Rząd przekonywał, że pieniądze z unijnego programu SAFE są kluczowe dla modernizacji armii oraz bezpieczeństwa państwa. Prezydent Karol Nawrocki zdecydował jednak, że nie podpisze ustawy, która miała ułatwić pozyskanie przez Polskę dodatkowych, olbrzymich środków na finansowanie zbrojeń. Z unijnej pożyczki rząd i tak zamierza skorzystać, tyle że po decyzji prezydenta będzie trudniej, będzie mniej pieniędzy dla niektórych służb.
"Są wściekli na decyzję prezydenta"
Niedzielny protest pod Pałacem Prezydenckim to pokłosie ostatnich wydarzeń. O godzinie 14 rozpoczęła się tam manifestacja, zorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji pod hasłem "Chcemy być SAFE". To reakcja na prezydenckie weto w sprawie SAFE. "Pokażmy Karolowi Nawrockiemu nasz obywatelski sprzeciw wobec zdrady! Pokażmy siłę jedności! Pokażmy nasze VETO!" - napisała organizacja w mediach społecznościowych.
Manifestujący mieli ze sobą transparenty. Widać na nich było m.in. hasła "Śmierdzi to weto ruską skarpetą", "Pięści to nie wszystko, by być w pałacu", "Nawrocki zdrajca Polski".
Protestowi przyglądał się Jan Piotrowski, reporter TVN24. Ocenił, że pod pałacem zebrało się kilka tysięcy osób. Wypełnili przestrzeń pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Ministerstwem Kultury. - To ludzie, którzy są wściekli na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego - relacjonował. Jak dodał, zgromadzeni chcą wziąć sprawy w swoje ręce. - Im się nie tylko nie podoba decyzja prezydenta, ale spodziewają się, że takich decyzji może być więcej - dodał Piotrowski. Zaznaczył, że wiele osób, spacerujących po Krakowskim Przedmieściu dołączało do protestujących.
- Myślę, że ważne jest, byśmy pamiętali o tym, że jesteśmy Polakami, powinniśmy wszyscy się czuć bezpiecznie, powinniśmy jako jedność zadbać o to, byśmy mogli razem podejmować wspólne decyzje i byśmy czuli, że ludzie, którzy odpowiadają za nasze bezpieczeństwo rozumieją to - powiedziała jedna z protestujących.
Stępień: prezydent usiłował dokonać zamachu na niezależność NBP
Rozstawiono także scenę, z której co jakiś czas przemawiali politycy i aktywiści. - Panie prezydencie, czy jest pan prezydentem wszystkich Polaków? Czy jest pan moim prezydentem? Czy jest pan zwierzchnikiem sił zbrojnych? Ja chciałbym, żeby pan był. Chciałbym, żeby pan był prezydentem wszystkich Polaków. Chciałbym, żeby pan był zwierzchnikiem sił zbrojnych. Chciałbym, żeby był pan Europejczykiem. Chciałbym zobaczyć europejskie flagi za panem, kiedy pan przemawia. Nie wyprowadzicie nas z Unii – przemawiał ze sceny jeden z uczestników.
Przemówienie przed Pałacem Prezydenckim wygłosił też były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.
- Konstytucja przewiduje specjalną pozycję Narodowego Banku Polskiego, niezależnego organu państwa, którego głównym zadaniem jest pilnowanie pieniądza, żeby inflacja była pod kontrolą. Co zrobił pan prezydent, wetując tę ustawę (wdrażającą unijny program finansowania zbrojeń SAFE - red.)? Po pierwsze, przedstawiając swój program, usiłował dokonać zamachu na niezależność Narodowego Banku Polskiego. Do tego dopuścić nie możemy - mówił.
Policja: protest przebiegał spokojnie
Nad bezpieczeństwem uczestników wydarzenia czuwali stołeczni policjanci. Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego kierowali ruchem i wskazywali alternatywne trasy przejazdu.
Jak podał Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji protest przebiegał spokojnie. W pobliżu manifestacji "Chcemy być SAFE", zebrała się grupa kilku osób o przeciwstawnych poglądach. Policja dbała o bezpieczeństwo wszystkich uczestników. Nie dochodziło do starć.
Manifestacja zakończyła się około godziny 16. Pod Pałacem Prezydenckim zebrało się około dwóch tysięcy osób. Demonstranci mieli ze sobą flagi Polski i Unii Europejskiej oraz transparenty. Wznoszono okrzyki: "chcemy być SAFE", "konstytucja" i "nie wyjdziemy (z UE - red.)".
Czym jest program SAFE?
Program SAFE (ang. Security Action for Europe) ma na celu wsparcie państw Unii Europejskiej w zwiększaniu ich zdolności obronnych. Tło to rosyjska agresja na Ukrainę - kraj, który graniczy z państwami UE. Pozyskująca i przekazująca rządom środki Komisja Europejska przewidziała na SAFE 150 mld euro (ponad 630 mld zł) w formie niskooprocentowanych pożyczek. To właśnie niskie oprocentowanie (około 3 procent w skali roku) i długi okres kredytowania są uważane za największe zalety SAFE.
Fundusze mają być przeznaczone na systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, drony, amunicję oraz pociski. Wsparcie ma obejmować także ochronę infrastruktury kosmicznej oraz rozwój technologii sztucznej inteligencji wykorzystywanych w obronności.
Co najmniej 65 procent wartości zamówień musi pochodzić od producentów z Europy. Pozostałe 35 procent może stanowić udział komponentów lub podwykonawców z pozostałych państw.
Z SAFE ma skorzystać 19 państw Unii Europejskiej. Oprócz Polski są to: Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Dania, Estonia, Finlandia, Grecja, Hiszpania, Litwa, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Słowacja i Włochy. Na zatwierdzenie planów wydatków w ramach SAFE przez Komisję Europejską wciąż czekają Czechy, Francja oraz Węgry.
Polska jest potencjalnie największym beneficjentem programu. Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej nasz kraj może pożyczyć 43,7 miliarda euro, czyli około 185 miliardów złotych.
Autorka/Autor: Magdalena Gruszczyńska
Źródło: tvnwarszawa.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak