowna czy Niemiec, skąd odbierał różne pakunki. W ich środku były m.in. części dronów, ładowarka, słuchawki, baterie, poduszki do masażu, kosmetyki, zabawki erotyczne, telefony, zakopane przy cmentarzu puszki kukurydzy. Za każdym razem D. miał dostawać dokładne instrukcje, gdzie je znaleźć i co dalej z nimi zrobić.
Z zeznań D. wynika, że zrealizował parę takich kursów, za które otrzymał pieniądze - raz 500 dolarów, raz dwa tysiące dolarów. Jedno zlecenie miało też obejmować sfotografowanie centrum handlowego w okolicach Łodzi.
D. wyjaśniał również, że za pomocą m.in. pilotów uruchomił poduszki służące do masażu i razem z kosmetykami włożył je do czterech kartonów, które miały trafić do różnych miast.
Jak potem ustalili śledczy, w przesyłkach kurierskich, w których znajdowała się poduszka do masażu albo opakowanie po kosmetykach, ukryty był mechanizm powodujący samozapłon.
Kolejny termin rozprawy został wyznaczony na 20 kwietnia. Wówczas rozprawa będzie kontynuowana i wyjaśnienia składać mają pozostali oskarżeni.
Międzynarodowe śledztwo
Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w sierpniu 2024 roku po zdarzeniu w miejscowości Jabłonowo, pod Warszawą, gdzie w naczepie ciężarówki doszło do samozapłonu jednej z przesyłek kurierskich. W krótkim czasie podobne zdarzenia odnotowano również w hubie logistycznym w Lipsku oraz w Birmingham.
Przesyłki - jak wynika z ustaleń śledczych - zostały nadane z Wilna i kierowane były do różnych krajów Europy, w tym do Polski i Wielkiej Brytanii. Ze względu na skalę sprawy konieczna była szeroka współpraca międzynarodowa organów ścigania.
W ramach Eurojustu w Hadze utworzono międzynarodowy zespół śledczy. W jego skład weszły państwa, w których doszło do zdarzeń: Polska, Litwa, Niemcy i Wielka Brytania. Do współpracy dołączyła także Holandia, ponieważ w późniejszej fazie sprawy pojawił się wątek przesyłek testowych wysyłanych z jej terytorium.
Paczki testowe
Z ustaleń śledztwa wynika też, że oprócz przesyłek z materiałami zapalającymi nadano również paczki testowe. Na początku sierpnia wysłano takie do Stanów Zjednoczonych i do Kanady. Nie zawierały jeszcze mechanizmów zapalających, ponieważ ich celem było sprawdzenie trasy, czasu dostarczenia oraz kanałów logistycznych. Dopiero później planowano wykorzystać te ustalenia do wysłania właściwych paczek z urządzeniami samozapalającymi.
Śledczy zaznaczają, że akt oskarżenia obejmuje jedynie część ustaleń postępowania. Śledztwo w dalszym ciągu trwa i wykonywany jest szereg czynności mających na celu ustalenie pełnego kręgu osób zamieszanych w ten proceder.
Poszukiwany Rosjanin
W związku ze sprawą poszukiwany jest jeszcze jeden podejrzany: obywatel Rosji Jaroslav M. Według ustaleń śledczych przebywa on w Azerbejdżanie. Polska wystąpiła do tego państwa z wnioskiem o ekstradycję.
Opracowała Katarzyna Kędra
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock