MAZOWSZE

"Chmura dymu unosząca się nad lasem jest ewidentnie mniejsza"

Pożar pod Warszawą (zdjęcia z piątku 29.05)
Reporter tvnwarszawa.pl Klemens Leczkowski o pożarze lasu
Źródło zdj. gł.: TVN24
Od czwartku trwa walka z pożarem lasu w powiatach wołomińskim i mińskim na Mazowszu. Strażacy operują już na około 300 hektarach lasów i nieużytków. Jak ocenił reporter tvnwarszawa.pl, chmura dymu unosząca się nad pożarem jest mniejsza niż dzień wcześniej.

W piątek rano Klemens Leczkowski, reporter tvnwarszawa.pl, obserwował pożar lasu ze wsi Międzypole w powiecie wołomińskim.

- Wczoraj obserwowałem akcję gaśniczą dokładnie z tego samego miejsca, w którym znajduję się obecnie. To, co pierwsze rzuca się w oczy, to że chmura dymu unosząca się nad lasem jest ewidentnie mniejsza. Wczoraj zasłaniała cały horyzont, obecnie unosi się trochę niżej, choć widać też czarne zarzewia ognia - relacjonował na antenie TVN24 Leczkowski. Jak dodał, dla rozwoju pożaru istotna będzie pogoda. - Czuję, że zmalał wiatr, ale niestety jego podmuchy są zapowiedziane na dalszą część dnia - dodał.

Na miejsce dotarł już policyjny Black Hawk. - Zrzuty z powietrza są kluczowe dla tego pożaru - mówił reporter.

Pożar lasu pod Warszawą
Pożar lasu pod Warszawą
Źródło zdjęcia: TVN24

Działania na froncie pożaru

O akcji gaśniczej mówił na antenie TVN24 st. kpt. Wojciech Gralec z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.

- Strażacy prowadzą działania gaśnicze na froncie pożaru, żeby zatrzymać jego rozwój. Równolegle są prowadzone działania, mające za zadanie dogaszanie zarzewi ognia na skrzydłach pożaru - opisał Gralec. Front pożaru nie jest jeszcze zatrzymany. - Nie mam informacji, by doszło do lokalizacji, czyli zatrzymania rozwoju obwodu pożaru - wyjaśnił strażak.

Działania z powietrza zostały wstrzymane w nocy. - Wczoraj w szczytowym momencie uczestniczyły cztery Dromadery i policyjny Black Hawk. Wykonał 31 zrzutów gaśniczych. To było około 90 metrów sześciennych wody - wyliczał strażak.

Ocenił, że wczoraj pożar rozprzestrzeniał się z prędkością około 7 kilometrów na godzinę.

Służby na 300 hektarach

- Szacujemy, że teren naszych działań to około 300 hektarów. To tereny leśne, nieużytki i trzcinowiska - powiedział reporterce TVN24 w piątek rano nadbrygadier Sławomir Sierpatowski z PSP. - W akcji uczestniczy 225 pojazdów, ponad 800 ratowników PSP i OSP. Dojechali żołnierze WOT w sile 100 żołnierzy. Będą pomagali ratownikom - dodał strażak.

Policyjny Black Hawk rozpoczął działania. - Przyleciał też pierwszy Dromader. Czekamy na trzy pozostałe Dromadery i na dwa śmigłowce Lasów Państwowych - informował po godzinie 7 Sierpatowski.

Wiele zależy od pogody

Niestety w ciągu dnia może wiać wiatr. - Natomiast na szczęście nie będzie bardzo silny, dlatego w nocy prowadziliśmy bardzo intensywne działania. Okrążyliśmy cały pożar. Cały czas intensywnie przelewamy pogorzelisko, żeby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się tego pożaru - wyjaśnił.

- Będziemy dzisiaj chcieli zlokalizować ten pożar. Natomiast kwestia dogaszania to dwa-trzy dni - przekazał Sierpatowski.

Krajowa "50" linią obrony

Na antenie TVN24 aktualne informacje przekazywal także gen. Wiesław Leśniakiewicz, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, który jest na miejscu pożaru.

- Nie można mówić, że mamy opanowany pożar. Ciężka praca nocna przyniosła określone rezultaty. Ograniczono możliwości dynamicznego rozprzestrzeniania pożaru, ale ten element będzie w dużej mierze związany z warunkami atmosferycznymi. W nocy nie mieliśmy silnych i porywistych wiatrów – zaznaczył. Jednak IMGW przewiduje, że w dzień wiatr przybierze na sile. - Wiemy o tym, że te zarzewia ognia jeszcze są i to dość dynamiczne – dodał.

Opowiedział działaniach wzdłuż zamkniętej drogi krajowej numer 50. Powstała tam linia obrony. - To miejsce, które ma stanowić ważny punkt ochrony kompleksów leśnych. Tam są rozwinięte duże siły ratownicze, bo nie wiadomo co się wydarzy w ciągu dnia - zaznaczył Leśniakiewicz. Jak dodał, będą prowadzone prace związane z wycinką fragmentów lasu, żeby ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania pożaru.

- Na razie służby nie przewidują ewakuacji mieszkańców okolicznych miejscowości. Jeśli się będzie cokolwiek dynamicznie zmieniać, to takie decyzje będą podejmowane – zastrzegł wiceminister.

Pożar wybuchł w czwartek

Pożar wybuchł w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim w czwartek. Pożar zgłoszono w czwartek przed godziną 14. Szybko rozprzestrzenił się w kierunku powiatu mińskiego.

Służby nie mają informacji o osobach poszkodowanych.

Premier Donald Tusk napisał w czwartek wieczorem na X: "Służby walczą z pożarem w powiecie wołomińskim. Jestem w stałym kontakcie z ministrem MSWiA i szefami służb - na miejscu działa już policyjny Black Hawk i Dromadery. Kierowane są kolejne siły, a najważniejsze pozostaje bezpieczeństwo mieszkańców i opanowanie sytuacji".

Pożar wybuchł w okolicy Międzylesia (powiat wołomiński) i rozprzestrzenił się w kierunki Stanisławowa (powiat miński)
Pożar wybuchł w okolicy Międzylesia (powiat wołomiński) i rozprzestrzenił się w kierunki Stanisławowa (powiat miński)
Źródło zdjęcia: Google Maps

Gasili także z powietrza

W czwartek w akcji gaśniczej uczestniczyło 390 strażaków, 103 samochody, a także cztery samoloty Lasów Państwowych typu Dromader oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk dokonujący zrzutów wody ze zbiornika o pojemności trzech tysięcy litrów. Działania z powietrza wstrzymano po zapadnięciu ciemności.

Zamknięta droga krajowa

Jak przekazał nadbryg. Sławomir Sierpatowski, w nocy intensywność pożaru spadła. Działania służb skupiły się wówczas na zabezpieczeniu pogorzeliska w celu zapobieżenia rozprzestrzenieniu się pożaru ściółki, a także prewencyjnej wycince drzew w sąsiedztwie DK50, która biegnie w odległości około kilometra od pożaru.

Droga krajowa numer 50 pozostaje zamknięta do odwołania na długości 29 kilometrów.

Ewakuacja mieszkańców

Szef stołecznej policji mł. insp. Krzysztof Ogroński przekazał, że do tej pory ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Większość rozjechała się do rodzin. Sześć osób zostało tymczasowo zakwaterowanych w szkole podstawowej w Stanisławowie.

Spadło ciśnienie wody

Służby apelują do okolicznych mieszkańców o ograniczenie zużycia wody, ponieważ do większości działań gaśniczych służby korzystają z instalacji hydrantowej. Ze względu na intensywność pożaru, w czwartek bardzo spadło w niej ciśnienie.

Źródło: tvnwarszawa.pl, TVN24, PAP
Czytaj także: